Za rządów PO inwigilowano dziennikarzy? Lichocka: Wiadomo, że tak było! Znana jest lista...

"Pamiętamy wkroczenie do redakcji Wprost, żeby odebrać materiały które kompromitowały PO. To był rząd, który lekceważył wolność słowa. Najbardziej silna walka z wolnością i wolnością mediów była właśnie za czasów PO" - tak o działaniach służb w latach 2007-2015 mówiła dziś w programie Michała Rachonia #Jedziemy poseł Joanna Lichocka, która przez wiele lat pracowała w mediach i zna ten świat od kulis.

Joanna Lichocka i Michał Rachoń
fot. TVP Info

Publikacje mediów na temat systemu "Pegasus" wywołały wiele emocji w Polsce. Niektóre media nie zgłębiły tematu i nie ustaliły, czy sąd wydał zgodę na kontrolę operacyjną konkretnych osób w uzasadnionych przypadkach. W zamian za to przekazywane są tezy o rzekomej inwigilacji. W odpowiedzi na materiały dociekliwe i krytyczne, padają... zapowiedzi pozwów.

- To próba zastraszenia dziennikarzy, opinii publicznej, żeby się o tym nie rozmawiało, żeby nie analizowano tego, nie wyciągano żadnych wniosków. To próba przecięcia tematu, wywarcia presji na dziennikarzy - że jest pewna kasta ludzi, którzy są ponad prawem, o których odpowiedzialność nie można się upominać

- powiedziała w programie #Jedziemy poseł Joanna Lichocka z Prawa i Sprawiedliwości.

To bardzo przypomina oczywiście rządy Platformy Obywatelskiej, również pani Beaty Sawickiej. Była taka posłanka PO, blisko współpracująca z Ewą Kopacz, która mówiła, że biznes na służbie zdrowia będzie robiony, gdy zapowiadała rządy PO, a później została przyłapana na gorącym uczynku, gdy przyjmowała łapówkę. Jak państwo pamiętacie, był wielki kabaret z jej występowaniem, płaczem, omdlewaniem, po to tylko żeby tylko uniknąć odpowiedzialności, odwrócić uwagę opinii publicznej od jej korupcyjnych działań. Teraz Roman Giertych również mdleje, gdy mają być mu postawione zarzuty. Wprawdzie nie płacze, ale unika stawienia się w prokuraturze i wyprawia różne inne - na granicy kabaretu - działania, byleby tylko odwrócić uwagę od poważnych zarzutów, jakie chce mu się postawić.

W ocenie parlamentarzystki Prawa i Sprawiedliwości, sytuacja wygląda bardzo poważnie.

- Mamy do czynienia z pewnego rodzaju stawianiem się ponad prawem uprzywilejowanej elity postkomunistycznej. Celebryci nie są skazywani za przestępstwa, za które Jan Kowalski byłby skazywany. Teraz pewien adwokat i politycy pewnej partii starają się wykorzystać uprzywilejowaną również medialnie pozycję, żeby żadna z tych spraw nie została poważnie wyjaśniona

- podkreśliła.

Poseł Lichocka, goszcząca w programie Michała Rachonia, dodała, że mamy do czynienia  ze zblatowaniem jednego ze środowisk politycznych z grupą mediów. - Warto patrzeć na to zachowanie mediów, które nie ma nic wspólnego z misją mediów, misją dziennikarską i służeniem społeczeństwu. To kompromitacja - stwierdziła Lichocka.

Warto popatrzeć na atak na Samuela Pereirę, który odbywa się właśnie teraz. Zapoczątkował go Donald Tusk, który na konferencji prasowej kpił z jego portugalskich korzeni. Te ksenofobiczne żarty przeszły bez echa, uruchomiły trolling wobec tego dziennikarza. Żaden dziennikarz nie zareagował. To działania poniżej pasa, poniżej jakichkolwiek standardów. Tutaj trzeba patrzeć na to bardzo zimno, ale jako na agresywne działania obronne.

Padło też pytanie o inwigilację dziennikarzy za czasów rządów Platformy Obywatelskiej. To w odniesieniu do ostatnich publikacji dotyczących systemu Pegasus oraz systemu, który działał... za czasów rządów PO.

- Wiadomo, że tak było! Znana jest lista dziennikarzy, którzy byli podsłuchiwani podczas rządów Platformy. Pamiętamy wkroczenie do redakcji Wprost, żeby odebrać materiały które kompromitowały PO. To był rząd, który  lekceważył wolność słowa. Najbardziej silna walka z wolnością i wolnością mediów była właśnie za czasów PO

- zakończyła Lichocka.

 

 


Źródło: TVP Info, Niezalezna.pl

#Joanna Lichocka #PO #inwigilacja

Michał Kowalczyk
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo