Na 11 lat więzienia skazano w muzułmańskim Egipcie islamistę, który podarł i spalił Biblię. Sąd uznał, że doszło do "obrazy religii". Tymczasem w katolickiej Polsce można nie tylko bezkarnie drzeć Pismo Święte, ale i bluźnierczo krzyczeć ze sceny do publiczności „Żryjcie to g...o!” rzucając Biblią w tłum. Polski muzyk Nergal został kilka dni temu oczyszczony ze wszystkich, powyższych zarzutów. 

Sąd w Kairze uznał, że Ahmed Mohammed Abdullah, który sam nazwał się Abu Islam (Ojciec Islamu) obraził religię.

Natomiast syn islamisty, który pomagał mu bezcześcić Biblię podczas demonstracji przed ambasadą USA we wrześniu 2012 roku przeciwko filmowi obrażającemu proroka Mahometa, został skazany na osiem lat więzienia. Wyroki jeszcze nie są prawomocne. 

Tymczasem w Polsce kilka dni temu zapadł wyrok w podobnej sprawie, acz zgoła inny.  Sąd Rejonowy w Gdyni uznał, że drąc podczas koncertu Biblię i używając przy tym wulgarnych słów lider blackmetalowej grupy Behemoth Adam „Nergal” Darski nie obraził uczuć religijnych chrześcijan.

Przypomnijmy, kartki podartej Księgi Nergal rozrzucił wśród publiczności mówiąc m.in.: . Nazwał też Biblię „kłamliwą księgą”, a Kościół katolicki – „największą zbrodniczą sektą”. Kartki spalili później fani zespołu. 

Prokuratura oskarżyła muzyka o obrazę uczuć religijnych. 

Już w 2011 r. Sąd Rejonowy w Gdyni uniewinnił Darskiego. Podstawą decyzji o przekazaniu sprawy do powtórnego rozpoznania było jednak  stanowisko Sądu Najwyższego z października 2012 r. wyrażone na prośbę gdańskiego sądu.

Sąd Najwyższy uznał wówczas, że przestępstwo obrazy uczuć religijnych popełnia nie tylko ten, kto chce go dokonać, ale także ten, kto ma świadomość, że może do niego dojść.