Jedli niewierne żony – historia Tajwanu wg pewnego oszusta

George Psalmanazar żyjący na przełomie wieków XVII i XVIII był prawdopodobnie Francuzem, który oszukał pół kontynentu twierdząc, że jest pierwszym człowiekiem pochodzącym z Formozy (dzisiejszy Tajwan), który odwiedził Europę. Opowiadał, że ma białą skórę, bo rody szlachetne na Formozie mieszkają pod ziemią. Był przy tym tak przekonujący, że niemieccy gramatycy umieszczali próbki tak zwanego „alfabetu formozańskiego” w książkach o języku jeszcze w XIX wieku, nawet po ujawnieniu oszustwa.

Uważa się, że Psalmanazar urodził się w południowej Francji, być może w Langwedocji lub Prowansji, gdzieś między 1679 a 1684 r. Wydana pośmiertnie autobiografia mówi o kształceniu się w wielu katolickich szkołach, o świetnych wynikach w nauce, o nauczycielach twierdzących, że jako uczeń był „niezwykłym geniuszem językowym”. Generalnie jawił się samemu sobie jako cudowne dziecko, twierdził na przykład, że osiągnął biegłość w łacinie w wieku siedmiu lat i z powodzeniem rywalizował z dwukrotnie starszymi dziećmi. Ale naukę przerwał, rozczarowany szkołą. Chciał podróżować i to podróżować tanio. Przebrał się za irlandzkiego pielgrzyma, który zmierza do Rzymu. Nauczył się angielskiego, sfałszował paszport, ukradł płaszcza pielgrzyma i laskę z relikwia miejscowego kościoła i ruszył przed siebie. Ze zdziwieniem spostrzegł, że wiele osób rozpoznawało, iż nie jest z Irlandii, doszedł więc do wniosku, że musi znaleźć jakieś egzotyczne przebranie. Psalmanazar poczytał raporty misjonarzy z Azji Wschodniej, i postanowił udawać nawróconego Japończyka, ale o wiele większe wrażenie robił na ludziach Japończyk-poganin, więc „został” poganinem. Na potrzeby egzotyki i show prezentował zawsze szokujące zwyczaje np. jedzenie surowego mięsa przyprawionego kardamonem czy spanie siedząc na krześle. W ten sposób podróżował przez kraje niemieckie i Holandię, zwykle na koszt ludzi zapraszających egzotycznego podróżnika do siebie na odpoczynek czy posiłki.

Wraz z początkiem osiemnastego stulecia uznał, że czas zmienić Japonię na jeszcze bardziej wymyślną ojczyznę i został Formozańczykiem (Formoza to dzisiejszy Tajwan). Jego zwyczaje stały się jeszcze bardziej wyrafinowane – czcił Słońce i Księżyc za pomocą złożonych rytuałów przebłagalnych, i mówił… wymyślonym językiem.

Pod koniec 1702 roku Psalmanazar spotkał szkockiego księdza Aleksandra Innesa, który był kapelanem szkockiej jednostki wojskowej. Dał mu się „nawrócić” i ochrzcić. Rok później wyjechali przez Rotterdam do Londynu, gdzie wiadomość o egzotycznym obcokrajowcu z dziwacznymi zwyczajami szybko się rozeszła i Psalmanazar stał się sławny. Uwodził ludzi nie tylko dziwnymi zwyczajami i opowieściami o dalekich krainach, ale także grał na antykatolickich i antyjezuickich nastrojach religijnych w Wielkiej Brytanii. Centralnym punktem jego opowieści było twierdzenie, że został uprowadzony z Formozy przez wrogich jezuitów i przewieziony do Francji, gdzie stanowczo odmówił zostania katolikiem. Psalmanazar ogłosił się reformowanym poganinem, który teraz praktykował anglikanizm. Stał się ulubieńcem biskupa Londynu i innych szanowanych członków londyńskiego towarzystwa. Opierając się na tym wielkim zainteresowaniu jego życiem, w 1704 roku opublikował książkę „Historyczno-geograficzny opis Formosy, wyspy podlegającej cesarzowi Japonii”, która była szczegółowym opisem zwyczajów, geografii i ekonomii politycznej Formozy, ale w rzeczywistości stanowiła stek bzdur i wymysłów, m.in. język formozański, wymyślony od początku do końca przez oszusta.

Według Psalmanazara Formoza była zamożnym krajem ze stolicą o nazwie Xternetsa. Mężczyźni chodzili nago, z wyjątkiem złotej lub srebrnej płyty zakrywającej genitalia. Ich głównym pożywieniem był wąż, na którego polowali za pomocą gałęzi. Formozanie byli poligamistami, a mężowie mieli prawo zjadać swoje żony za niewierność. Zabijali morderców, wieszając ich do góry nogami i strzelając do nich z łuku. Każdego roku składali bogom w ofierze serca 18 000 młodych chłopców, a kapłani jedli ich ciała. Używali koni i wielbłądów do transportu i mieszkali pod ziemią w okrągłych domach. Książka odniosła szalony sukces, miała dwa wydania angielskie, a potem jeszcze francuskie i niemieckie. Autor był zapraszany przez wiele towarzystw naukowych, a nawet przez Uniwersytet Oksfordzki, by wykładał na temat kultury i języka Formozy. Jedyną wpadkę zaliczył w Royal Society, gdzie wypytywany przez Edmunda Halleya o gwiazdy widoczne na niebie nad Formozą, lawirował tak bardzo, że słynny astronom zrozumiał, iż jest to tylko fantasta i oszust.

Z biegiem czasu twierdzenia Psalmanazara stawały się coraz mniej wiarygodne, a wiedza o Formozie z innych źródeł zaczęła przeczyć jego twierdzeniom. Wreszcie w 1706 roku przyznał się do konfabulacji przed przyjaciółmi i społeczeństwem angielskim.

W następnych latach Psalmanazar pracował przez pewien czas jako urzędnik w pułku wojskowym i rozpoczął studia teologiczne. Uczył się hebrajskiego, był współautorem „Ogólnej historii druku” Samuela Palmera i przyczynił się do powstania szeregu artykułów w historii powszechnej. Pisał też o rzeczywistych warunkach na Formozie, ostro krytykując oszustwo, które sam popełnił. Stał się też bardzo religijny. Jako anonim opublikował książkę z esejami teologicznymi. Zaprzyjaźnił się też z młodym Samuelem Johnsonem, który po latach opowiadał, że Psalmanazar był dobrze znany w jego sąsiedztwie jako ekscentryczna, ale święta postać, „z czego był tak dobrze znany i ceniony, że prawie żadna osoba, nawet dzieci, nie okazywała mu braku szacunku”.

 

 


Źródło: niezalezna.pl

#najsłynniejszy oszust w historii #George Psalmanazar #Formoza #Tajwan #XVII wiek #język formozański

Magdalena Łysiak
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo