Chwila oddechu w przygranicznych gminach. „Czujemy się bezpieczniej”

W odczuciu mieszkańców i włodarzy okolicznych gmin jest dużo spokojniej. Jest znacznie mniej przekroczeń granicy, czy to ze względu na pogodę, czy akcje służb, które przynoszą efekty. Czujemy się bezpieczniej – powiedział wójt gminy Sławatycze Arkadiusz Misztal odnosząc się do sytuacji na granicy z Białorusią.

twitter.com/Straz_Graniczna

W środę reporter Polskiej Agencji Prasowej za zgodą komendanta placówki Straży Granicznej przyjechał na teren objęty zakazem przebywania przy polsko-białoruskiej granicy na Bugu w miejscowości Sławatycze (pow. bialski).

W miasteczku akurat trwał konkurs na najładniej przebranego brodacza. Jest to zwyczaj pożegnania starego roku, który decyzją Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego został wpisany na krajową listę niematerialnego dziedzictwa kulturowego.

Po południu temperatura na rynku w Sławatyczach wynosiła -4 st. C. W festynie, oprócz tradycyjnych przebierańców, wzięły udział rodziny z dziećmi. Podczas zabawy, śpiewów i konkursów przez sławatycki rynek, co chwilę przejeżdżały wojskowe ciężarówki, pickupy, samochody żandarmerii i policyjne radiowozy. Nad miejscowością przeleciał wojskowy helikopter.

- Od paru miesięcy wojsko i policja to tu normalny widok – powiedział Zbigniew, mieszkaniec Sławatycz. Podobne odczucia mieli też inni mieszkańcy.

Zapytany o obecność wojska i ocenę sytuacji na granicy polsko-białoruskiej wójt gminy Sławatycze Arkadiusz Misztal odpowiedział, że mieszkańcy czują się bezpieczniej.

- W porównaniu do okresu obowiązywania stanu wyjątkowego w odczuciu mieszkańców i włodarzy okolicznych gmin jest dużo spokojniej – powiedział Misztal. - Jest znacznie mniej przekroczeń granicy, czy to ze względu na pogodę, czy akcje służb, które przynoszą efekty. Czujemy się bezpieczniej i mam nadzieję, że to się będzie normowało - dodał wójt.

Sławatycze położone są na skarpie, z której widać rzekę graniczną Bug i posterunki polskich żołnierzy. Rzeka nie jest zamarznięta, ale miejscami widać płynące kawałki lodu. Na drugim brzegu jest lasek, ale poza tym nie widać ani posterunków, ani zabudowań.

Rzecznik Nadbużańskiego Oddziału Straży Granicznej (NOSG) kpt. Dariusz Sienicki poinformował, że funkcjonariusze patrolują granicę państwową i sprawdzają linię brzegową „zarówno w dzień, jak i w nocy”. Podczas służby wykorzystują pojazdy terenowe i urządzenia do nocnej obserwacji terenu.

Kpt. Sienicki powiedział, że święta na granicy upłynęły spokojnie. - Żadnych zdarzeń nie odnotowaliśmy. To dlatego, że jesteśmy czujni – zaznaczył rzecznik NOSG.

Na granicy w ramach operacji „Silne Wsparcie” są obecni żołnierze 2. Lubelskiej Brygady Obrony Terytorialnej (LBOT).

 

 



Źródło: PAP, niezalezna.pl

oa
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo