Wolski o walce z „Bożym Narodzeniem”: Świat zwariował, ale to nie jest laicyzacja płynąca z korzeni ateizmu

- Świat zwariował, bo nie jest to totalna laicyzacja wypływająca z korzeni ateizmu. Ramadan możemy obchodzić ile wlezie, możemy się udać na chanukę, natomiast chrześcijaństwo jest zdecydowanie na cenzurowanym i kolejny raz w historii, bo już parokrotnie to przerabialiśmy, różni ludzie spod znaku postępu usiłują je wyplenić. Ale pozostanę optymistą - to się nie uda - powiedział w programie "Polityczna Kawa" satyryk i publicysta, Marcin Wolski.

screen TV Republika

Dziś goście Tomasza Sakiewicza w programie "Polityczna Kawa" omawiali próbę rezygnacji z określenia "Boże Narodzenie", bo taka propozycja pojawiła się w jednym z dokumentów wewnętrznych Komisji Europejskiej.

- Moim zdaniem nie ma szansy odwołanie Bożego Narodzenia w Polsce, ale niech próbują, łajdaki. Taką maja powinność, ideologię, żeby niszczyć chrześcijańską kulturę, cywilizację europejską i starają się przy każdej okazji. To wyraźny proces, widać gołym okiem, jakie starania postępują, by zniszczyć fundamenty europejskiej cywilizacji. Nie tylko w sensie kulturowym i religijnym, ale również w sensie administracyjnym, bo to co robi cały ten komisariat europejski w Brukseli to tez niszczenie pewnego sposobu rządzenia dla własnych korzyści

- ocenił satyryk Jan Pietrzak.

Marcin Wolski stwierdził, że w berlińskiej operze w imię politycznej poprawności zdjęto z repertuaru "Dziadka do orzechów" Piotra Czajkowskiego. 

- Proszę sobie wyobrazić, że jakaś postępowa Chinka zaprotestowała, ponieważ w tym utworzone są dwa tańce - taniec chiński i arabski, które rzekomo prezentują te dwie kultury w złym świetle. Ergo: w repertuarze opery berlińskiej "Dziadka do orzechów" już nie będzie - mówił Wolski.

- Świat zwariował, bo nie jest to totalna laicyzacja wypływająca z korzeni ateizmu. Ramadan możemy obchodzić ile wlezie, możemy się udać na chanukę, natomiast chrześcijaństwo jest zdecydowanie na cenzurowanym i kolejny raz w historii, bo już parokrotnie to przerabialiśmy, różni ludzie spod znaku postępu usiłują je wyplenić. Ale pozostanę optymistą - to się nie uda. Moje jedyne obawy, to co będzie, gdy tumaniona ludzkość przejrzy na oczy. Chciałbym doczekać tego momentu, bo los postępowców okaże się straszny bardziej niż pokazują to najbardziej krwawe i mroczne dystopie

- dodał.

 

 

 

 


Źródło: niezalezna.pl

mn
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo