Pragnienia rosyjskiej duszy

Ponad 60 proc. Rosjan żałuje rozpadu Sowietów – wynika z sondażu Fundacji Opinii Publicznej, przeprowadzonego na zlecenie rosyjskiej agencji Interfax. Władimir Putin od zawsze uważał politykę Michaiła Gorbaczowa i Borysa Jelcyna za klęskę Rosji.

Może kogoś zaskoczy, co powiem, ale miał po temu silne podstawy. I trafił na podatny grunt. Rosyjski imperializm nie czerpał nigdy sił wyłącznie z doktryny państwowej, doktryny białego i czerwonego caratu. Rosyjski państwowy imperializm żyje w silnej symbiozie z narodowymi potrzebami. Zakorzenił się w mentalności rosyjskiego społeczeństwa. Co tam bieda, głód, usankcjonowana korupcja, zsyłki i łagry – grunt, że bijemy świat. Co tam życie rabów, poddaństwo bliskie niewoli – grunt, że świat się nas boi. Putinizm odbudował tego rodzaju mentalność. Rosyjski neoimperalizm jest w znacznej mierze odpowiedzią na bolączki rosyjskich dusz. Porażka Gorbaczowowskiej i Jelcynowskiej polityki pomogła Putinowi stopniowo odbudować w Rosjanach przekonanie, że być może nigdy nie będą żyli dostatnio i szczęśliwie – ale przynajmniej znów staną się potęgą geopolityczną. Naiwni sądzą, że to tylko problem Putina u władzy. Nie, to kwestia dziejowej tożsamości Rosji.

 


Źródło:

Krzysztof Wołodźko
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo