Arbitraż – sąd polubowny. Kto się kwalifikuje do takiego rozstrzygnięcia sporu i co może zyskać?

W polskim prawie przewidziano również– poza mediacją – możliwość ugodowego rozwiązywania sporów bez konieczności angażowania sądów powszechnych. Reguluje to Część piąta Kodeksu postępowania cywilnego mówiąca o „sądzie polubownym (arbitrażowym)”.

zdjęcie ilustracyjne
pixabay.com/QuinceCreative

W poprzednich dwóch tekstach opisaliśmy zasady, jak i warunki kiedy można zastosować mediację. Tym razem nieco informacji o arbitrażu.


Ponieważ materia jest dość skomplikowana, więc na czym polega arbitraż zostanie wyjaśnione w tej publikacji przy wsparciu eksperta z Sądu Arbitrażowego przy Krajowej Izbie Gospodarczej (SAKIG), dyrektor generalnej Agnieszki Durlik.

„Arbitraż to alternatywna forma rozstrzygania sporów. Pozwala na rozwiązanie konfliktu w sposób polubowny, poza salami sądu powszechnego. Co ważne, skuteczność rozstrzygnięć podjętych przez arbitrów, przy zachowaniu odpowiednich warunków, jest taka sama jak wyrok sądu państwowego”

– wyjaśnia dyrektor Durlik. I dodaje, że w arbitrażu rozstrzygane są spory wynikające z umów najmu, budowlanych, spedycyjnych, ale także inwestycyjnych.

Natomiast w art. 1157 k.p.c. stwierdzono, że w zakresie rozstrzygnięć sądu polubownego są spory o prawa majątkowe (z wyjątkiem spraw o alimenty) oraz o prawa niemajątkowe, jeżeli mogą one być przedmiotem ugody sądowej.

Jaka jest kluczowa różnica pomiędzy mediacją a arbitrażem? W pierwszym przypadku, chodzi o formę rozstrzygania sporu, w której zwaśnione strony proponują rozwiązanie przy współpracy z mediatorem, zaś w arbitrażu konflikt rozstrzygają arbitrzy.

W jaki sposób sprawa jest wszczynana? W k.p.c. wielokrotnie pojawia się określenie „zapis na sąd polubownym” – przekładając na potoczny język, to nic innego niż swoisty wniosek o zajęcie się sprawą, zawierający pisemną umowę pomiędzy stronami, w której opisano stan prawny sytuacji i przedmiot sporu, oraz wynikające z tego konsekwencje.

Art. 1161 k.p.c. § 1. Poddanie sporu pod rozstrzygnięcie sądu polubownego wymaga umowy stron, w której należy wskazać przedmiot sporu lub stosunek prawny, z którego spór wyniknął lub może wyniknąć (zapis na sąd polubowny).

 „W arbitrażu strony mają wpływ na to kto rozstrzyga ich spór. W przypadku składu trzyosobowego każda ze stron wskazuje jednego arbitra (bocznego), którzy następnie wybierają arbitra przewodniczącego. W składach jednoosobowych strony wybierają arbitra wspólnie. Arbitrzy nie muszą być prawnikami, mogą być ekspertami w dziedzinie będącej przedmiotem sporu. Arbitrzy przede wszystkim starają się doprowadzić do ugodowego rozstrzygnięcia sporu przez cały czas trwania postępowania”

– wyjaśnia dyrektor Durlik.

Podobnie, jak w przypadku mediatorów, także i arbitrami nie mogą być czynni zawodowo sędziowie.

Z arbitrażu korzystają głównie przedsiębiorcy, ale może on obejmować także spory z udziałem konsumentów. Poza sporami handlowymi pomiędzy przedsiębiorcami, rozstrzygane mogą być teraz także spory korporacyjne, na przykład uchwałowe.

Polacy coraz chętniej korzystają z mediacji, czy podobnie jest w przypadku sądu polubownego?
„Arbitraż, ze względu na swoją poufność oraz odpłatność, nie jest rozpowszechnioną formą rozstrzygania sporów i choć moc wyroku sądu polubownego jest taka sama jak sądu powszechnego, to nie jest on obecny w świadomości Polaków. Mediacja, z uwagi na ustawowy obowiązek oraz korzystanie przez sędziów sądów powszechnych z możliwości kierowania sprawy do mediacji jest dużo bardziej rozpowszechnioną, a przez to także stosowana”  - przyznaje dyrektor Durlik.

Tymczasem lista korzyści jest długa. Ekspert Sądu Arbitrażowego przy Krajowej Izbie Gospodarczej wymienia najistotniejsze:
- czas trwania,
- poufność,
- wpływ na wybór składu orzekającego,
- znajomość kosztów,
- elastyczność (strony mogą modyfikować reguły postępowania),
- możliwość wyboru biegłego,
- trwałość orzeczeń.

„Co ważne, arbitraż ma co do zasady tylko jedną instancję, co w sposób zasadniczy skraca czas uzyskania prawomocnego rozstrzygnięcia. W SAKIG aktualnie to 8 miesięcy”

– podkreśla Agnieszka Durlik, dyrektor generalny Sądu Arbitrażowego przy Krajowej Izbie Gospodarczej.

 



Źródło: niezalezna.pl

 

Grzegorz Broński
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...
Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo