Rozbroić tykającą bombę w Bałtyku

Szacuje się, że w morzach i oceanach na całym świecie znajduje się 3 miliony zatopionych okrętów. Nie wszystkie z nich to jednak hiszpańskie galery z XVII wieku – zawierające stosy złotych monet i czekające na śmiałych odkrywców. Częściej są to tykające bomby ekologiczne. W tej materii – jako ludzkość – mamy wiele do zrobienia. Ogromnym wyzwaniem jest Morze Bałtyckie, na którego dnie leżą niebezpieczne pozostałości po II wojnie światowej. W zmianę tej sytuacji angażuje się Enea i United Nations Global Compact Network Poland.

ADOBE STOCK

Bałtyk był od zawsze polskim oknem na świat i podstawą gospodarki. Bez dostępu do tego morza nasz kraj z pewnością nie miałby szans się rozwinąć. Z tej perspektywy jednym z kluczowych momentów polskiej historii był 19 października 1466 roku, gdy po trzynastoletniej wojnie z Krzyżakami został zawarty pokój w Toruniu. Wtedy właśnie Polska po raz pierwszy zyskała możliwość spławiania swoich towarów Wisłą. To napędziło gospodarkę tak, że Polska weszła w 300-letni okres rozwoju. Patrząc okiem dzisiejszego ekonomisty: PKB Polski było wyższe niż obecnie w Chinach… Taki wpływ na polską gospodarkę miał Bałtyk, a jego znaczenie nadal jest ogromne. W 2020 roku polskie porty (Gdańsk, Gdynia, Szczecin-Świnoujście) przeładowały łącznie blisko 104 mln ton ładunków. Każdego roku, kurorty nad morzem szturmują miliony turystów z polski i zagranicy. Dodatkowo Bałtyk staje się kluczem do energetyki przyszłości. Na morzu wkrótce zaczną powstawać farmy wiatrowe, które chcą budować polskie koncerny energetyczne, jak na przykład Enea. 

Bałtyk musi być bezpieczny

– Bałtyk to przyszłość sektora energetycznego. Planowane są inwestycje w morskie farmy wiatrowe, w które włącza się również Grupa Enea. Chcemy dostarczać prąd pochodzący z odnawialnych źródeł energii. Bezpieczne Morze Bałtyckie musi stać się priorytetem dla Europy i to jest nasz apel, który kierujemy do wszystkich, którym los kolejnych pokoleń nie jest obojętny

– powiedział Paweł Szczeszek, prezes Enei podczas konferencji inaugurującej projekt „Bałtyk dla pokoleń”, która odbyła się 3 grudnia w Narodowym Muzeum Morskim w Gdańsku.

Jej uczestnicy dyskutowali o roli Unii Europejskiej wobec zagrożenia na Bałtyku, środowiskowych i ekologicznych aspektach tego problemu czy wyzwaniach związanych z oczyszczeniem akwenu i neutralizacją niebezpiecznej broni i substancji. W gronie prelegentów znaleźli się m.in.: wicepremier, minister aktywów państwowych Jacek Sasin, poseł do Parlamentu Europejskiego Anna Fotyga, kierujący Grupą Specjalną ds. Zatopionej Amunicji Organizacji ds. Nauki i Technologii NATO prof. Adam Cumming, sekretarz wykonawczy Komisji Ochrony Środowiska Morskiego Bałtyku (HELCOM) Rüdiger Strempel, prezes zarządu Międzynarodowego Centrum Bezpieczeństwa Chemicznego (ICCSS) amb. Krzysztof Paturej, szef Instytutu Oceanologii Polskiej Akademii Nauk prof. Jacek Bełdowski, dziekan Wydziału Dowodzenia i Operacji Morskich Akademii Marynarki Wojennej kmdr prof. Bartłomiej Pączek, przewodniczący Rady Naukowej Instytutu Zarządzania, Kierownik Katedry Logistyki Uniwersytetu Szczecińskiego, dr hab. Wojciech Drożdż, prof. US, prezes zarządu Fundacji MARE Olga Sarna.

Problem zanieczyszczenia naszego morza coraz częściej jest dostrzegany na arenie międzynarodowej. 27 kwietnia 2021 roku Parlament Europejski przyjął rezolucję wzywającą Unię Europejską do oczyszczenia Morza Bałtyckiego z broni chemicznej z okresu II wojny światowej. Dokument został uchwalony ogromną większością głosów, a jego pomysłodawcami byli polscy europosłowie – Anna Fotyga i Kosma Złotowski.

– Rezolucja zyskała ogromne poparcie. Była podpisywana ponad podziałami politycznymi. (…) Prowadzone są już działania. To nie jest już tylko kwestia dyskusji politycznych – mówiła Anna Fotyga. Jej zdaniem problem można rozwiązać z pomocą instytucji międzynarodowych takich jak: Rada Państw Morza Bałtyckiego czy NATO. – Musimy zintensyfikować działania w tym zakresie w ramach międzynarodowej współpracy wszystkich państw regionu Morza Bałtyckiego. Kompleksowa współpraca, angażująca społeczeństwo, rządy, samorządy, organizacje biznesowe i pozabiznesowe, może pomóc w wypracowaniu konkretnych rozwiązań. Poprzez projekt społeczny „Bałtyk dla pokoleń” UN Global Compact Network Poland wraz z Eneą chce nie tylko edukować na temat realnego zagrożenia naszego ekosystemu, ale także w niedługiej perspektywie realnie wpłynąć na działania podejmowane w tej kwestii na arenie krajowej i międzynarodowej – mówił Kamil Wyszkowski, przedstawiciel krajowy i dyrektor wykonawczy UN Global Compact Network Poland. 

Podobnego zdania jest również Jacek Sasin, minister aktywów państwowych. – Problem zatopionej broni chemicznej mocno dziś rozbrzmiewa na arenie międzynarodowej. W obecnej sytuacji niezbędne jest skoordynowanie działań na rzecz bezpieczeństwa morskiego w drodze debaty i rozmów. (…) Planowana kampania społeczna „Bałtyk dla pokoleń”, której autorem jest spółka Enea, bez wątpienia zwróci uwagę opinii publicznej na problem tykającej bomby ekologicznej. Usunięcie pozostałości II wojny światowej wymagać będzie współpracy międzynarodowej (…) Konieczne jest podjęcie długofalowych działań – powiedział Jacek Sasin podczas konferencji inaugurującej kampanię „Bałtyk dla pokoleń”. Jak podkreślił, rząd powołał już międzyresortowy zespół zajmujący się sprawą. W jego skład wchodzą przedstawiciele urzędów, ministerstw i służb. 

W rozwiązanie problemu angażują się również ośrodki eksperckie przy NATO. Eksperci sojuszu chcą dzielić się swoimi doświadczeniami z innych miejsc na świecie. – Żeby rozwiązać problem broni zalegającej na dnie mórz i oceanów konieczne jest zrozumienie ryzyka, ale także posiadanie narzędzi do zarządzania tym ryzykiem. Musimy pamiętać, żeby stosować odpowiednie środki i technologię do usuwania zagrożeń. (…) To, co próbujemy zrobić, to dostarczyć wszystkim zainteresowanym wiedzy, podzielić się doświadczeniem – mówił podczas konferencji prof. Adam Cumming z Uniwersytetu Edynburskiego, wchodzący w skład grupy specjalnej ds. zatopionej amunicji z organizacji NATO ds. Nauki i Technologii. Jak poinformował podczas konferencji, do grudnia 2022 roku NATO napisze raport na ten temat, w którym znajdą się zarysy polityki sojuszu wobec niebezpiecznych pozostałości na dnie mórz i oceanów. W nim mają się znaleźć m.in. informacje, jakie są możliwości neutralizacji niebezpieczeństwa. Zdaniem europosłanki Anny Fotygi podstawowym problemem, który trzeba przełamać, jest przekonanie, że problem jest nierozwiązywalny. – Obecnie mamy odpowiedni czas na to, żeby przeprowadzić bardzo konkretne działania. Do tej pory paraliżująca była kwestia skali i przeświadczenie, że niewiele prócz mapowania da się zrobić, a przecież mamy do czynienia z ogromnym postępem technologicznym. Te możliwości trzeba wykorzystać – mówiła Anna Fotyga.  

Ile jest do zrobienia?

Morze Bałtyckie jest specyficznym akwenem wodnym. Jest dość płytkie, bo jego głębokość średnia to zaledwie 52,3 metry. W całym morzu wyróżnia się trzy zasadnicze baseny: Botnicki o maksymalnym zagłębieniu 294 m, Basen Gotlandzki o maksymalnym zagłębieniu 459 m, Basen Bornholmski o maksymalnym zagłębieniu 105 m. Bałtyk jest połączony z Oceanem Atlantyckim niewielkimi cieśninami, co ma swoje konsekwencje dla zasolenia wody i zdolności samooczyszczania się. Niestety z roku na rok zanieczyszczenia stają się coraz większym problemem. Ścieki i spływające do wód nawozy rolnicze, spaliny i wycieki ze statków źle wpływają na jakość wody w Bałtyku. Do tego dochodzi największe zagrożenie, które czai się na dnie. Przede wszystkim mowa o wrakach.

„Z danych posiadanych przez BHMW wynika, że w polskich obszarach morskich zalega ponad 415 wraków, z których około 100 znajduje się w Zatoce Gdańskiej. Wraki spoczywają również w zachodniej części wybrzeża (m.in. na podejściu do Portu Świnoujście, gdzie ze względów nawigacyjnych po II wojnie światowej częściowo je usunięto, jednak ich zbiorniki nadal pozostają na dnie). Kilka małych wraków zalega również w Zalewie Wiślanym, gdzie, z uwagi na praktycznie zamknięty ekosystem, środowisko jest dużo bardziej wrażliwe na zanieczyszczenia niż na otwartym morzu, przez co nawet niewielka ilość paliwa we wraku może spowodować zagrożenie. Część zatopionych statków była napędzana paliwem przechowywanym w zbiornikach (olej). Przynajmniej kilkadziesiąt z nich z pewnością posiadało duże ilości paliwa, którego część potencjalnie znajduje się w ich wrakach. Do największych należą: Wilhelm Gustloff, Steuben, Stuttgart, Goya i Franken”

– czytamy w raporcie NIK-u na temat zagrożeń związanych z niebezpiecznymi pozostałościami na dnie Bałtyku.

Wraki to pozostałości walk, ale najgorsze, co spotkało Bałtyk, zdarzyło się po 1945 roku. W efekcie Konferencji Poczdamskiej zdecydowano między innymi o demilitaryzacji Niemiec. W porozumieniu między aliantami stwierdzono, że „wszelka broń, amunicja i środki prowadzenia wojny oraz wszystkie obiekty wyspecjalizowane w jej produkcji będą oddane do dyspozycji państw alianckich lub zostaną zniszczone”. Ponieważ w 1945 roku nie znano lepszych metod utylizacji, postanowiono niemiecką broń zatopić. Początkowo zadecydowano, że środki bojowe trafią w bałtyckie głębiny, poniżej 400 metrów pod wodę. Taka bariera wydawała się bezpieczna i przede wszystkim sprawiła, że jej wyciągnięcie stawało się niemal niemożliwe. Z czasem jednak rezygnowano z głębi i zaczęto zrzucać materiały niebezpieczne w położone bliżej płytkie rejony morza. 

Po II wojnie światowej w Morzu Bałtyckim zatopiono co najmniej 50 tys. ton amunicji chemicznej, zawierającej ok. 13 tys. ton bojowych środków trujących. Wg ekspertów uczestniczących w gdańskiej konferencji już dziś wiemy, że na terenach przyszłych bałtyckich farm wiatrowych znajdują się niebezpieczne obiekty. Technologia w zakresie ich podnoszenia z dna morskiego i neutralizacji jest znana, ale zastosowanie jej na szersza skalę będzie wyzwaniem.

 – Bardzo ważne jest wsparcie takich firm jak Enea, bo pozwala to Polsce stać się liderem na Bałtyku w rozwiązywaniu problemu podnoszenia z dna i utylizacji zalegającej broni. Nasz system jest na tyle innowacyjny, że partnerzy niemieccy chcą go wdrażać do działań na swoich wodach terytorialnych

– podkreślał Łukasz Porzuczek z GeoFusion Group, firmy zajmującej się neutralizacją broni i amunicji.

Zagrożenie

Od zakończenia wojny wielokrotnie dochodziło do wypadków i zatrucia środowiska. „Od 1952 roku w polskich obszarach morskich odnotowano 29 przypadków kontaktu z wyłowionymi z morza środkami bojowymi z okresu II wojny światowej. Najczęściej broń chemiczną znajdowano podczas połowu ryb” – czytamy w raporcie NIK-u. Nie były one może szczególnie częste, ale to nie powinno usypiać naszej czujności. Zagrożenie bowiem stale rośnie w związku z tym, że czas i działająca woda osłabiły strukturę beczek, w której znajdują się środki bojowe. Wkrótce może również dojść do wycieków paliwa, które pozostało w komorach wraków na Bałtyku. „Do tych wymagających najpilniejszego działania należą S/S Stuttgart i T/S Franken. W pierwszym z nich w ostatnich latach już doszło do wycieku znacznych ilości paliwa. Skażonych zostało ok. 40 ha dna morskiego. To obszar odpowiadający powierzchni aż 560 boisk do gry w piłkę nożną. Jeżeli natomiast dojdzie do wycieku paliwa z Frankena, skala katastrofy będzie jeszcze większa. Według wyliczeń ekspertów w jego zbiornikach może nadal zalegać ok. 6 tys. ton paliwa” – czytamy na stronie baltykdlapokolen.pl. 

Dlatego rozpoczęła się wielka akcja propagowania tematu wśród społeczności międzynarodowej. Działanie zainicjował koncern Enea, który wraz z UN Global Compact Network Poland uruchomił kampanię edukacyjną #BałtykDlaPokoleń, by wspólnie informować o zagrożeniu i angażować społeczność międzynarodową do podjęcia działań.

– Grupa Enea ambitnie podchodzi do kwestii transformacji klimatycznej, realizując zarówno nowe inwestycje w odnawialne źródła energii, których celem jest zmniejszenie poziomu emisyjności, jak również inicjując debaty w kluczowych tematach środowiskowo-społecznych, których beneficjentami będą przyszłe pokolenia. Nieprzypadkowa jest więc nazwa kampanii #BałtykDlaPokoleń, którą Enea realizuje w ramach działań z zakresu społecznej odpowiedzialności biznesu. Cieszymy się, że do współpracy przy tym ważnym projekcie włączyło się United Nations Global Compact Network Poland. Już teraz zachęcamy do poparcia Europejskiej Inicjatywy Obywatelskiej wzywającej Komisję Europejską do wykonania rezolucji Parlamentu Europejskiego ws oczyszczenia dna Morza Bałtyckiego z wraków statków i broni chemicznej z okresu II wojny światowej. Podpisy można składać za pośrednictwem platformy baltykdlapokolen.pl

– powiedziała Anna Lutek, dyrektor PR i Komunikacji Enei. 

 

 


Źródło: Gazeta Polska

Jacek Liziniewicz
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo