O rodzinnym domu, drugim obiegu i spustoszeniu w mózgach. Korkuć wspomina stan wojenny

- Władza nic nie tłumaczyła. Skupiła się na trzymaniu narodu za twarz. Nie było jednak, że Polak nie potrafi… Cały czas był drugi obieg towarów - wspomina okres stanu wojennego Wojciech Korkuć. Przyznaje, że - choć wychował się w rodzinie antykomunistycznej - "nie było to takie oczywiste".

niezalezna.pl

Podczas „Nocy Generała” w Muzeum Żołnierzy Wyklętych i Więźniów Politycznych PRL, wspomnieniem o stanie wojennym i latach PRL podzielił się z nami Wojciech Korkuć - autor głośnych plakatów z ostatnich lat.

- Stan wojenny właściwie zafunkcjonował w Telewizji Polskiej. Ludzie byli pozbawieni jakiejkolwiek łączności, nie wiedzieli, co się dzieje. Puszczali dużo filmów wojennych, oprócz samego przemówienia Jaruzelskiego i dziennikarzy w mundurach. Siedziało się przed tym telewizorem i oglądało propagandowe filmy, których właściwie nie rozumiałem; byłem jeszcze młody. Zawsze pociągały mnie filmy z żołnierzami więc tak tę propagandę się chłonęło… - mówi grafik i dodaje po chwili namysłu:

„jeszcze jeden detal. Pamiętam, że w Mińsku Mazowieckim na ulicy Warszawskiej była zamontowana tablica z informacją o „Solidarności”. W niedzielę, 13 grudnia 1981 roku, już jej nie było”.

Pytany, jak władza tłumaczyła się z zapaści gospodarczej, z której wyciągnąć kraj miał stan wojenny, przypomina:

„jeszcze przed stanem wojennym, pamiętam statystyki strat gospodarki Polski, liczone od momentu rozpoczęcia strajków”.

- Władza nic nie tłumaczyła. Skupiła się na trzymaniu narodu za twarz. Nie było jednak, że Polak nie potrafi… Cały czas był drugi obieg towarów. Organizowano sprzedaż chleba, mięsa i… różnych płynów - uśmiecha się.

Dalej podkreśla, że wychowany został w rodzinie antykomunistycznej. - To nie było takie oczywiste z racji wyborów moich stryjów. Mój ojciec był najmłodszy z rodziny i nigdy do żadnej partii nie należał. Symptomatyczne tutaj były wybory następnego pokolenia. W tym widzę współczesny podział.

- Doświadczeni PRL-em lepiej rozumieją obecną rzeczywistość? - pytamy na koniec.

- Rzesza młodych ludzi w dużej mierze została wyhodowana na tych nowych mediach. Widzę spustoszenie, jakie w mózgach, w etyce, w moralności czy w rozróżnieniu dobra od zła zrobiły „Gazeta Wyborcza” i TVN. Z tymi ludźmi ciężko rozmawiać. Jak włączy się dziś tę stację, ma się wrażenie, że żyje się w zupełnie innym kraju

- podsumowuje Korkuć.

 


Źródło: niezalezna.pl

Aleksander Mimier
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo