Groźne gry Rosji

Na Zachodzie (w tym w Polsce) eksperci, analitycy i politycy mają odmienne zdania co do tego, czy Rosja zaatakuje Ukrainę na większą skalę. Zwykle to eksperci są bardziej alarmujący niż politycy, którzy wolą posługiwać się bardziej dyplomatycznym językiem, a nierzadko zamiatać problemy pod dywan.

Tym razem jest odwrotnie. Politycy (z prezydentem USA na czele) ostrzegają przed rosyjską inwazją na dużą skalę, a eksperci ostrzegają, że gromadzenie dużych sił na granicy z Ukrainą to może być jakaś gra, żeby oszukać i zmusić do ustępstw Zachód. Na przykład, żeby zgodził się na „drugą Jałtę”, wyrysowanie stref wpływów w Europie. Albo przynajmniej żeby Zachód zniósł jakieś sankcje. Albo po prostu Rosja chce postraszyć Zachód i zobaczyć, co dalej. Bliżej mi do twierdzeń ekspertów, że nie będzie pełnoskalowego ataku Rosji na Ukrainę. Natomiast trzeba też wziąć pod uwagę element nieracjonalności, hazardu w polityce Rosji. Sądzę, że inwazji na szeroką skalę nie będzie, ale może być eskalacja przeciwko Ukrainie z użyciem Łukaszenki – marionetki Putina, i ataków rosyjskich „separatystów”. A Rosja znowu powie, że to nie ona.

 

 

Źródło:

#Gazeta Polska Codziennie

Marcin Herman
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo