Strażnik miejski uratował nastolatka

W Pruszkowie podczas meczu piłkarskiego juniorów doszło do dramatycznej sytuacji. Młody piłkarz upadł na murawę i przestał oddychać. Na szczęście życie uratował mu strażnik miejski, który przyjechał z synem na mecz - przekazała Straż Miejska.

Zdjęcie ilustracyjne
fot. Jan Sroda/Gazeta Polska

Strażnik miejski pojechał w sobotę ze swoim 14-letnim synem - młodym piłkarzem Znicza Pruszków na mecz. Tuż po rozpoczęciu meczu doszło do dramatycznych wydarzeń. Jeden z juniorów przeciwnej drużyny nagle upadł na murawę, a jego serce... przestało bić.

Natychmiast do chłopca podbiegli trenerzy, ale nie byli w stanie mu pomóc. Zareagował funkcjonariusz, który wbiegł na boisko i ruszył na pomoc chłopcu. Nastolatek nie oddychał, a jego puls był niewyczuwalny.

"Strażnik informując trenerów, że przeszedł szkolenie w udzielaniu pomocy przedmedycznej, poprosił o natychmiastowe wezwanie pogotowia ratunkowego. Od razu rozpoczął też masaż serca"

- powiedział Jerzy Jabraszko ze Straży Miejskiej.

Dołączył od niego jeden z rodziców i razem prowadzili akcję ratunkową. Po kilku minutach funkcjonariusz poczuł, jak serce nastolatka zaczyna bić. Chłopiec gwałtownie nabrał powietrza w płuca i otworzył oczy. Strażnik ułożył chłopca w pozycji bezpiecznej i ciągle monitorował jego stan aż do przyjazdu karetki. Medycy zabrali młodego zawodnika do szpitala, gdzie po badaniach ustalono, że przyczyną zasłabnięcia była wrodzona wada serca. Nastolatek przeszedł w szpitalu specjalistyczny zabieg.

Jak we wtorek poinformowała Straż Miejska inspektor Mariusz Dobrzyński, otrzymał kilka dni temu podziękowania za swoją postawę od rodziców.

"Jednak największą nagrodą jest świadomość, że rówieśnik jego syna wraca do zdrowia"

- zaznaczono.

 

Źródło: niezalezna.pl, PAP

az
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo