Prof. Majchrowski odchodzi z Izby Dyscyplinarnej. Sędzia SN dla niezalezna.pl: To był akt desperacji

- Jako sędziowie widzimy pewną bezwolność, brak sprawności najwyższych organów państwa, które wcześniej powinny poprzecinać pewne węzły gordyjskie, a nam umożliwić to, do czego zostaliśmy powołani - do sprawowania wymiaru sprawiedliwości - mówi w rozmowie z niezalezna.pl sędzia Sądu Najwyższego prof. Tomasz Demendecki, komentując decyzję o rezygnacji z urzędu sędziego SN przez prof. Jana Majchrowskiego.

fot. Aleksander Mimier/ niezalezna.pl

W poniedziałek rano sędzia Izby Dyscyplinarnej Jan Majchrowski poinformował w oświadczeniu, że zrzekł się pełnienia urzędu na stanowisku sędziego Sądu Najwyższego. Jak dodał, jest to forma protestu przeciwko naruszaniu - jego zdaniem - w samym SN obowiązującego polskiego prawa i uleganiu naciskom Trybunału Sprawiedliwości UE.

Niedługo później rzecznik SN sędzia Aleksander Stępkowski poinformował, że I Prezes SN Małgorzata Manowska podpisała pismo do prezydenta, przekazujące oświadczenie sędziego Majchrowskiego o zrzeczeniu się pełnienia urzędu.

O komentarz ws. decyzji prof. Majchrowskiego zwróciliśmy się do sędziego Sądu Najwyższego prof. Tomasza Demendeckiego.

Jako sędziowie dostrzegamy ostatnio brak sprawczości ze strony najwyższych organów państwa, które już zdecydowanie wcześniej powinny poprzecinać pewne „węzły gordyjskie”, a nam umożliwić to, do czego zostaliśmy powołani - efektywne sprawowanie wymiaru sprawiedliwości
- mówi na początku sędzia Demendecki.

Wskazuje, że decyzja ta jest zapewne pokłosiem zamieszania, jakie niezmiennie towarzyszy pracom Izby Dyscyplinarnej SN. 

Zamieszanie wokół Izby Dyscyplinarnej - ale nie tylko, bo ostatnie orzeczenie Europejskiego Trybunału Spraw Człowieka (ETPCz) dotyka kolejnej Izby, w której sam zasiadam (Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych - przyp. red.)  - prowokuje do pytań, czy osoby, takie jak ja, powołane przez obecną Krajową Radę Sądownictwa, mają na pewno prawo do orzekania. Osobiście nie mam wątpliwości, że wręczenie nominacji przez Prezydenta nie jest aktem tylko symbolicznym. To właśnie przecież ten akt ostatecznie upoważnia do objęcia urzędu sędziego i wymierzania sprawiedliwości w imieniu Rzeczypospolitej Polskiej przez konkretną osobę, po uprzednim sprawdzeniu czy kandydat na pewno spełnia wszystkie wymogi formalne i czy swą dotychczasową postawą daje wystarczającą rękojmię, że na sali sądowej będzie godnie reprezentować Polskie Państwo.

- przekonuje nasz rozmówca.

Dla kontrastu przypomina, że „w wymiarze sprawiedliwości dalej funkcjonują osoby, które dopuściły się wprost czynów niegodnych sędziego”.

To jest niezrozumiałe dla obywateli. Jak osoby, które w imieniu Temidy mają wymierzać sprawiedliwość, a same chronią się za immunitetem, mogą to robić w sposób bezstronny i obiektywny?
- pyta.

W rozmowie przywołujemy fragment oświadczenia prof. Majchrowskiego. Ten pisze, że zrzeczenie się urzędu sędziego SN to protest przeciwko „[…] bezprawnym naciskom podmiotów zewnętrznych, podważających suwerenność Państwa Polskiego, w tym przede wszystkim Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej”. - Prawo stało się zakładnikiem polityki? - pytamy w kontekście trwającego patu na linii Bruksela-Warszawa ws. reformy wymiaru sprawiedliwości.

Mam nadzieję, że nie. Prawo jest prawem, a polityka - polityką. Cały czas należy to oczywiście przypominać! Faktycznie, politycy reprezentujący poszczególne władze publiczne mają określony wpływ na kształt prawa. To ich zadanie, by tworzyć jak najlepsze modele instytucjonalne i proceduralne. W żadnym wypadku nie powinniśmy się zgodzić na to, aby instytucje, które do tego uprawnień nie posiadały i nie posiadają, jeśli chodzi o określenie instytucjonalnego kształtu wymiaru sprawiedliwości - rościły sobie kompetencje do zmian w polskim wymiarze sprawiedliwości. Mam nadzieję, że to wyłącznie Państwo Polskie i jego organy będą decydowały o tym, jak ten wymiar sprawiedliwości powinien funkcjonować. Nie wyobrażam sobie, by polityczne zewnętrzne naciski wpływały na działania organów suwerennego państwa. To niewyobrażalne.

- ocenia sędzia Demendecki.

Izba Dyscyplinarna SN kozłem ofiarnym

Dalej przyznaje, że spór wokół Izby Dyscyplinarnej SN wynikł, ponieważ „chodziło o znalezienie jakiegoś przyczółku, który pozwoliłby na zaatakowanie państwa polskiego”.

Nie wyobrażam sobie, żeby Europa Zachodnia, która odwołuje się do dobrych tradycji prawnych, nagle założyła, że w Polsce nie jest potrzebny system odpowiedzialności dyscyplinarnej osób, które chronione są immunitetem. Chyba, że faktycznie sędzia z Europy Zachodniej, który nie zna instytucji immunitetu - a są takie państwa - może po prostu nie zna swoistości działania systemu prawnego w Polsce. Może przekleństwo tego niezrozumienia wynika stąd, że prawo europejskie jest tygielkiem, w którym od wielu lat mieszały się wpływy nie tylko prawa stanowionego, ale również prawa precedensowego. Stąd być może przekonanie o słuszności idei poszerzania kompetencji chociażby Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej - działającego na modelu obowiązywania prawa precedensowego, gdzie orzeczenia stanowią samodzielne źródła prawa. Polska zaś jest typowym krajem prawa stanowionego. Być może chodzi nie o złą wolę, a o nieznajomość „przysłowiowego alfabetu”, podstawowej siatki pojęciowej swoistej przecież dla poszczególnych, krajowych systemów prawnych. Nie wierzę jednak w to, że europejscy sędziowie uważają, że brak systemu odpowiedzialności dyscyplinarnej sędziów jest czymś dobrym.

- tłumaczy.

Na pytanie, czy dwójka sędziów, o których wspomina w oświadczeniu prof. Majchrowski (jeden obwiniony o kradzież; drugiemu zaś - sędziemu Józefowi Iwulskiemu - Instytut Pamięci Narodowej chce postawić zarzut zbrodni komunistycznej, co skutecznie blokuje immunitet) poniosą konsekwencję, jakie wyciągnąć wobec nich chciał m.in. sędzia Jan Majchrowski z Izby Dyscyplinarnej, sędzia Demendecki przyznaje:

„po to właśnie utworzono Izbę Dyscyplinarną”.

Nawet, jeśli nie będzie funkcjonowała w takim kształcie, jak obecnie, to zakładam, że sam system odpowiedzialności dyscyplinarnej pozostanie, również w sensie instytucjonalnym. Prawem i powinnością demokratycznie wybranej władzy krajowej jest ukształtowanie jak najdoskonalszego modelu takiego systemu dyscyplinarnego, ale także dokonywanie w nim korekt.
- mówi.

I dalej:

„Sędzia musi odważny; nie może być podatny na żadne wpływy czynników wewnętrznych czy zewnętrznych. Jeśli ma z tym problem, przestaje być sędzią niezawisłym. W tym tkwi sedno zapewnienia standardów praworządności – w zachowaniu w każdej rozpoznawanej sprawie swej niezawisłości, obiektywizmu i bezstronności, a nie w opowiadaniu bajek o systemowym braku cechy niezawisłości tych sędziów, którzy zostali akurat powołani przez obecną Krajową Radę Sądownictwa. Każdy z nas, jeśli nadal ma w sobie tę odwagę, powinien realizować to, do czego został powołany - pełnić dobrze służbę sędziowską, orzekać dla dobra państwa i obywateli”.

"To był akt desperacji"

Na koniec przyznaje, że zawsze wysoko cenił i ceni prof. Majchrowskiego. 

To osoba prawa, merytoryczna, bezkompromisowa i odważna. Decyzja, którą podjął w tej sytuacji, to był akt desperacji i zarazem swoisty apel. Oby został on właściwie odczytany przez podmioty, do których został skierowany.
- konkluduje.



Prof. Jan Majchrowski został powołany na sędziego Izby Dyscyplinarnej SN we wrześniu 2018 r. W związku ze sporem dotyczącym Izby Dyscyplinarnej jego powołanie - podobnie jak innych sędziów tej Izby - jest kwestionowane przez część środowiska prawniczego.

Spór wokół funkcjonowania Izby Dyscyplinarnej SN toczy się od jej powstania. Trybunał Sprawiedliwości UE 4 lipca 2021 r. zobowiązał Polskę do natychmiastowego zawieszenia stosowania przepisów krajowych odnoszących się do uprawnień Izby Dyscyplinarnej SN w kwestiach m.in. uchylania immunitetów sędziowskich. Po niespełna dwóch miesiącach, 7 września, Komisja Europejska zdecydowała o zwróceniu się do TSUE o nałożenie kar finansowych na Polskę za nieprzestrzeganie decyzji w sprawie środków tymczasowych. KE podała wówczas, że uważa, że Polska nie podjęła wszystkich środków niezbędnych do pełnego wykonania nakazu Trybunału.

W końcu października TSUE zobowiązało Polskę do zapłaty na rzecz Komisji Europejskiej okresowej kary pieniężnej w wysokości 1 mln euro dziennie.

W ostatnim czasie Izba Dyscyplinarna SN nie orzeka w większości spraw dotyczących sędziów. Dzieje się tak m.in. w związku z zarządzeniami I prezes SN Małgorzaty Manowskiej z sierpnia i listopada, zgodnie z którymi nowe sprawy dyscyplinarne i immunitetowe sędziów mają trafiać do sekretariatu I prezesa SN. Obowiązują one do 31 stycznia 2022 r.

 


Źródło: niezalezna.pl

Aleksander Mimier
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo