TSUE, czyli oszuści się przyciągają

dy miesiąc temu przeczytałem wywiad prezesa TSUE, barona Koena Lenaertsa, w którym powiedział on w płaczliwym tonie, że „praworządność oznacza bardzo wiele w UE, właściwie wszystko”, pokiwałem głową.

G Taki ton często charakteryzuje patologicznych oszustów i pewnie raczej prędzej niż później dowiemy się, co z ciebie za ziółko. I oto już po miesiącu francuski lewicowy dziennik „Liberation” oskarżył przewodniczącego TSUE o korupcję i handel wpływami. Politycy PO przyjęli w tej sprawie taktykę wypierania faktów ze świadomości. Budując wizerunek TSUE jako nieskazitelnego sądu, o wiele bardziej profesjonalnego i uczciwego od polskich, paradoksalnie żerują na słusznym poczuciu Polaków, że u nas sprawiedliwość w sądach to fikcja, a na Zachodzie sędziowie to zupełnie inny poziom. I często tak jest, ale z pewnością nie dotyczy to powołanego z nominacji rządów TSUE. Najłatwiej wytłumaczyć to kibicom piłkarskim – to nie mityczny „Zachód”, lecz interesiki w stylu Seppa Blattera i Michela Platiniego. Po prostu oszuści się przyciągają, stąd naszym złodziejom w naturalny sposób łatwo dogadać się z tamtejszymi, by się obłowić razem. Tak to działa, przynajmniej do czasu, gdy się pokłócą o łupy.

 

 

Źródło:

#Gazeta Polska Codziennie

Piotr ­Lisiewicz
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo