Szef MSZ Ukrainy: "Krym to nie jest ta kwestia, w której możemy pozwolić sobie na powściągliwość."

"Jeśli Białoruś rzeczywiście uzna nielegalną aneksję Krymu przez Rosję, to zada nieodwracalny cios ukraińsko-białoruskim stosunkom" - mówił podczas dzisiejszego spotkania ministrów spraw zagranicznych szef MSZ Ukrainy Dmytro Kułeba. Jak podkreśla polityk, Krym to nie jest ta kwestia, w której Ukraina pozwala sobie na powściągliwość.

Zdjęcie ilustracyjne
pixabay.com

"Zaapelujemy do sojuszników, by dołączyli do Ukrainy w tworzeniu pakietu odstraszającego"

- powiedział szef MSZ Ukrainy przed rozmowami ze swoimi odpowiednikami z krajów NATO w Rydze. Jego wypowiedź przytacza Reuters.

Kułeba dodał, że w ramach tego pakietu NATO powinno przygotować sankcje gospodarcze, które byłyby nałożone na Rosję, jeśli ta "zdecyduje się wybrać najgorszy scenariusz". Sojusz powinien również wzmocnić współpracę militarną i obronną z Ukrainą - podkreślił.

Szef dyplomacji zaznaczył, że podczas spotkania w Rydze poinformuje partnerów o sytuacji bezpieczeństwa wzdłuż granicy ukraińskiej i na terytoriach okupowanych oraz o "związku między próbami wewnętrznej destabilizacji Ukrainy z próbami kolejnej fali zewnętrznej agresji" - pisze MSZ Ukrainy.

Rozmowy trwają

Dziś w Rydze trwa spotkanie ministrów spraw zagranicznych państw NATO. Tematem rozmów są m.in. rosyjska aktywność wojskowa przy granicy z Ukrainą, hybrydowe działania Białorusi wykorzystujące migrantów oraz nowa koncepcja strategiczna Sojuszu. Polskę reprezentuje minister spraw zagranicznych Zbigniew Rau.

"Myślę, że nie ma sensu oceniać każdego przejawu strumienia świadomości, które regularnie prezentuje Alaksandr Łukaszenka na różnych platformach medialnych"

- oświadczył Kułeba, cytowany przez agencję Ukrinform.

Jak dodał, Ukraina będzie oceniać działania Łukaszenki. "Jeśli Białoruś rzeczywiście uzna nielegalną aneksję Krymu przez Rosję, to zada nieodwracalny cios ukraińsko-białoruskim stosunkom" - podkreślił.

"Będziemy działać zgodnie z pełnym programem. Krym to nie jest ta kwestia, w której pozwalamy sobie na powściągliwość"

- zaznaczył szef ukraińskiej dyplomacji.

Propaganda Łukaszenki

We wtorek Łukaszenka w wywiadzie udzielonym Dmitrijowi Kisielowowi, który uważany za czołowego propagandystę Kremla, powiedział: „Jeszcze wtedy (w przeszłości) powiedziałem, że Krym de facto jest rosyjski. Po referendum Krym stał się rosyjski i de iure”.

Łukaszenka oświadczył, że Władimir Putin zaproponował mu odwiedzenie Krymu i dodał, że chce odwiedzić Krym, rozpoczynając swoją wizytę od Sewastopola. „Jeśli prezydent (Białorusi) już tam przyjedzie, z prezydentem Rosji, o jakim jeszcze uznaniu może być mowa. Dla mnie to pytanie w ogóle nie istnieje” – oznajmił Łukaszenka.

Media państwowe na Białorusi zinterpretowały tę wypowiedź jako deklarację, że jego wizyta na Krymie będzie oznaczała uznanie aneksji półwyspu przez Rosję.

Wchodzący w skład Ukrainy półwysep został zaanektowany przez Rosję w marcu 2014 roku w wyniku interwencji zbrojnej i referendum, które władze Ukrainy i Zachód uznały za nielegalne.

Pomimo sojuszniczych relacji z Moskwą i jej nacisków, Mińsk unikał dotąd uznania aneksji Krymu.

 

 


Źródło: PAP, niezalezna.pl

Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo