Łukaszenka: Krym de iure jest rosyjski. Komentarze: „Jak powiedzieć, że ktoś desperacko szuka kasy”

Dziś w wywiadzie dla uważanego za czołowego propagandzistę Kremla Dmitrija Kisielowa Aleksander Łukaszenka stwierdził, że "po referendum Krym stał się rosyjski de iure". Nie trzeba było długo czekać na komentarz. "Jak powiedzieć, że ktoś desperacko poszukuje gotówki" - pisze sarkastycznie o słowach mińskiego satrapy dziennikarz Tadeusz Giczan.

fot. Kremlin.ru, CC BY 4.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=107516483

Alaksandr Łukaszenka oświadczył we wtorek, że Krym w sensie prawnym jest terytorium rosyjskim.

- Jeszcze wtedy (w przeszłości) powiedziałem, że Krym de facto jest rosyjski. Po referendum Krym stał się rosyjski i de iure

 – powiedział Łukaszenka we wtorek w wywiadzie dla Dmitrija Kisielowa, uważanego za czołowego propagandystę Kremla. Kisielow jest dyrektorem generalnym państwowej agencji Rossija Siegodnia.

Łukaszenka stwierdził, że Władimir Putin zaproponował mu odwiedzenie Krymu i „dużo mu opowiadał o bazie rosyjskich sił powietrzno-kosmicznych w Sewastopolu”.

Białoruski przywódca wyznał, że chce odwiedzić Krym, rozpoczynając swoją wizytę od Sewastopola.

- Jeśli prezydent (Białorusi) już tam przyjedzie, z prezydentem Rosji, o jakim jeszcze uznaniu może być mowa. Dla mnie to pytanie w ogóle nie istnieje

 – oznajmił Łukaszenka.

Media państwowe na Białorusi zinterpretowały tę wypowiedź jako deklarację, że jego wizyta na Krymie będzie oznaczała uznanie aneksji półwyspu przez Rosję.

Łukaszenka wskazał przy tym, że „ma pełne prawo odwiedzić Krym, bez względu na to, pod czyim protektoratem czy zarządem by się nie znajdował i czyj by nie był”, ponieważ jeździł tam na wakacje jeszcze mając małe dzieci i jest to również „jego Krym”.

To kolejny w ostatnich dniach wyraźny ukłon Łukaszenki w stronę Putina. Wczoraj przywódca reżimu w Mińsku na posiedzeniu ws. bezpieczeństwa militarnego twierdził, że w przypadku wojny w Donbasie lub "gdziekolwiek na granicy rosyjskiej", Białoruś nie będzie bezstronna i "jest jasne, po której stronie stanie".

Dzisiejszy wywiad z Kisielowem na Twitterze skomentował niezależny białoruski dziennikarz, Tadeusz Giczan.

- Jak powiedzieć, że ktoś desperacko poszukuje gotówki - napisał w tweecie z zamieszczonym fragmentem wywiadu.

Paweł Łatuszka, były ambasador Białorusi w Polsce, zamieścił na Twitterze oświadczenie, w którym stwierdził, że wypowiedź przywódcy reżimu w Mińsku jest testem dla władz Białorusi. Zaapelował o wydalenie "ambasadora byłego prezydenta Białorusi [Łukaszenki]" z terytorium Ukrainy.

- Krym to Ukraina. Białoruś to nie Rosja. Łukaszenka to nie prezydent - stwierdził Łatuszka.

 

Źródło: niezalezna.pl, PAP

md
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo