Pushbacki zgodne z konwencją genewską

Wraz z krystalizowaniem się europejskiej narracji dotyczącej odpowiedzi na hybrydowy atak przeprowadzony przez ZBiR na polskie granice, jasne staje się, w którą stronę pójdzie polityczna opowieść europejskiego głównego nurtu.

W tej opowieści na coraz dalszy plan schodzić będzie atak na polskie granice, a – zgodnie z zasadami rosyjskiej doktryny dezinformacyjnej – europejska lewica coraz większą troskę wykazywać będzie o los ofiar handlu ludźmi, który uprawiają pan Łukaszenka i jego pracownicy. Świadczy o tym głos, który w zeszłym tygodniu popłynął w stronę Polski ze strony unijnej komisarz do spraw wewnętrznych Ylvy Johansson. W czasie posiedzenia jednej z komisji Parlamentu Europejskiego stwierdziła ona, jak podaje serwis EU Observer, że „pozostajemy w dialogu z trzema krajami i jest kilka spraw ciągle poddawanych ocenie, myślę, że poprosimy o poprawki dotyczące niektórych przepisów”. Portal pisze, że nie powiedziała wprost, kiedy będzie się domagać zmian legislacyjnych i w jakich kwestiach, jednak wygłaszane przy tej okazji „komentarze dotyczyły szerszego problemu nielegalnych odepchnięć od granicy migrantów i potencjalnych uchodźców z powrotem na Białoruś”. 

W tym samym tonie utrzymane są kierowane na rynek polski komentarze niemieckiego medialnego głównego nurtu. Dla niemieckiego narzędzia polityki informacyjnej na Polskę, czyli serwisu Deutsche Welle, kluczowym aspektem polskiej polityki migracyjnej jest jej rzekome oderwanie od europejskiego prawa. Wynika to m.in. z publikacji Geralda Knausa, przedstawianego jako „architekt porozumienia UE z Turcją”, który uważa, że Polska „zawiesza nie tylko prawo unijne, lecz także praworządność”. Co to oznacza, już wiemy.

Praworządność jest przecież wszystkim, co tylko za praworządność bądź jej brak uzna TSUE. Ale w swojej wypowiedzi pan Knaus posuwa się jeszcze dalej. Twierdzi, że polityka, którą prowadzi Polska, a którą popiera Unia, powoduje, że „70 lat po przyjęciu Konwencji genewskiej o statusie uchodźców (...) UE pokazuje, iż gdy znajdzie się pod presją, to ta konwencja (...) nie obowiązuje”. 

Ten pogląd i wynikające z niego polityczne postawy oparte są na kłamstwie. Polityka odpychania nielegalnych imigrantów od granic, ścigania ich przez prawo, a także odsyłania do krajów pochodzenia wynika wprost ze wspomnianej przez pana Knausa konwencji. Warto przyjrzeć się jej zapisom. W artykule 2 stwierdza ona wprost, że „każdy uchodźca ma – w stosunku do państwa, w którym się znajduje – obowiązki, które obejmują w szczególności przestrzeganie praw i przepisów, a także środków podjętych w celu utrzymania porządku publicznego”. Zdaniem pana Knausa siłowe szturmowanie granicy to utrzymywanie porządku publicznego? W artykule 31 stwierdza się zaś, że poszukujący azylu nielegalni imigranci nie będą ścigani przez prawo, ale tylko pod warunkiem, że sami „niezwłocznie zgłoszą się do władz”. Najwyraźniej zdaniem pana Knausa szmuglowani przez Polskę do Niemiec w ładowniach samochodów dostawczych imigranci „niezwłocznie” zgłaszają się do polskich władz, żeby wyjaśnić przyczyny nielegalnego wjazdu do Polski. 

Artykuł 33 konwencji zabrania odsyłania osób potencjalnie ubiegających się o azyl. Jednak dotyczy to granic terytorium, na którym „jego życiu lub wolności zagrażałoby niebezpieczeństwo ze względu na jego rasę, religię, obywatelstwo, przynależność do określonej grupy społecznej lub przekonania polityczne”. Oznacza to, że państwa nie mogą odesłać potencjalnego uchodźcy do kraju, w którym jest przedmiotem represji. Jak świetnie zdaje sobie sprawę pan Knaus, akurat znajdujący się na Białorusi imigranci nie są tam poddawani represjom. Formalnie są legalnie przebywającymi na zaproszenie władz tego kraju turystami, a de facto – klientami tego państwa. I nawet jeśli przyjąć wątpliwą interpretację, w której ludzie kupujący za kilkanaście tysięcy dolarów bilety do Europy robią to w celu ucieczki przed wojną, to żadna z takich wojen nie toczy się na Białorusi, dokąd odpychani są przez polskie służby po wtargnięciu do Polski. 

Jednak najważniejszym i rozstrzygającym aspektem wskazującym na to, że Polska postępuje w stu procentach zgodnie z konwencją genewską, jest punkt 2 artykułu 33. Zgodnie z nim zasady nieodsyłania uchodźców nie stosuje się do osoby, „co do której istnieją podstawy, aby uznać ją za groźną dla bezpieczeństwa państwa”. Czy zdaniem wrażliwych unijnych ekspertów i liberalnych mędrków z Komisji czy Parlamentu rzucanie kamieniami, prętami i granatami z gazem łzawiącym w stronę polskich służb granicznych czyni z rzucających osoby groźne dla bezpieczeństwa całej Unii, czy raczej nie bardzo?
 

 

Źródło:

Michał Rachoń
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo