Łukaszenka w Bruzgach grozi. „Jeśli Polska i Niemcy mnie dziś nie posłuchają, to nie będzie moja wina”

Dziś przywódca reżimu w Mińsku, Alaksandr Łukaszenka, przybył do ośrodka dla migrantów w Bruzgach przy granicy z Polską. Podczas spotkania z przebywającymi tam osobami, rzucał groźby pod adresem państw zachodnich. - Jeśli Niemcy i Polacy nie posłuchają mnie teraz, to nie moja wina - mówił

fot. Kremlin.ru, CC BY 4.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=106069097

Alaksandr Łukaszenka przyjechał w piątek do centrum logistycznego w Bruzach przy przejściu granicznym z Polską, gdzie białoruskie władze rozmieściły tymczasowo ponad 2 tys. migrantów. Informują o tym białoruskie media państwowe. Wizyta Łukaszenki w ośrodku nie była wcześniej zapowiadana.

- Jeśli Niemcy i Polacy nie posłuchają mnie teraz, to nie moja wina

- mówił do migrantów Łukaszenka.

Ze strony białoruskiego satrapy, który organizuje proceder ściągania obywateli państw Bliskiego Wschodu i Afryki na Białoruś, padły deklaracje pomocy migrantom.

- Ja mogę zrobić wszystko co chcecie, nawet jeśli miałoby to zaszkodzić Polakom i innym. (...) Musicie sobie uświadomić, że nie rozpocznę wojny, by przeforsować korytarz przez Polskę do Niemiec - stwierdził.

Afgańczycy na granicy

Paweł Łatuszka, były ambasador Białorusi w Polsce, zwrócił uwagę, że w swoim wystąpieniu Łukaszenka mówił o próbach przejścia przez Białoruś do krajów Unii Europejskiej obywateli Afganistanu. 

- Afgańczycy uciekają z kraju drogą powietrzną, a nawet lądową. Starają się przejść nie tylko przez Białoruś, ale także przez Ukrainę - mówił - cytowany przez agencję BiełTA - przywódca reżimu w Mińsku, dodając, że "Białoruś nie zatrzyma uchodźców w drodze do Unii Europejskiej".

Łatuszka przypomniał fragment swojej wypowiedzi z października dotyczącej działań białoruskiego KGB w Tadżykistanie. Ich zadaniem było opracowanie szlaku migracyjnego z Afganistanu przez Tadżykistan, Rosję na Białoruś, oraz ściągnięcie zarekwirowanej po wojnie w Afganistanie amunicji i dostarczenie jej na Białoruś, gdzie znajdowała się już broń.

Tajemniczy "Kurd"

Niezależny białoruski dziennikarz Tadeusz Giczan zwrócił uwagę na mocno zaskakującą sytuację podczas dzisiejszej masówki z udziałem Aleksandra Łukaszenki w Bruzgach. Chodzi o jednego z migrantów, który w swojej wypowiedzi wychwalał reżim Saddama Husajna w Iraku.

Wojciech Szewko, polski ekspert ds. islamu, zauważył, że ten mężczyzna wydawał migrantom instrukcje, także w trakcie szturmu na granicę w Kuźnicy.

Na propagandowy wymiar masówki w Bruzgach uwagę zwrócił także Stanisław Żaryn, rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych. 

- Dyktator cynicznie zachęcał migrantów do atakowania granicy Polski i parcia na Zachód, choć wie, że dostanie się do RP w ten sposób jest niemożliwe - napisał Żaryn.

 


Źródło: niezalezna.pl

Michał Dzierżak
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo