Polacy boją się wojny! Świat ostrzega przed nowym konfliktem zbrojnym wywołanym przez Rosję

„Świetnie wiemy, że dziś Gruzja, jutro Ukraina, pojutrze państwa bałtyckie, a później może i czas na mój kraj, na Polskę…” – słowa te, wypowiedziane przed laty przez śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego w zaatakowanej przez Rosjan Gruzji, dziś stają się aktualne jak nigdy dotąd. Politycy wprost już mówią o zbliżającej się wojnie na Wschodzie. A Polacy się boją!

Русский: Дмитрий Рузов, CC BY-SA 3.0 , via Wikimedia Commons

Wybuch pełnego konfliktu zbrojnego przewidywany jest nie tylko przez światowych polityków. Jak wynika z przeprowadzonego sondażu dla „Wprost”, że wojna wybuchnie, jest przekonanych aż 20 proc. Polaków, a 18 proc. twierdzi, że może do niej dojść. Taka postawa zdaje się znajdować poparcie we wczorajszej wypowiedzi polskiego ministra spraw zagranicznych. Zbigniew Rau na antenie Polskiego Radia 24 wspomniał słynną przepowiednię prezydenta Kaczyńskiego, dodając, że scenariusz ten zaczyna nabierać realnych kształtów. – Zagrożenie rosyjskie jest brane bardzo poważnie pod uwagę. Należy bardzo poważnie liczyć się z takim scenariuszem, pamiętając, że polityka Rosji w stosunku do sąsiadów polega na rewizji granic – mówił Rau.

Niepokój na świecie wzbudzają coraz częstsza gloryfikacja Rosjan jako zwycięzców w II wojnie światowej, kumulacja rezerw walutowych, ale także koncentracja rosyjskich wojsk wokół Ukrainy. Zdaniem natowskich wywiadów do ataku na Kijów gotowa jest już blisko 100-tysięczna armia. Obawy budzą także będąca elementem większej operacji sytuacja na polsko-białoruskiej granicy i manipulacja cenami energii, jak też mobilizacja promoskiewskich agentów wpływu wewnątrz Polski. 

W działania zmierzające do przeciwstawienia się przewidywanej rosyjskiej agresji włączyły się także Stany Zjednoczone. Które – jak donoszą media – miały ostrzec Polskę, że konflikt rosyjsko-ukraiński jest realny i może do niego dojść w ciągu najbliższych tygodni. Amerykanie domagają się od Polski podjęcia działań w celu zorganizowania koalicji państw bałtyckich, Unii Europejskiej oraz Wielkiej Brytanii, która przeciwstawi się zakusom Rosji. 

Wizja rozpętania przez Rosję kolejnej wojny w Europie zmusiła też Stany Zjednoczone do ponownego zajęcia się budową gazociągu Nord ­Stream 2. Szef dyplomacji USA Antony Blinken ogłosił nałożenie sankcji na dwa statki, które uczestniczą w projekcie. Na liście sankcyjnej znalazła się także spółka powiązana z Rosją. Z kolei amerykański prof. Julian Lindley-French, analizując możliwą grę Putina i słabość Europy, uważa, że tragedia mieszkańców Europy Wschodniej polega na tym, że pozorna siła Rosji wynika przede wszystkim ze słabości i niekompetencji Europy, która zmieniła rzeczywistość rosyjskiej słabości w iluzję siły. Jego zdaniem decyzja w sprawie Nord Streamu 2 może być tylko pierwszym sygnałem, że Europa jest gotowa podnieść stawkę.

 

Źródło: Gazeta Polska Codziennie

Piotr Korycki
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo