Merkel tu nic nie poradzi. Cenzura obowiązująca w Niemczech nie działa w Polsce

Niemiecki portal TAZ poinformował o uruchomieniu kanału TVP World. Wszystko po to, by zaatakować rządzących w Polsce. Serwis przekonuje, że anglojęzyczny kanał Telewizji Polskiej to wroga propaganda. Z jakiego powodu? Gdyż pokazuje fakty – m.in. jak migranci wspierani przez białoruskie służby siłą próbują wedrzeć się na teren Polski, rzucają w funkcjonariuszy kamieniami. A takich obrazków w niemieckich mediach nie zobaczymy.

Michał Rachoń
podlaska.policja.gov.pl; taz.de/screen

Niemcy nie mogą przeboleć uruchomienia anglojęzycznego kanału TVP World. Krytyczny tekst w tym temacie w TAZ był tylko pretekstem do zaatakowania Polski. Zaatakowania za pokazywanie prawdy o sytuacji na granicy polsko-białoruskiej.

Na granicach Unii Europejskiej i Białorusi trwa kryzys od czasu, gdy na wiosnę gwałtownie wzrosła liczba prób nielegalnego przekroczenia granicy białoruskiej z Litwą, Łotwą i Polską przez migrantów z krajów Bliskiego Wschodu, Afryki i innych regionów. Unia Europejska i państwa członkowskie podkreślają, że to efekt celowych działań reżimu Alaksandra Łukaszenki, który instrumentalnie wykorzystuje migrantów w odpowiedzi na sankcje.

Niemcom nie spodobał się stan wyjątkowy

Od 2 września w związku z presją migracyjną w przygranicznym pasie z Białorusią w 183 miejscowościach woj. podlaskiego i lubelskiego obowiązuje stan wyjątkowy. Został on wprowadzony na 30 dni na mocy rozporządzenia prezydenta Andrzeja Dudy, wydanego na wniosek rządu. Następnie Sejm zgodził się na przedłużenie stanu wyjątkowego o 60 dni - do 2 grudnia.

Niemiecki serwis krytykuje tę decyzję. Przekonuje, że „niepokoi się” o niezależnych dziennikarzy z Polski, którzy nie mogą wejść w strefę przygraniczną i pokazywać co się tam dzieje. Jak czytamy, te obrazy (bezpośrednio z granicy), docierają do opinii publicznej od Straży Granicznej, MSW oraz służb.

I uderzono w nowy kanał TVP, który pokazał nagrania udostępnione przez polskie służby z przejścia granicznego w Kuźnicy. Można było zobaczyć agresywnych migrantów rzucających kamieniami w polskich funkcjonariuszy, czy usiłujących przerwać ogrodzenie z drutu postawione na granicy.

TAZ powiela narrację serwowaną przez europosłankę Koalicji Obywatelskiej Janinę Ochojską, która pisała o nieludzkich zachowaniach służb. Krytykowała polskich funkcjonariuszy, bo użyto armatek wodnych przeciwko agresywnemu tłumowi.

W tym tonie pisze też TAZ dodając, że trzy armatki wodne przepędzały „migrantów” w temperaturach zbliżonych do zera. O tym, że przybysze z Bliskiego Wschodu chcieli siłą wedrzeć się na teren Polski, nie wspomniano ani słowem.

Krytyka Merkel

Niemieckiemu serwisowi nie podoba się, że widzowie anglojęzyczni z całego świata będą mogą zobaczyć, jak działają migranci na wschodniej granicy Polski. Opisują, że pierwszym rozmówcą Michała Rachonia w TVP World był niemiecki eurodeputowany AFD Nicolaus Fest.

TAZ nie spodobało się to co mówił polityk. Fest wraz z dwoma innymi autorami przedstawił raport na temat polityki migracyjnej Unii Europejskiej. Skrytykował wysoki poziom życia uchodźców w Niemczech oraz wskazał, że kanclerz Angela Merkel jest odpowiedzialna za „magnetyzm Niemiec na biednych świata”.

W niemieckich mediach pewne tematy są po prostu zakazane. Najwyraźniej redaktorzy zza naszej zachodniej granicy myślą, że tak samo sytuacja wygląda w Polsce. Muszą być mocno zaskoczeni, że w przypadku mediów nad Wisłą cenzura po prostu nie działa.

 

Źródło: niezalezna.pl, taz.de

#politka

Michał Gradus
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo