Komisja Europejska, mimo protestu 10 krajów, podtrzymuje swoje stanowisko wobec dyrektywy zakazującej sprzedaży papierosów smakowych (np. mentolowych) oraz cienkich tzw. slim. W tej sytuacji nie wystarczy zwykły sprzeciw. Jeśli polski rząd stanowczo nie zawetuje proponowanych zmian, stracą na tym plantatorzy, głównie polscy.

Komisja Europejska odniosła się do licznych zarzutów, jakie zostały zgłoszone wobec projektu dyrektywy tytoniowej. Przekonuje, że w Europie z powodu palenia umiera rocznie 700 tys. osób, zwłaszcza młodych, które chętnie sięgają po papierosy smakowe i slim. Komisja powołała się na badanie Eurobarometru z 2012 r., z którego wynika, że aż 76 proc. obywateli UE popiera umieszczanie na paczkach ostrzeżeń o szkodliwości palenia, a 63 proc. jest za zakazem sprzedaży papierosów smakowych.

Ponadto 73 proc. Europejczyków chciałoby umieszczania na paczkach dodatkowych zabezpieczeń, które mają ograniczyć podrabianie papierosów, nawet jeśli miałoby to podwyższyć ich cenę. Według Komisji nowe regulacje poprawią zdrowotność, a jednocześnie nie zaszkodzą gospodarkom członków Unii Europejskiej, bo „mniej palaczy to niższe koszty dla służby zdrowia". KE obliczyła te „niższe koszty" na 506 mln euro rocznie.

Krytycznie o dyrektywie tytoniowej wypowiedziały się: Polska, Grecja, Hiszpania, Włochy, Cypr, Węgry, Czechy, Bułgaria, Rumunia oraz Chorwacja, która wkrótce dołączy do UE. Nowe unijne przepisy z pewnością uderzyłyby w polskie rolnictwo. W branży tytoniowej Polska osiągnęła prymat w Europie. Jest największym producentem gotowych wyrobów tytoniowych i drugim co do wielkości producentem tytoniu w UE. Tytoń uprawia u nas 14,5 tys. gospodarstw rolnych, a w sześciu fabrykach tytoniowych pracuje 6 tys. osób.
Polscy plantatorzy i producenci obawiają się, że nowe przepisy Komisji Europejskiej spowodują rozkwit czarnego rynku: nasili się przemyt zza wschodniej granicy, upadnie legalny handel tytoniem, wzrośnie też bezrobocie. Polski Związek Plantatorów Tytoniu oraz Polska Izba Handlu przestrzegają, że z powodu ograniczenia przemysłu tytoniowego gospodarka nasza poniesie wielomiliardowe straty i ogromne koszty społeczne. Dyrektywa zaszkodzi regionom, w których uprawia się tytoń, a tam bezrobocie już jest wysokie.

Cały tekst w dzisiejszej "Gazecie Polskiej Codziennie"