Ugody nie chce, a konfrontacja nie poszła po myśli. To był ciężki dzień dla Borysa Budki

Jeśli poprzez publikację okładki „Gazety Polskiej” - przez którą stoję dziś przed sądem - udało mi się ocalić choćby jedno życie ludzkie, to jestem gotów ponieść dziesięć takich kar, jakie chce nałożyć na mnie cenzura Platformy Obywatelskiej - deklarował podczas rozprawy Tomasz Sakiewicz. Mowa o procesie, jaki Budka wytoczył redaktorowi naczelnemu "GP". Sam polityk PO nie był w najlepszej dyspozycji. Choć sam odcinał się od popierania Strajków Kobiet, innego zdania był... jego pełnomocnik.

fot. Zbyszek Kaczmarek/Gazeta Polska

We wtorek po godz. 10:30 rozpoczęła się kolejna już rozprawa w procesie wytoczonym przez Borysa Budkę redaktorowi naczelnemu „Gazety Polskiej” i „Gazety Polskiej Codziennie” Tomaszowi Sakiewiczowi oraz spółce Niezależne Wydawnictwo Polskie sp. z o.o. Ciągle obowiązujące obostrzenia covidowe sprawiły, że rozprawa odbyła się w formie hybrydowej. Strona pozwana wspólnie zebrała się w redakcji „Gazety Polskiej” w Warszawie przy ul. Filtrowej.

Przypomnijmy: chodzi o wydanie (konkretnie okładkę; do treści artykułu zastrzeżeń nie było) tygodnika „Gazeta Polska” z listopada ub. r. Gdy na ulicach całej Polski organizowano tzw. Strajki Kobiet, politycy opozycji gremialnie zachęcali do regularnego uczestnictwa. Właśnie wtedy krzywa zakażeń koronawirusem wystrzeliła w górę, a wirusolodzy i inni eksperci zgodnie wskazywali, że na demonstracjach - mimo, że na świeżym powietrzu - wirus transmituje.



Tuż po pierwszej rozprawie strony wyraziły wolę porozumienia się poza drogą sądową. Sprawę odroczono. Od tamtego czasu minęło blisko pięć miesięcy, ale ugody nie wypracowano. Pełnomocnik polityka Platformy Obywatelskiej tłumaczył to dziś tak:

„oczywiście były prowadzone rozmowy mediacyjne, oczywiście o tym nie zapomniałem. Absolutnie nie jest prawdą, że to my odstąpiliśmy od porozumienia, jednak nie będę wchodził w szczegóły”.

Dopytywany przez sąd, czy dalej istnieje możliwość ugody, wskazał, że „upłynęło już ponad 12 miesięcy, aby zakończyć negocjacje”. - Nie wyrażamy zgody na zakończenie ugodowe w kształcie proponowanym dotychczas - dodał.

Skąd tak nagła zmiana nastawienia? Nowe światło w tej sprawie rzucił po zakończonej rozprawie Tomasz Sakiewicz.

- Wydawało się, że uzgodniliśmy korzystny tekst, natomiast pan Borys Budka nagle, dwa dni po urodzinach u Roberta Mazurka, wycofał się z tej ugody

- powiedział nam. 

Budka: To bardzo mocno odbiło się na mojej psychice

W dalszej części rozprawy, sędzia przystąpiła do przesłuchań. 

- Ten periodyk widnieje w witrynach sklepowych, na stacjach benzynowych. Gdy ktoś spotka się z taką okładką, może w sposób niezgodny z faktami dojść do wniosku, że jestem jedną z osób, która zawiniła jakiejś nieokreślonej zarazie czy też śmierci - mówił Budka.

Skarżył się, że "po takiej publikacji do biura poselskiego dzwoniło wiele osób; w mediach społecznościowych były setki wpisów". - Obwiniano mnie za śmierci osób, które nic wspólnego z tymi demonstracjami nie miały - wspominał.

- Bardzo mnie to dotknęło. To bardzo mocno odbiło się na mojej psychice

- przyznał Budka.

(fot. niezalezna.pl)

Inaczej niż w ubiegłym roku, polityk starał się przekonywać, że nie zachęcał do uczestnictwa w tzw. Strajkach Kobiet. Niepodziewanie sędzia zacytowała mu twitterowy wpis, jaki opublikował 24 października 2020 roku.

Ten - zdaniem Budki - wcale nie zachęcał do uczestnictwa w proteście. - Informowałem o tym, że będzie kolejny protest przeciwko tak zwanemu orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego. Literalna wykładnia nie pozwala na stwierdzenie, czy to zniechęcanie czy zachęcanie. To tylko informacja o tym, że taki spacer odbędzie się w Warszawie. On ma neutralny wydźwięk informacyjny - przekonywał polityk PO. O hashtagach „#RatujmyKobiety”, „#PiekłoKobiet” czy samej grafice nie wspomniał.

Budkę wkopał też jego pełnomocnik, który podczas rozprawy powiedział:

„faktem bezspornym jest, że takie demonstracje się odbyły, i że powód - jako polityk - udzielił poparcia takiej aktywności zgromadzonych. Zaprzeczamy jakoby udział w demonstracjach w 2020 roku czy też aktywność Borysa Budki, polegająca na udzieleniu wsparcia, spowodowały masowe zakażenia czy też zgony”.

Sakiewicz: Jestem gotów ponieść 10 takich kar

Podczas przesłuchania pozwanego, red. Tomasz Sakiewicz podtrzymywał, że autorytety z dziedziny wirusologii przestrzegały wtedy przed dużymi zgromadzeniami. Tłumaczył, że szereg demonstracji pod szyldem Strajku Kobiet przełożył się na większe liczby zakażeń koronawirusem.

(fot. niezalezna.pl)

Jeśli poprzez publikację okładki „Gazety Polskiej” - przez którą stoję dziś przed sądem - udało mi się ocalić choćby jedno życie ludzkie, to jestem gotów ponieść dziesięć takich kar, jakie chce nałożyć na mnie cenzura Platformy Obywatelskiej

- mówił przed sądem.

Po zakończonej rozprawie, proces skomentował dla nas pełnomocnik red. Sakiewicza, mec. Andrzej Lew-Mirski.

Ogłoszenie wyroku nastąpi 30 listopada o godz. 8:30 w Sądzie Okręgowym w Gliwicach.

 

Źródło: niezalezna.pl

Aleksander Mimier
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo