Termometr Fahrenheita opierał się na pogodzie w... Gdańsku

Daniel Gabriel Fahrenheit przyszedł na świat w Gdańsku. Jego rodzice, zamożni kupcy, wzięli ślub w kościele Mariackim 13 lutego 1684 roku. Wkrótce potem przyszedł na świat ich pierwszy syn, który niestety zmarł w wieku niemowlęcym, drugi był Daniel. Ochrzczono go 4 czerwca 1686 roku. Miał jeszcze ośmioro rodzeństwa, a wieku dorosłego doczekało dwóch młodszych braci i dwie siostry. Dzieci uczyły się najpierw w domu, a potem w najlepszych gdańskich szkołach. Wszystko układało się nad wyraz pomyślnie aż do pewnego feralnego letniego dnia roku 1701, kiedy ich rodziców znaleziono martwych w letnim domku w Winnikach. Prawdopodobnie zatruli się zjedzonymi grzybami.

Naukowcy z Politechniki Gdańskiej odtworzyli komputerowo wizerunek Fahrenheita

Osieroconymi dziećmi zajęła się dalsza rodzina. Daniel Gabriel, którego wszyscy nazywali Gabrielem został wysłany do Amsterdamu, gdzie miał terminować w zaprzyjaźnionej spółce kupieckiej. Mimo że wypełniał dobrze swoje powinności, nie zaniedbał też dalszej nauki. Sam wyznaczał sobie cele, sam dobierał lektury. Uczył się między innymi konstruowania barometrów, busoli i innych przyrządów. Jego obsesją było udoskonalenie termometru, który skonstruował Galileusz. Najpierw doszedł do wniosku, że trzeba stworzyć coś na co nie będzie miało wpływu ciśnienie atmosferyczne. Swój termometr zamknął więc w szklanej rurce. Wreszcie po eksperymentach z wieloma cieczami, doszedł do wniosku, że najlepsza do pomiarów będzie rtęć. Ale cóż wart byłby termometr, gdyby nie miał skali. Farhenheit pracował nad nią aż piętnaście lat, korespondując przy tym z duńskim astronomem Ole Rømerem, który także prowadził badania w tej dziedzinie. Pierwsze propozycje swojej skali uczony podał w 1715 roku – zerem miała być najniższa temperatura zaobserwowana w… Gdańsku na przełomie roku 1708/1709. Sto stopni – wskazało ciało żony Fahrenheita. Tak chce legenda. Prawda jest bowiem taka, że Gabriel podobno nie miał żony. Tak czy inaczej ostateczna wersja skali została podana w 1724 roku. Punktem zerowym była temperatura mieszaniny lodu, wody i soli kuchennej, a mieszanina wody z lodem oznaczała 32 stopnie. Naukowiec z Gdańska zyskał sławę w świecie nauki: przyjęto go nawet do Royal Society w Londynie, choć nie miał wykształcenia uniwersyteckiego.

Termometry ze skalą Fahrenheita szybko zyskały popularność w całej Europie aż do momentu, gdy pewien szwedzki astronom Andres Celsius, nie zaproponował innej skali, która bazowała na obserwacji stanu wody – 0 stopni to temperatura przechodzenia wody z fazy stałej w ciekłą, a 100 stopni to temperatura jej wrzenia. Skala Celsjusza wyparła skalę Fahrenheita, która obroniła się jedynie na Wyspach Brytyjskich, ale za to stamtąd ruszyła na podbój Nowego Świata oraz Australii i Nowej Zelandii.

Fahrenheit do końca życia produkował termometry i barometry. Zmarł w wieku 50 lat, prawdopodobnie w wyniku zatrucia rtęcią. Pozostawił testament, w którym poprosił jedynie o skromny pogrzeb.

 

 

Źródło: niezależna.pl

#termometr #polski naukowiec #Fahrenheit #Celsjusz #Gdańsk

Magdalena Łysiak
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo