Kopniak obudził bohatera

  

Dziś wiarygodność w polskiej polityce wyznacza postawa wobec katastrofy smoleńskiej. Gotowość wyjaśniania przyczyn śmierci prezydenta Kaczyńskiego i towarzyszących mu najwyższych urzędników i dowódców RP lub udział w  manipulowaniu tym procesem. Nie ma bowiem nic istotniejszego dla niepodległości i przyszłości Polski niż dotarcie do prawdziwych przyczyn tragedii z poranka 10 kwietnia 2010 r. oraz ogłoszenie ich światu. Gdy uświadomimy sobie skalę zakłamywania i utrudniania dochodzenia do prawdy, zobaczymy wszystkie najbardziej niszczycielskie patologie naszego życia publicznego. Dlatego też wszyscy, którzy uczestniczyli, wspierali czy tylko tolerowali ten proceder, są za niego odpowiedzialni. W sprawie 10 kwietnia i tego, co na łamach „Gazety Polskiej” i „Nowego Państwa” wielokrotnie określaliśmy mianem katastrofy posmoleńskiej nie ma ocen połowicznych – są tylko jednoznaczne, bo to gra zero-jedynkowa. Od kilku tygodni trwa festiwal kreowania Jarosława Gowina na polityka, który ma odwagę wbrew własnej partii bronić interesu państwa i własnego sumienia. Tak się akurat składa, że niemal w całym swoim politycznym życiu b. minister sprawiedliwości wykazywał wyjątkowy opór wobec pójścia pod prąd własnych interesów, gdy w grę wchodziła i przyzwoitość, i interes RP. Czy ktoś pamięta, by Gowin protestował, gdy PO pacyfikowała proces wyjaśniania afery hazardowej? Kto pamięta najdrobniejszy protest zdymisjonowanego niedawno szefa resortu sprawiedliwości, gdy politycy jego partii prowadzili wyniszczającą dla Polski wojnę z prezydentem Kaczyńskim? I w końcu pytanie zasadnicze – czy Gowin bił na alarm, gdy szef jego ugrupowania drwił i obrażał ofiary katastrofy smoleńskiej, a do opinii publicznej docierały informacje jasno wskazujące, że badania prowadzone przez tzw. komisję Millera są kompletną fikcją i manipulacją? Gdzie było sumienie Gowina, gdy politycy Platformy wmawiali Polakom, że katastrofę wywołał gen. Błasik, prezydent Kaczyński i niedouczona załoga tupolewa? Dziś b. minister sprawiedliwości z wielką lubością rozprawia o tradycji, wartościach republikańskich, poczuciu misji w polityce. Czy to oznacza, że gdy kilka miesięcy temu wzywał, by nie polemizować, lecz pomijać ustalenia niezależnych ekspertów badających przyczyny katastrofy smoleńskiej, nie znał znaczenia pojęć, którymi dziś szafuje na lewo i prawo? Czy raczej uznawał wtedy, że takie wypowiedzi służą jego celom politycznym, a interesem Polski się nie przejmował? Jeśli Jarosław Gowin chce w polskim życiu publicznym pełnić taką rolę, o jakiej mówi od kilku tygodni, musi przede wszystkim dokonać rozliczenia swoich działań lub zaniechań w sprawie wyjaśniania przyczyn tragedii z 10 kwietnia. Bez tego jego wiarygodność będzie równa tej, jaką mają kolejni objawiający się wyborcom reformatorzy polskiego życia publicznego, dla których główną inspiracją rzucenia się w wir wiekopomnych zmian był zwyczajny kopniak zaserwowany przez zmieniającego plany wodza. 
Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: Gazeta Polska

Wczytuję komentarze...

  

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | Gazeta Polska Podcasts