Plan Tuska na wchłonięcie opozycji raczej nie wypali. Ludowcy i konserwatyści budują polityczne centrum

Donald Tusk przekonuje opozycję do startu w wyborach parlamentarnych z jednej, wspólnej listy. Jest jasne, że w takiej konfiguracji dominującą rolę będzie pełnić PO, a to z kolei utrwali polaryzację w polskiej polityce. Na ten scenariusz nie godzi się m.in. szef PSL Władysław Kosiniak-Kamysz oraz skupieni wokół niego politycy, którzy argumentują, że należy przeciwstawić się Zjednoczonej Prawicy w dwóch blokach wyborczych. Podkreślają oni, że dalsze trwanie „dwubiegunowej polityki” jest dla Polski szkodliwe. - Chcemy w polskiej polityce zmienić dyskusję na bardziej programową, a styl jej uprawiania na bardziej komunikatywny - zadeklarował przewodniczący stowarzyszenia Tak, Polska! Ireneusz Raś.

Przewodniczący stowarzyszenia Tak, Polska!, poseł Ireneusz Raś.
facebook.com/screen

W środę w Muzeum Niepodległości w Warszawie odbyła się pierwsza debata, która zainaugurowała cykliczne spotkania eksperckie środowisk zaangażowanych w nowy projekt tworzenia centrum i centroprawicy na polskiej scenie politycznej. Jak zapowiadają pomysłodawcy, „Debaty Centrum - Spotkania o Polsce” mają m.in. pomóc w „zasypaniu” podziałów społecznych, a także „zdiagnozować kondycję naszego kraju” oraz jej przyczyny.

W pierwszym z cyklu spotkań pt. „Analiza sytuacji społeczno-politycznej Polski w ujęciu krajowym i międzynarodowym” wzięli udział m.in. prezes PSL Władysław Kosiniak-Kamysz, przewodniczący stowarzyszenia „Tak, Polska!” poseł Ireneusz Raś oraz były prezydent Bronisław Komorowski. W panelach wystąpili m.in. profesorowie: Sławomir Sowiński, Aleksander Hall, prezes Klubu Jagiellońskiego Piotr Trudnowski, posłowie: Agnieszka Ścigaj, Paweł Zalewski, Władysław Teofil Bartoszewski i Marek Sawicki (który jest szefem Rady Programowej „Tak, Polska!”) oraz senator Kazimierz Ujazdowski.

- Czy dalsze trwanie dwubiegunowej polityki w perspektywie interesu społecznego jest i będzie korzystne dla Polski? Jak sprawić by skrajne poglądy w Polsce nie były jedynym wyborem? Czy między ostrą prawicą i ostrą lewicą może powstać polityczne centrum, a jeśli tak to jakie zadania przed nim staną? - na te m.in. pytania próbują znaleźć odpowiedź inicjatorzy „nowego centrum”, którzy - jak zapewniają - odwołują się do dobrze pojętego konserwatyzmu oraz zasad i wartości tradycyjnie ukształtowanych w polskim społeczeństwie.

Otwierając debatę, Raś podkreślił, że należy „rozpocząć rozmowę na temat polskiej przyszłości” i relacji między Polakami. - Zaczynamy debatą ogólną o Polsce - zaznaczył.

- Po pierwsze chcemy w polskiej polityce zmienić dyskusję na bardziej programową i zapraszać nie tylko partie polityczne, ale organizacje społeczne i pozarządowe. Po drugie, chcemy zmienić styl uprawiania tej polityki na taki bardziej komunikatywny

- zadeklarował przewodniczący stowarzyszenia „Tak, Polska!”.

Wyraził opinię, że Polacy ze sobą „przestali rozmawiać”, dlatego że „elity polityczne, które nadają pewien ton (debacie publicznej), przestały ze sobą rozmawiać”. - To jest sytuacja według nas absolutnie patologiczna. Z tej drogi, aby budować silne polskie państwo trzeba odejść, trzeba z niej zejść - ocenił.

- Uważam, że zbliżamy się do pewnego punktu zwrotnego, takiego przesycenia tym podziałem, tym budowaniem coraz większych rowów na linii między Polakami a politykami. Politycy są zobowiązani do tego, żeby z sobą rozmawiać, szczególnie jeśli analizują, że dzisiejsza sytuacja geopolityczna wokół Polski przybiera rozmiary para-wojenne 

- tłumaczył Ireneusz Raś. - Jeśli tak źle jest, to musimy inaczej zacząć sprawy w Polsce układać - dodał.

Podkreślił, że nie godzi się, aby „skrajności” dominowały w polskiej „przestrzeni debaty publicznej”. - Jest absolutnie niedopuszczalne aby jedni posiłkowali się głosem pani Godek [Kai], a drudzy szli w ramiona pani Lempart [Marty] - wyjaśniał.

- To są skrajności, których należy wysłuchać, bo każda opinia musi być w Polsce, w demokratycznym kraju uszanowana, ale ona nie może być dominująca - ocenił Ireneusz Raś.

Prezes PSL Władysław Kosiniak-Kamysz także rozwiał marzenia Tuska o jednym obozie opozycyjnym, podkreślając, że „głęboko wierzy” w możliwość sformułowania nowego centrowego bloku wyborczego, do którego zostaną zaproszeni wszyscy, „którzy podzielają nasze wartości”.

 

 



Źródło: niezalezna.pl, pap

 

Przemysław Obłuski
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...
Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo