Zaprosiła ich Merkel i… zaczęły się problemy. Imigranci wywołali w Niemczech istny chaos. Wzrosła przestępczość

W szczytowym momencie kryzysu imigracyjnego 2015 roku do Niemiec przybyło ponad 2,1 miliona imigrantów. Według statystyk z 2018 roku, po trzech latach ich liczba ustabilizowała się na poziomie 1,5 mln. Reszta przybyszów albo pojechała dalej, albo wróciła do swoich ojczyzn. Specjalnie dla portalu niezależna.pl opracowaliśmy kilka punktów obrazujących najciekawsze zagadnienia z dziedziny bezpieczeństwa państwa niemieckiego w kontekście napływu imigrantów z falą 2015 roku. 

By Bwag - Own work, CC BY-SA 4.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=42921707

Kryzys w liczbach

Z początkowo przybyłych 2,1 mln migrantów 1,1 mln wyraziło chęć złożenia wniosku o azyl, największą grupę narodowościową w tej grupie stanowili Syryjczycy (39,2 proc.), Afgańczycy (14,1proc.),Irakijczycy (11,1proc.), Albańczycy (6,4), następnie: obywatele – Kosowa (3,0 proc.), Iranu (2,7 proc.),Pakistanu (2,6 proc.), Erytrei (2,3 proc.), Serbii (1,9 proc.), Macedonii (1,3 proc.), Algierii (1,3 proc.), Somalii (1,2 proc.), Nigerii (1,1 proc.), Maroka (0,9 proc.), Federacji Rosyjskiej (0,8 proc. proc.), Bośni i Hercegowiny (0,6 proc.), Gambii (0,6 proc.), Gruzji (0,5 proc.), Turcji (0,3 proc.) i Tunezji (0,2 proc.).  Z chętnych o ubieganie się o azyl faktycznie za długopis i formularz chwyciło 441,889 tys. 69 proc. wnioskujących stanowili mężczyźni, 31 proc. kobiety, co się zaś tyczy struktury wieku: 24 proc. stanowiły dzieci poniżej 14 roku życia, 7 proc. młodzież do 18 r. życia, 11 proc.” młodych dorosłych” do 21 roku życia, 58 proc. powyżej 21 roku życia.

Patrząc całościowo, od stycznia 2015 r do marca 2021 r w Niemczech zarejestrowano 1,802.322 osób wnioskujących o azyl. W pierwszym kwartale 2021 r Niemcom przybyło kolejnych 27.692 przybyszów i jak podkreślają niemieckie ministerstwa i urzędy (m.in. Federalny Urząd Kryminalny), dla państwa niemieckiego fala migracyjna jest procesem długofalowym i wciąż się nie zakończyła. W tym roku najczęściej o azyl w Niemczech występują Syryjczycy, Afgańczycy i obywatele Iraku. 

71 proc. imigrantów przybyłych do Niemiec w latach 2013-2016 wyznawało islam, 17 proc. chrześcijaństwo.

Przestępczość 2015-2021 – na podstawie raportów Federalnego Urzędu Kryminalnego

Od początku kryzysu migracyjnego w Niemczech pojawiły się głosy, że niekontrolowany napływ imigrantów [niekontrolowany, ponieważ część z nich nie miała dokumentów, wielu zatajało lub fałszowało swoje personalia, działo się to szczególnie często w przypadku osób rzekomo małoletnich, których wieku nie można było czasem latami ustalić z uwagi na brak komunikacji z urzędami w ich ojczystych krajach etc.] stwarza ryzyko dla bezpieczeństwa wewnętrznego państwa. Obawy tyczyły się zarówno kwestii związanych z ewentualnym uwikłaniem części przybyszów w działalność terrorystyczną i przestępczością zorganizowaną, jak i tego, że imigranci mogą „nie respektować kodu kulturowego społeczeństwa niemieckiego, z jego wartościami i normami w sferze obyczajowej. 

Trzeba jednocześnie podkreślić, że w przypadku statystyk kryminalnych sporządzanych pod kątem przestępczości cudzoziemców należy rozróżniać między przestępczością w wykonaniu grup zasiedziałych takich jak np. klany arabskie, czyli wielkie rodziny wywodzące się z terenów Libanu, ale i Turcji, przybyłe do Niemiec w latach 70.XX w – a cudzoziemcami przybyłymi z Azji, Bliskiego Wschodu i Afryki Północnej, ale również z Bałkanów, od lat 2014-2015. Sprawa przestępczości obcokrajowców, zwłaszcza wyznawców islamu, jest w Niemczech mocno upolityczniona. Lata zaniedbań na odcinku walki z klanami arabskimi zrobiły swoje, przestępczość nowej fali imigracji zwłaszcza z Libanu, Afganistanu, Turcji, Albanii będzie się głównie żywić glebą wypracowaną przez dekady przez struktury klanowe. Jest to pewna specyfika państwa niemieckiego, gdzie nowa siatka przestępcza nakłada się na starą a zakrzepłe struktury rekrutują nowe kadry spośród młodych imigrantów, którzy w pierwszej kolejności lądują w parkach i przejściach podziemnych dealujac narkotykami, co jest zajęciem w hierarchii klanowej najmniej poważanym, ale przecież niezbędnym do zapewnienia tej machinie tlenu.

Od 2015 roku Federalny Urząd Kryminalny (niem. Bundeskriminalamt) publikuje statystyki przestępczości z podziałem na „przestępstwa ogółem, przestępstwa dokonane przez cudzoziemców i przestępstwa dokonane przez nowych przybyszów”, przy czym ta ostatnia kategoria jest ni mniej ni więcej zarazerwowana dla imigrantów z fali 2014/ 2015 roku. I w roku 2015 te liczby kształtowały się tak: nowi przybysze popełnili 206,201 czynów karalnych co stanowiło 6,5 wszystkich wyjaśnionych przestępstw z tego roku. Co do specyfiki, najwięcej było kradzieży (40,5 proc.), wykroczeń dot. mienia i fałszerstw (25,2 proc.), czynów karalnych przeciwko wolności osobistej (17,3 proc.), innych z udziałem mienia ( 9,2 proc.), wykroczenia z użyciem środków odurzających (6,3 proc.), przestępstwa na tle seksualnym ( 0,8 proc.), przestępstwa przeciwko życiu (0,1 proc. / w tej kategorii poza morderstwem/ zabójstwem znalazła się również aborcja). Co trzeci sprawca był recydywistą, najczęściej zaś przestępstw dopuszczali się Syryjczycy (9,1 proc.), zaraz po nich kolejne miejsca zajmowali obywatele państw bałkańskich, najniżej w tym zestawieniu plasowali się obywatele Iranu (1,6 proc.). Z drugiej strony, kiedy urzędnicy porównali wzrost przestępczości w grupach narodowościowych w stosunku do ich liczny w roku 2014, okazało się, że wszelkie rekordy pobili Albańczycy, liczba popełnionych przez nich przestępstw wzrosła bowiem o 627 proc.! Stróżów prawa zaintrygował też wzrost przestępstw na tle seksualnym, w 2015 roku prowadzono sprawy w 1.683 przypadkach, co oznaczało wzrost o 77 proc. w stosunku do roku 2014. Licząc zaś od 2011 do 2015 roku, liczba tych przestępstw w tej konkretnej grupie sprawców wzrosła o 178 proc. Wzrosła też liczba czynów karalnych na tle seksualnym wobec dzieci – w 2014 roku takich przypadków odnotowano 171 a rok później – 346.

Dla porównania – w raporcie kryminalnym za pierwszy kwartał 2021 roku, liczbę przestępstw popełnionych przez „nowych imigrantów” oszacowano na 43,160 tys. Wciąż najczęstszymi przestępstwami sa kradzieże, naruszenie mienia, przestępstwa z wykorzystaniem środków odurzających ( tu dominowali obywatele Somalii, Gambii, Nigerii), przestępstwa na tle seksualnym i przeciw życiu. O 0,4 proc. w stosunku do 2020 roku wzrosła liczba przestępstw popełnianych w ośrodkach dla uchodźców. W przypadku zabójstw, ofiarami w 11 sprawach byli imigranci, w trzech – obywatele Niemiec. W ostatnim raporcie Federalnego Urzędu Kryminalnego poza wyliczeniem wykroczeń i przestępstw popełnianych przez imigrantów pojawia się punkt 11., gdzie pada stwierdzenie, że:

„Nadal należy brać pod uwagę ryzyko wykorzystywania ruchów migracyjnych przez organizacje terrorystyczne. Niemieckie organa ścigania w dalszym ciągu otrzymują wskazówki świadczące o zorganizowanym przemycie członków i/lub osób wspierających organizacje terrorystyczne, które mają na celu dokonywanie zamachów w Niemczech”


[źródło: Bundeskriminalamt, Kriminalität im Kontext von Zuwanderung | Kernaussagen Januar-März 2021, str.8]

Grudzień to niebezpieczny czas

Grudzień to w Niemczech miesiąc szczególnej czujności, zwłaszcza w obrębie tradycyjnych jarmarków bożonarodzeniowych. W miniony weekend w Berlinie na Breitscheidplatz (czyli w miejscu, gdzie w 2016 roku zamachowiec Amis Amri staranował ciężarówką jarmark bożonarodzeniowy) służby w asyście policji wylały świeże betonowe bloki zabezpieczające teren imprezy. 19 grudnia minie piąta rocznica zamachu, zginęło wtedy 13 osób ( w tym Polak, Łukasz Urban) a 64 zostały ranne. Od czasu zamachu na Breitscheidplatz jarmarki bożonarodzeniowe w większych miastach Niemiec zabezpiecza sięm.in. betonowymi blokami.

Przypomnijmy: Po zamachu w niemieckim Bundestagu powołano specjalna komisję śledczą, która miała wyjaśnić genezę tragedii. Sprawca, Tunezyjczyk, Amis Amri był znany służbom, ale dopiero półtora roku temu zdołano wykluczyć jego związki z Państwem Islamskim. Wciąż brak odpowiedzi na pytanie, dlaczego policja federalna nie zainteresowała się jego wzmożoną aktywnością wcześniej i dlaczego przeoczono sygnały świadczące o jego radykalizacji. Służby przegapiły np. związki Amisa Amriego z meczetem Fussilet, w którym przyszły zamachowiec znalazł „duchową ojczyznę”. W meczecie tym dochodziło do radykalizacji muzułmanów, placówka była podejrzewana o zagrzewanie do walki w Syrii, w szeregach Państwa Islamskiego już od 2015 roku, ale nie uczyniono nic by ten proceder ukrócić. Dopiero w marcu 2017 roku 470 funkcjonariuszy policji przypuściło obławę na pomieszczenia, sale szkolne, mieszkania i firmy związane z moabickim meczetem. Władze Berlina w czwartą rocznicę zamachu uspokajały mieszkańców, że sytuacja jest opanowana i dzięki wdrożeniu nowego planu antyterrorystycznego, służby są w stanie lepiej niż w 2016 roku zapobiegać zamachom. Brzmiało mało przekonująco zważywszy na fakt, że zielono-czerwona koalicja sprawująca rządy w senacie Berlina niechętnie podchodziła do deportacji osób podejrzewanych o działalność terrorystyczną. Rzekomą przeszkodą miało być to, że dwie trzecie podejrzanych albo ma obywatelstwo Niemiec albo pozostaje w związku małżeńskim z obywatelem Niemiec. A trzeba podkreślić, że do niemieckich domów coraz liczniej wracają ci, którzy zdobyli doświadczenie na wojnie w Syrii, co dodatkowo komplikuje nadzór nad potencjalnymi sprawcami. O czym więcej za chwilę. Wracając jednak do zamachu z Breitscheidplatz - czytając odpowiedzi rządu federalnego na zapytania partii w sprawie błędów, jakie popełniono w przypadku Amriego trudno oprzeć się wrażeniu, że nie zrobiono wtedy nic. Amri podróżował po Niemczech pod czternastoma różnymi nazwiskami, korzystał z tamtejszej pomocy socjalnej, pozował w internecie z kałasznikowem w dłoni, rekrutował dżihadystów, zatrzymany na granicy ze Szwajcarią ze sfałszowanym paszportem i narkotykami w bagażu po kilku miesiącach naznaczonych absolutną indolencją niemieckiej prokuratury i sądów został wypuszczony na wolność. Do Tunezji nie deportowano go ze względu na przeszkody natury biurokratycznej.

Terroryzm łamany na zbrodnię wojenną

W związku z ewentualną przestępczością „nowych imigrantów” często padały argumenty, że wśród przybyszy mogą być nie tylko imigranci zarobkowi i ludzie poszkodowani przez działania wojenne, ale również terroryści, rekruterzy narybku terrorystycznego w ośrodkach dla uchodźców a nawet zbrodniarze wojenni. O takim przypadku pisaliśmy na portalu niezależna.pl w lipcu tego roku. 

Przypomnijmy sprawę:

Rzecz dotyczyła postawienia w stan oskarżenia syryjskiego lekarza, który torturował przeciwników reżimu prezydenta Baszara Al-Asada. Oskarża się go o zbrodnie przeciw ludzkości. Po raz pierwszy w historii Niemiec, prokuratura generalna wniosła tym samym zarzuty przeciwno Syryjczykowi, który własnoręcznie torturował ludzi w służbie syryjskiego dyktatora.

Przebywający od 2015 roku w Niemczech, Alaa M. między kwietniem 2011 a końcem 2012 roku pracował jako ortopeda w szpitalach wojskowych w Damaszku i Homs. W obu placówkach oraz w więzieniu wojskowych tajnych służb w Homs , torturował ludność cywilną oskarżaną o działalność opozycyjną wobec reżimu prezydenta Baszara Al.-Asada. Lista zbrodni Alaama M. jest długa i mrozi krew w żyłach. Niemiecka prokuratura oskarża go m.in. o:

  • O to, że latem 2011 roku na ostrym dyżurze szpitala wojskowego w Homs oblał genitalia 14-15 letniego chłopca alkoholem i podpalił płomieniem zapalniczki.  W ten sam sposób miał torturować również jeszcze innego mężczyznę przywiezionego na ostry dyżur tego samego szpitala wojskowego.
  • O to, że w kwietniu i listopadzie 2011 torturował w szpitalu wojskowym w Homs co najmniej dziewięciu więźniów. Uderzał ich pięścią w twarz, brzuch i genitalia, zadawał ciosy przy użyciu instrumentów medycznych. Na jednym z więźniów przeprowadził operacje korekty kości bez wystarczającej dawki narkozy.
  • Jesienią 2011 syryjskie służby schwytały dwóch braci. Osadzono ich w więzieniu w Homs. Rankiem jeden z braci dostał napadu epilepsji, Alaa M. bił chorego po twarzy, uderzał gumowym wężem i kopał po głowie. Kilka dni później podał mu jakąś tabletkę. Mężczyzna zmarł wkrótce po tym. Nie podano przyczyny zgonu.
  • Na przełomie lipca i sierpnia wraz z innymi oprawcami w szpitalu wojskowym w Homs, Alaa M. podwieszał za ręce pod sufitem jednego z więźniów i okładał go plastikowa pałką. Któregoś dnia oblał jego dłoń łatwopalną substancją i podpalił ją. Innemu z więźniów wstrzyknął truciznę, mężczyzna zmarł, innemu tak zmasakrował twarz, że stracił zęby.

Alaam M. trafił na terytorium Niemiec w połowie 2015 roku. Jak podaje tygodnik „Der Spiegel” do Niemiec dotarł z wizą wystawioną przez ambasadę Republiki Federalnej Niemiec w Bejrucie. Nie miał więc statusu uchodźcy. W Niemczech przyjęto syryjskiego ortopedę z otwartymi ramionami. Pracował w klinice Bad Wildungen (miasto uzdrowiskowe w Hesji) i w heskim Lichtenau. Nie wzbudzał niczyich podejrzeń. Do czasu aż prokuratura generalna trafiła na ślad jego ofiar. Obciążyły go jednak nie tylko zeznania pokrzywdzonych, ale i dwóch kolegów, którzy pracowali z nim w szpitalu wojskowym w Homs. 19 czerwca 2020 roku na mocy listu gończego sędziego śledczego Federalnego Trybunału Sprawiedliwości Alaa M. został aresztowany i od tego czasu przebywa w areszcie śledczym.

Zaimportowany z Bliskiego Wschodu terroryzm jest częstym przedmiotem działań niemieckich sądów i prokuratury. Najwięcej spraw tego typu dotyczy obywateli Niemiec lub osób posiadającej podwójne obywatelstwo (np. niemieckie i marokańskie, algierskie), którzy zaangażowali się w działalność Państwa Islamskiego. Są jednak i sprawy takie jak ta całkiem świeża, Aymena.S., Irakijczyka oskarżonego 29.10.2021 r przez prokuraturę w Stuttgarcie o związki z Pańtwem Islamskim.

Aymen A. co najmniej od końca 2020 roku angażował się w działania IS i zamierzał wyjechać z Niemiec i włączyć się w walkę zbrojna w Syrii. Jego przełożony nakazał mu jednak pozostać w Niemczech i zając się zbiórką funduszy na potrzeby organizacji. Aymen miał następnie przekazać pieniądze członkom IS w Syrii i Libanie. Aymen zebrał 13 tys. dolarów amerykańskich, część z tych pieniędzy posłużyła do wykupienia z północno syryjskich obozów dla uchodźców kobiet związanych z IS. Aymen został ujęty przez funkcjonariuszy Policji Federalnej podczas próby wyjazdu do Syrii.

„Nowi imigranci” a przestępczość zorganizowana

W osobny sposób niemieckie statystyki i analizy traktują udział „nowych imigrantów” w organizacjach uważanych za zorganizowane grupy przestępcze. W początkowej fazie wielu nowych przybyszów było rekrutowanych (często na poziomie już załatwiania formalności w urzędach ds. obcokrajowców) do dealowania narkotykami dla klanów arabskich, ale również do rozbojów i kradzieży. W wydanym na początku listopada tego roku raporcie Federalnego Urzędu Kryminalnego, grupę „nowych imigrantów” sklasyfikowanych jako podejrzanych o udział z przestępstwach zorganizowanych grup przestępczych oszacowano w 2020 roku na 890. Z czego dwie trzecie z nich dotarło do Niemiec w latach 2015 i chwilę wcześniej, najmniejszą grupę w tym przedziale (48) stanowią „nowi imigranci”, którzy przyjechali w 2020 roku. 376 mają status tolerowany, 176 jest pod ochroną państwa lub ma prawo do azyu, 166 z nich nie ma prawa do pobytu w Niemczech, a 24 to „uchodźcy kontyngentowi” czyli tacy, którzy w ramach ustalonego kontyngentu są przyjmowani przez państwo niemieckie jako osoby wyjątkowo zagrożone, ta grupa ma szczególne przywileje, ponieważ w odróżnieniu od ubiegających się o azyl od pierwszego dnia otrzymuje pozwolenie na pracę. Pod względem przynależności narodowej, pierwsza piątka to obywatele: Turcji, Libanu, Syrii, Albanii i Iraku. Co zaś się tyczy rodzaju przestępstw, 54,2 proc. została oskarżona o przemyt narkotyków, 17 proc. o przemyt ludzi, 14,2 przestępstwa gospodarcze, reszta rozkłada się na fałszerstwa, pranie brudnych pieniędzy, handel bronią, oszustwa celne i inne.

Jak nie deportacja to dopłaty

W 2019 roku Ministerstwo Spraw migracji i Uchodźców (BAMF) zaczęło mocno promować tzw. Program REAG/GARP skierowany do cudzoziemców, którzy chcieliby za pewną opłatą opuścić Niemcy. Na początku odzew był spory. W 2019 roku z takiej możliwości skorzystały 15,053 osoby, rok później 5.706. Nowo powołany program miał swoich poprzedników, mniej hojnych, ale na podobnych zasadach, szacuje się, że od 1989 roku Niemcom udało się dzięki różnym zachętom grzecznie wyprosić do domu ok. 700 tys. cudzoziemców. Roboczo program jest nazywany „dobrowolnym powrotem do domu”, ale pojawia się też termin „reintegracja”, która ma się tyczyć tych, którzy w Niemczech uchodzili już za całkiem dobrze zintegrowanych, ale nie na tyle by przekonać do siebie niemieckich urzędników. Sam program jest wdrażany na poziomie instytucji szczebla federalnego jak i lokalnie, w landach. Kierunkiem wyjazdu nie musi być zawsze ojczyzna, może nim być państwo trzecie gotowe do przyjęcia przybysza.

Ten, kto zdecyduje się wyjechać, może liczyć na zastrzyk finansowy, jego wysokość zależy m.in. od narodowości wnioskodawcy.

Pakiet podstawowy obejmuje:

  • bilety na autobus lub samolot,
  • zwrot kosztu dojazdu z lotniska lub dworca do miejsca zamieszkania,
  • kieszonkowe na podróż w wysokości 200 euro na osobę pełnoletnią i 100 euro – na niepełnoletnią,
  • opiekę medyczną podczas trwania podróży (w tym np. udostępnienie wózka inwalidzkiego lub pielęgniarza towarzyszącemu choremu)
  • już na miejscu, w kraju docelowym do trzech miesięcy można pobierać zasiłek adaptacyjno-pielęgnacyjny nie przewyższający jednak 2 tys. euro.
  • dodatkowo każdy pełnoletni cudzoziemiec decydujący się na powrót otrzymuje jednorazowo 1000 euro, niepełnoletni - 500 euro, przy czym na jedną rodzinę może przypaść max. 3,5 tys. euro.

Te stawki nie obowiązują w przypadku obywateli państw, z których przyjazd do Niemiec nie był uzależniony od posiadania wizy, chodzi o: Albanię, Bośnię i Hercegowinę, Gruzję, Republikę Macedonii Północnej, Czarnogórę, Republikę Mołdawii, Serbię i Ukrainę. Obywatele tych państw otrzymują mniejsze kwoty na pokrycie kosztów powrotu. Co ciekawe, od 2017 roku w przypadku 40 państw Niemcy wprowadzili dodatkową opcję „Start Plus” czyli wsparcie na ponowną adaptację i „reintegrację” w nowym domu.  Aktualnie sprawa wygląda tak, że pieniądze na „reintegrację” są wypłacanie nie bezpośrednio po ucałowaniu ojczystej ziemi, ale od 6 do 9 miesięcy później, co zapewne ma swoje uzasadnienie w chęci jak najdłuższego przytrzymania powracających z dala od Niemiec. W ramach tej pomocy można uzyskać zwrot kosztu wynajmu mieszkania wraz z opłatami, zwrot kosztów prac remontowych przy domu lub w lokum, fundusze na zakup podstawowego umeblowania. Licząc na rodzinę koszt mebli, sanitariatów, wyposażenia kuchni itp. może wynieść max. 3 tys. euro, dla osób mieszkających w pojedynkę lub niepełnoletnich bez opiekuna prawnego - 1000 euro. Dodatkowo każdy po upływie 8 tygodni od powrotu może się ubiegać o „dodatek koronakryzysowy”, który dla rodzin wynosi 2 tys. euro a dla osób samotnych tysiąc euro. Następnie po upływie 6-8 miesięcy znowu można wnioskować o drugą transzę dodatku koronakryzysowego, tym razem jest on jednak niższy o połowę.

Ze względu na napiętą sytuacje w niektórych państwach, są one wyłączone z programu powrotów, na tej liście znajduje się Syria, Libia, Jemen, w przypadku chęci powrotu do Somalii lub Erytrei niemieccy urzędnicy mają obowiązek sprawdzić specjalne procedury i wtedy decyzja zależy od konkretnego przypadku. W sierpniu z programu czasowo wyłączono organizowanie powrotów do Afganistanu.

Patrząc na statystyki, w 2020 roku najwięcej chętnych do powrotu było wśród Irakijczyków – stanowili oni 18 proc. wszystkich, którzy zgodzili się opuścić Niemcy w ten sposób. Na kolejnych miejscach jako docelowe państwa powrotu uplasowały się: Gruzja ( 13 proc.),  Republika Mołdawii ( 12 proc.), Federacja Rosyjska ( 11 proc.), Albania (11 proc.), Ukraina (9 proc.), Armenia ( 8 proc.), Iran (6 proc.), Republika Macedonii Północnej (6 proc.), Serbia ( 6 proc.).


Przy pisaniu tego teksu autorka wykorzystała następujące źródła:

Der Generalbundesanwalt - Startseite
BKA - Startseite
(StarthilfePlus_Ergänzende Reintegration_Nov_2021_Deutsch) (returningfromgermany.de)
BAMF - Bundesamt für Migration und Flüchtlinge - Freiwillige Rückkehr

 

 


Źródło: niezalezna.pl

Olga Doleśniak-Harczuk
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo