Sojusznicy Polski zaniepokojeni. Padła propozycja odwołania się do 4. artykułu NATO

„Sytuacja na granicy polsko-białoruskiej jest bardzo poważna. Życzę wytrwałości i opanowania osobom chroniącym bezpieczeństwa Polski! (…) Okoliczności są tak poważne, że uzasadniają odwołanie się do artykułu 4. NATO. Wierzę i wiem, że Polska poradzi sobie z obecnymi napięciami, ale ogólna sytuacja, w której kryzys migracyjny na granicy jest tylko jedną z metod stosowanych przeciwko UE, jest na tyle poważna, że można rozważyć większe zaangażowanie NATO w poszukiwanie rozwiązań” – zaapelował na Facebooku Rihards Kols, łotewski deputowany, szef Komisji Spraw Międzynarodowych Sejmu Łotwy.

twitter.com/StZaryn

Rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych Stanisław Żaryn poinformował dziś rano o dużej grupie migrantów, która planuje przekroczyć granicę Białorusi z Polską. Napisał na Twitterze, że rozpoczęła się właśnie największa do tej pory próba masowego siłowego wejścia na teren Polski. Do wpisu dołączył film, na którym widać, jak wzdłuż drogi maszeruje grupa kilkuset osób z bagażami.

Sytuacja jest dynamiczna. Uchodźcy próbują przedrzeć się do Polski, a polskie służby graniczne robią wszystko, by do tego nie dopuścić. Inaczej zachowują się Białorusini. - Wydarzenia w rejonie Kuźnicy odbywają się w obecności i pod kontrolą białoruskich służb - poinformowało Ministerstwo Obrony Narodowej.

Sytuację pilnie monitorują sojusznicy Polski w regionie. Głos zabrał w tej sprawie m.in. szef Komisji Spraw Międzynarodowych w Sejmie Łotwy Rihards Kols, który jest także członkiem łotewskiego odpowiednika WOT.

Sytuacja na granicy polsko-białoruskiej jest bardzo poważna. Życzę wytrwałości i opanowania osobom chroniącym bezpieczeństwa Polski! Śledzimy rozwój sytuacji – czytamy we wpisie.

"Tymczasem na aktualności zyskało pytanie, czy Łotwa i Litwa są gotowe na taki „napad”. Na Litwie planowane jest ogłoszenie stanu wyjątkowego w związku z wydarzeniami na granicy polsko-białoruskiej.

Rękami Łukaszenki Rosja testuje naszą reakcję, reakcję we wszystkich naszych – Unii Europejskiej - najbardziej wrażliwych obszarach, w brutalny i prymitywny sposób. Migracja, kryzys energetyczny, spadający z dachów dyplomaci (w ub. tygodniu na chodniku przed ambasadą w Berlinie znaleziono martwego 35-letniego rosyjskiego dyplomatę, który miał wypaść z okna – przyp.red.), nie mówiąc już o takiej „codzienności” jak – szarżowanie bronią, agresja w retoryce i polityce zagranicznej oraz próby dosłownego „odcięcia tlenu” Ukrainie.

Okoliczności są tak poważne, że uzasadniają odwołanie się do artykułu 4. NATO. Wierzę i wiem, że Polska poradzi sobie z obecnymi napięciami, ale ogólna sytuacja, w której kryzys migracyjny na granicy jest tylko jedną z metod stosowanych przeciwko UE, jest na tyle poważna, że można rozważyć większe zaangażowanie NATO w poszukiwanie rozwiązań"

- proponuje polityk łotewskiej partii Zjednoczenie Narodowe (łot. Nacionālā apvienība „Visu Latvijai!” – „Tēvzemei un Brīvībai/LNNK”, TB/LNNK).

Kols dodaje komentarze do zachowania polityków Unii Europejskiej, którzy często w tonie dramatycznym wypowiadają ogólniki o potrzebie walki na rzecz takich abstrakcji jak ochrona klimatu. Jednak nie chcą jakkolwiek działać przeciwko reżimom w Rosji na Białorusi, korzystając z będącego już ponurym żartem wyrazu o „poważnym zaniepokojeniu”. „A tutaj przecież, w przeciwieństwie do kwestii klimatycznych (…), jest bardzo łatwo dokładnie zidentyfikować poszkodowanych i ofiary, popełnione zbrodnie i ich sprawców” – zauważa.

"Nie opuszcza mnie poczucie, że Unia Europejska jako „unia geopolityczna” zaczyna się rozmywać i rośnie w niej polityczny zamęt. UE ma wolną rękę do działania – jeśli zechce. UE może wyznaczyć bardzo wysoką cenę dla wszystkich organizatorów autokratycznych gier, dla wszystkich, którzy organizują i wspierają długotrwały hybrydowy atak na Unię Europejską. Czyny nie słowa. Jeśli nie (będzie działań – przyp.red.), to przynajmniej z szacunku do siebie i innych oszczędźmy słów o „poważnym zaniepokojeniu" - pisze Łotysz.

Artykuł 4 Traktatu Północnoatlantyckiego stanowi: „Strony będą się konsultowały, ilekroć zdaniem którejkolwiek z nich zagrożona będzie integralność terytorialna, niezależność polityczna lub bezpieczeństwo którejkolwiek ze Stron”.
 

Sytuację na granicy polsko-białoruskiej premier Polski Mateusz Morawiecki omówił w poniedziałek z premierami Litwy i Łotwy, Ingridą Šimonytė oraz Krišjānisem Kariņšem.

Liderom Łotwy, Litwy, Estonii, Gruzji i Ukrainy za wsparcie w trudnej sytuacji podziękował również prezydent Polski Andrzej Duda.

 

 


Źródło: niezalezna.pl

Olga Alehno
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo