Upijanie się było dowodem… szczerości

Z zapisków obcokrajowców podróżujących po terenach I Rzeczypospolitej wyłania się ciekawy wizerunek Polaków – odnajdowali oni w naszych rodakach zarówno wiele cech pozytywnych takich jak gościnność czy, co ciekawe, znajomość języków obcych, ale rzucały się także w oczy gwałtowność charakteru, nadmierne pijaństwo i przewrażliwienie na punkcie honoru.

W Europie przyznawano, że Sarmaci świetnie przystosowują się do zwyczajów innych narodów, pisano: Polak w Paryżu jest paryżaninem, podczas gdy Niemiec pozostanie tam Niemcem, Anglik znów bardziej Anglikiem aniżeli w Londynie”. Hubert Vautrin uważał, iż w Warszawie są bardziej paryscy od Paryża, poza stolicą mieszkańcy łączą francuską ogładę z brutalnością Scytow i azjatycką pychą”.

Johann Biester, który odwiedził Warszawę pod koniec XVIII wieku, stwierdził, iż język niemiecki jest w stolicy powszechnie znany i dorównuje znajomości francuskiego, ponadto w wielu domach mówi się po angielsku i włosku.

Gościnność polska była także znana poza granicami, wiedziano że Polacy uwielbiają spotkania towarzyskie, gości w domu trzymają niekiedy miesiącami, a co znaczniejszych przekazują sobie od domu do domu. Niestety szło też za tym raczenie się trunkami ponad miarę, co niejednokrotnie przerażało cudzoziemców, ale starali się dotrzymywać kroku, bo tajemnicą poliszynela było, że upijanie się jest w Polsce dowodem szczerości i dobrego wychowania. Na tych, którzy nie pili z gospodarzem mogło szybko paść podejrzenie, iż mają złe zamiary, są nieszczerzy i niegodni zaufania. Tytuł największych opojów w Europie Polacy dzierżyli jednak na spółkę z Niemcami, którzy także za kołnierz nie wylewali. 

Z powodu pijaństwa często wybuchały na ucztach konflikty. W 1634 roku na uczcie u Radziwiłła dwaj wojewodowie, Daniłowicz i Radziejowski, tak się pokłócili pod wpływem procentów, że pobili się aż do krwi, i dopiero służba ich od siebie odciągnęła. Oczywiście alkohol wzmagał nadmierną wrażliwość na punkcie honoru, co sprzyjało nieustannym walkom o jego obronę. Sebastian Dembowski napisał satyrę na polski honor, która do dziś pozostaje niezmiennie aktualna:

Nie masz miasteczka, pałacu, kościoła,
Nie masz wsi, domu i klasztoru zgoła,
Nie masz posiadki, karczmy, ani dworu,
Gdzie by nie miano coś za Punkt Honoru.

 

 

 

Źródło: niezalezna.pl, Wilanow-palac.pl

#I Rzeczpospolita #staropolskie obyczaje #cudzoziemcy w Polsce #Sarmaci #pijaństwo szlachty #honor

Magdalena Łysiak
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo