Wygrać z PiS-em, a później... jakoś to będzie. Tusk weźmie pod pachę Lewicę, ale nie Czarzastego?

Wygrać z PiS-em, a później… jakoś to będzie - mniej więcej tak zarysować można ramy strategii, jaką na przyszłe wybory parlamentarne ma Donald Tusk. Szef Platformy Obywatelskiej zamierza skonsolidować opozycję, choć mówi o tym nieśmiało, bo - jak tłumaczy - „każda deklaracja w tej sprawie może utrudnić coś, co i tak wydaje się wystarczająco trudną sprawą”. Z Lewicą jednak bratać się nie chce, bo ta śmiała usiąść do stołu... z PiS-em.

Włodzimierz Czarzasty/ fot. Aleksiej Witwicki | GAZETA POLSKA/ Donald Tusk/ fot. Filip Blazejowski/Gazeta Polska

Powrót Donalda Tuska do polskiej polityki mógł zaskoczyć. Wiadomym było jednak od początku, że jeśli taką decyzję podejmie, spadnie na niego odpowiedzialność odsunięcia obecnie rządzących od władzy. Po kilku miesiącach, zaczyna klarować się „strategia” opozycji.

Jakoś to będzie

Tusk dzisiejszym wywiadzie dla Onetu wielokrotnie podkreśla, że jego priorytetem jest „zwycięstwo nad PiS”.

- Mam doświadczenie w konfrontacji z PiS i wydaje mi się, że dzisiaj to jest mój główny atut

- przekonuje Tusk, choć prosi, by nie dostrzegać w tych słowach „egoizmu”.

Jak szef PO widzi pozyskiwanie elektoratu do nadchodzących wyborów? Nie jest to do końca jasne, ale przekonuje, że wszelkie różnice między ugrupowaniami - potencjalnymi koalicjantami - na pewno się ułożą.

Tych nie wymienia z nazwiska czy z przynależności partyjnej, bo „każda deklaracja w tej sprawie może utrudnić coś, co i tak wydaje się wystarczająco trudną sprawą”.

Lewica oczami Tuska

W dalszej części mowa już o konkretnym ugrupowaniu - Lewicy.

Tusk - chcąc być „delikatnym” - zarzuca Czarzastemu, że „przyszłość strategiczna lewicy pod kierunkiem aktualnego przywództwa nie jest do końca jasna”.

- Powiem wprost: byłoby fatalną, strategiczną pomyłką, gdybyśmy włożyli wszyscy razem wielki wysiłek w przekonywanie Polaków, że jesteśmy razem po to, żeby odsunąć PiS od władzy, podczas gdy dzień po wyborach okazałoby się, że niektórzy politycy Lewicy widzą większą zaletę w politycznych woltach niż w zasadniczej zmianie w Polsce. Nas nie stać w żadnym wypadku na ryzyko, że komuś z opozycji wpadnie do głowy, by po wyborach utrwalić władzę PiS

- ocenia Tusk.

Dopytywany, czy chodzi o poparcie Krajowego Planu Odbudowy, dorzuca do tego jeszcze głosowanie nad budżetem państwa.

- Głosowanie nad budżetem to w każdej kulturze politycznej papierek lakmusowy stosunków między władzą o opozycją. A w dodatku to budżet szczególny, oparty na oszustwie: wyjmowanie spod kontroli społecznej i parlamentarnej setek miliardów złotych, poprzez wyprowadzanie wydatków poza budżet. Część tych pieniędzy służy do finansowania zaplecza PiS i w ten sposób — do utrwalenia władzy. Więc jeśli Lewica uznała za stosowne poprzeć projekt budżetu PiS, to usprawiedliwia te finansowe machinacje na wielką skalę — a to musi budzić niepokój - zarzuca rządzącym.


 

 


Źródło: onet.pl, niezalezna.pl

am
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo