Ja milczę, lecz inni nie muszą

Pani Wanda Traczyk-Stawska ma prawo mówić, co chce i gdzie chce. To oczywista oczywistość i nikt nie powinien zabraniać uczestniczce Powstania Warszawskiego wypowiadać się w mediach. Do bohaterów polskiej niepodległości z okresu II wojny światowej staram się podchodzić następująco: jeśli uważam, że plotą androny, to ich po prostu z szacunku dla życiorysu i bohaterskiej przeszłości nie komentuję.

Nie można jednak narzucać takiego punktu widzenia wszystkim odbiorcom słów pani Traczyk-Stawskiej. Tym bardziej że zabiera głos w sprawach publicznych, bardzo zdecydowanie opowiadając się po jednej stronie sporu politycznego – niestety drugą bezpardonowo obrażając, zarzucając w „Newsweeku” absurdalne „zbrodnie” Jarosławowi Kaczyńskiemu, jak choćby udział prezesa PiS w katastrofie smoleńskiej. Zamiast słów merytorycznej krytyki pod adresem rządzących była harcerka Szarych Szeregów wybrała włączenie się do polskiej wojenki na cepy, ku uciesze przebranżowionego rockmana Zbigniewa Hołdysa. A skoro tak, to nie można oczekiwać, że wszyscy będą milczeć ze względu na jej zasługi.

 

 

Źródło:

#Gazeta Polska Codziennie

Grzegorz Wszołek
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo