Czy warto rozmawiać z UE?

Prawdę mówiąc, nie jestem optymistą w sprawie dogadania się z UE w kwestii tzw. praworządności po zlikwidowaniu przez Polskę Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego. Zapowiadał to już prezes Jarosław Kaczyński, a ostatnio potwierdził premier Mateusz Morawiecki. Moim zdaniem w sporze z UE nie chodzi o to, czy Sąd Najwyższy ma czy nie ma Izby Dyscyplinarnej.

Gdy ją zlikwidujemy, UE może zażądać na przykład wycofania się z ostatniego orzeczenia polskiego Trybunału Konstytucyjnego o wyższości konstytucji nad prawem unijnym w zakresie niewymienionym w traktatach, a gdy ten odmówi, zażąda likwidacji TK albo wymiany na taki, który jej się będzie podobał. I to wszystko okraszone ciągłymi połajankami i morzem epitetów. Bo przecież nie o praworządność tu chodzi, tylko o biznes. Polska zanadto wyrosła i staje się dla wielkich zagrożeniem, więc trzeba zrobić wszystko, aby miała coraz mniejsze możliwości działania. Oczywiście uważam, że trzeba rozmawiać, ale należy również zakreślić jasne ramy naszego „non possumus”. Bo w przeciwnym razie rezygnacja z czegokolwiek będzie li tylko wstępem do procesu naszej powtórnej wasalizacji.

 

 

Źródło:

#Gazeta Polska Codziennie

Igor Szczęsnowicz
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo