Niemiecka praworządność z mema

Oczywiste orzeczenie polskiego Trybunału Konstytucyjnego wywołało zagadkowe i wściekłe reakcje polityków… z Niemiec.

Nikogo nie powinno to oczywiście dziwić, bo choćby te reakcje dobitnie świadczą o tym, że mechanizmem napędzającym kryzys pomiędzy Polską a UE sterują właśnie niemieckie elity polityczne. To o tyle ciekawe, że jak świetnie wiemy, również Niemcy są państwem, którego trybunał konstytucyjny stwierdził w niedawnym wyroku w zasadzie dokładnie to samo co polski. Poza niemieckim również osiem innych trybunałów w Europie zrobiło to samo. To w sumie jedna trzecia państw wchodzących w skład UE. Państwa te w różnych sprawach stwierdzały, że unijne instytucje przekraczając granice przyznanych im w traktatach kompetencji, w istocie działają poza granicami prawa poszczególnych państw. Pomimo tego oczywistego i logicznego rozumowania niemieccy politycy próbują zjeść własne języki. Pani Barley – specjalistka od głodzenia Polski i Węgier blokadą środków unijnych – powiedziała w „Wyborczej”, że „tych spraw nie wolno porównywać”. Jeszcze dalej poszli ministrowie niemieckiego rządu. Heiko Maas i Michael Roth uznali wyrok polskiego TK za dobry powód, żeby wywierać polityczne naciski na polski wymiar sprawiedliwości, łamiąc tym samym podstawowe zasady dyplomatyczne. Niemieckie media i politycy grzmią, że wyrok polskiego TK utrudnia funkcjonowanie Unii Europejskiej i że Polska rzekomo zachowuje się tak, jakby łamała zasady klubu czy stowarzyszenia, do którego wstąpiła. Europarlamentarzyści z Niemiec piszą, że nie wyobrażają sobie, by Komisja Europejska wypłaciła nam pieniądze, choć lekko zaniepokojone niemieckie firmy w tej sprawie zdają się szarpać cugle i mówić: „hola, hola”. Z każdego euro, jakie Niemcy wpłacają do unijnych budżetów, odzyskują więcej niż euro dzięki interesom, jakie robią między innymi za pieniądze unijne. Inaczej mówiąc – zabranie Polsce pieniędzy… uderzy po kieszeni niemiecki przemysł i eksport. Nie zrozumiał tego jeszcze najwyraźniej prezes niemieckiego TK, wieloletni polityk partii CDU, pan Stephan Harbarth. W wypowiedzi cytowanej przez Deutsche Welle powiedział, że „niepokoi się sytuacją braku niezależności sądów we wschodniej Europie”. Twierdzi, że Komisja Europejska „chce poprawić sytuację” w krajach o „krytycznej praworządności”. Mówi to człowiek, wokół którego właśnie wybuchła afera. Sędziowie niemieckiego TK przyłapani zostali bowiem na obiadkach z Angelą Merkel, w trakcie których ministrowie jej rządu referowali swój punkt widzenia na sprawy, o których orzekał trybunał. Ten sam trybunał wytacza najcięższe działa przeciwko Polsce. Dlaczego? Bo polski wyrok uniemożliwia zrealizowanie celu politycznego niemieckich elit. Stworzenie sytuacji jak ze słynnego mema: Prawo Unii ma być ponad krajowymi konstytucjami wszystkich państw członkowskich. No prawie wszystkich. Z jednym wyjątkiem. Niemiec. Ich konstytucja ma być ponad prawem unijnym. I dopiero wtedy w Unii zapanuje prawdziwa praworządność.

 

Źródło:

Michał Rachoń
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo