To nie jest kryzys humanitarny

Nie ma żadnego kryzysu humanitarnego – jest atak na nasze państwo, a ofiarą tego barbarzyństwa jest Polska, nie migranci.

Podczas rozmowy, którą publikujemy w tym numerze „Gazety Polskiej”, zapytaliśmy wicepremiera Jarosława Kaczyńskiego o dwa fronty ataku hybrydowego prowadzonego przez Mińsk i Moskwę: jeden jest na granicy, drugi w Warszawie. Prezes PiS nie ma wątpliwości, że agresja trwa również dlatego, iż ów front warszawski okazał się dla Putina i Łukaszenki wyjątkowo korzystny. Front warszawski to oczywiście politycy opozycji, ogromna część mediów i tzw. organizacji obywatelskich, które nie tylko rezonują propagandę ze wschodu, lecz także po prostu są jej aktywnym elementem. Bo przecież nikt przy zdrowych zmysłach nie powie, że „Gazeta Wyborcza” przedrukowuje komunikaty białorusko-rosyjskich służb z naiwności lub niewiedzy, czym i po co w istocie są. W wykonaniu tego prorosyjskiego medium to naprawdę szczyt hipokryzji. Warto pamiętać, że gazeta Michnika cały czas domaga się uwolnienia więzionego od miesięcy przez reżim w Mińsku swojego dawnego dziennikarza Andrzeja Poczobuta. Gdyby odważny i wielce prawy Andrzej wiedział, iż niemal obok jego podobizny oddaje się łamy jego oprawcom, nie sądzę, by chciał takiej obrony. W przeciwieństwie do towarzystwa z Czerskiej On naprawdę i szczerze kocha Polskę, i pragnie wolnej Białorusi. Warto zauważyć, iż front warszawski bardzo konsekwentnie stara się wmówić Polakom, że napięcie na granicy wschodniej to efekt jakiegoś kryzysu humanitarnego. I winniśmy teraz śpieszyć z pomocą, a nie z obroną i fortyfikacją. Mamy zrywać zasieki, ruszyć z kocami i brać wszystkich, którzy tylko pojawią się przy słupku z polskim godłem. A jeśli nadal będziemy chronić nasze państwo, to zostaniemy twórcami obozu koncentracyjnego. Pobieżnie streszczam te dyspozycje, bo ich cel jest paskudny – chodzi o złamanie stanowczości obrony, o oszukanie Polaków, że nic im nie grozi, i tym samym umożliwienie kontynuowania akcji przeciwko Rzeczypospolitej. Otóż nie ma żadnego kryzysu humanitarnego – jest atak na nasze państwo, a ofiarą tego barbarzyństwa jest Polska, nie migranci. Owszem, oni dali się Łukaszence zwabić, oszukać, ale nie przesadzajmy, iż to kompletnie nieświadomi ludzie. Po prostu podjęli ryzyko, zdecydowali się na nielegalne działania. Zresztą część z nich od lat porusza się w przestrzeni postsowieckiej, dziwnym trafem nagle zapragnęła zmienić swoje życie. Każdy dorosły człowiek ponosi konsekwencje swoich działań, tym cięższe, im bardziej niebezpieczna jest rzeczywistość, w którą wkracza. A oni znaleźli się w niej dobrowolnie. Oczywiście zawsze pojawiają się też sytuacje wyjątkowe, wymagające pomocy. Wówczas taka pomoc winna być udzielona, ale kapitulacja przed agresją zorganizowaną przez Mińsk i Moskwę, ugięcie się pod presją jej propagandy prawiącej o pomocy humanitarnej byłyby paliwem do kolejnych ataków. 
 

 

Źródło:

Katarzyna Gójska
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo