Europejska era politycznej postprawdy

Debata na temat Polski w Parlamencie Europejskim chwilami przypominała teatr absurdu. Jak bowiem inaczej określić tyrady byłych komunistów o wolności i demokracji czy przedstawicieli PO o uczciwości? Nie inaczej było z wystąpieniami zagranicznymi.

Guy Verhofstadt, przyrównujący sytuację dzisiejszej Polski do targowicy i rozbiorów w kontekście defensywnych działań rządów PiS, to karygodny przykład historycznej ignorancji. Nie lepiej było z opiniami wyrażanymi przez szefową Komisji Europejskiej. Ursula von der Leyen sugerowała, że Polacy powierzyli swoją suwerenność nie demokratycznie wybranemu rządowi, lecz… Unii Europejskiej. UE natomiast „broni praw obywateli UE”, tymczasem obywatelstwo UE nie istnieje, bo Unia nie jest państwem. Przykłady tego typu półprawd i manipulacji można by mnożyć. Zatrważające, że dzieje się to na forum elitarnej organizacji międzynarodowej. Niestety do tego należy się przyzwyczaić. Żyjemy w epoce postprawdy. Także politycznej. Prawda przestała mieć znaczenie. Liczą się ideologia, interes partyjny, osiągnięcie celu za wszelką cenę, przede wszystkim za cenę zgodności słów z rzeczywistością.

 

Źródło:

Tomasz Teluk
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo