Von der Leyen ugnie się pod presją Strasburga? Na szali dotrzymanie słowa albo zdrada Wspólnoty

Ursula von der Leyen znajduje się pod coraz większym pręgierzem Parlamentu Europejskiego. Zapowiedź pozwu przeciwko Komisji Europejskiej to wyraz histerii, jaka narasta wokół niezastosowanego cały czas mechanizmu warunkowości wobec Polski. Czy przewodnicząca KE dotrzyma słowa danego w grudniu 2020 roku? Zbigniew Kuźmiuk ostrzega, że Parlament ma środki nacisku na Komisję. - Może złożyć wniosek o odwołanie von der Leyen, co oznaczałoby odwołanie całej Komisji Europejskiej - ostrzega w rozmowie z niezalezna.pl.

Fot. Aleksiej Witwicki | GAZETA POLSKA

Przewodniczący Parlamentu Europejskiego David Sassoli poinformował w środę, że zwrócił się do służb prawnych PE o przygotowanie pozwu przeciwko Komisji Europejskiej za niestosowanie rozporządzenia ws. mechanizmu warunkowości w budżecie UE.

Już w lipcu PE odgrażał się Komisji Europejskiej, że jeśli ta nie uruchomi mechanizmu, wpłynie sprawa do TSUE za bezczynność.

- To tylko pokazuje, jak zrewoltowany jest Parlament Europejski. Najwyraźniej pan David Sassoli uległ tej lewicowo-liberalnej części. Ja bym się tym specjalnie nie przejmował

- mówi nam europoseł Prawa i Sprawiedliwości Zbigniew Kuźmiuk.

W ocenie polityka sprawa „praworządności w Polsce” to temat wymyślony, który „tej jesieni, a na pewno tej zimy, nie będzie już obiektem zainteresowania”.

- W tej chwili Hiszpanie czy Portugalczycy już teraz płacą dwieście, trzysta procent więcej za energię elektryczną niż w ubiegłym roku. Najubożsi zaczynają stawać przed wyborem, czy ogrzewać mieszkania czy kupować żywność. Dopiero to może być powodem gwałtownych protestów społecznych na niewyobrażalną skalę

- ostrzega eurodeputowany z frakcji Europejskich Konserwatystów i Reformatorów.

W marcu br. Polska i Węgry złożyły skargi na mechanizm warunkowości do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Rozprawa jednak ruszyła dopiero na początku października. Nie wiadomo, kiedy procedowana sprawa będzie miała swój finał. - Dlaczego Polsce odbiera się prawo do obrony i nie czeka na rozstrzygnięcie TSUE? - zapytaliśmy. 

- Taka jest większość parlamentarna. Ten parlament jest skrajnie lewicowo-liberalny. Próbują postawić na swoim - tłumaczy Kuźmiuk i dodaje:

„dziwię się, że pan Sassoli ulega tej histerii; był zawsze człowiekiem środka”.

Przypomnieliśmy też, że sama przewodniczące KE Ursula von der Leyen zobowiązała się do czekania na ewentualne wykorzystanie mechanizmu warunkowości do rozstrzygnięcia TSUE.

- Na razie się z tego wywiązuje histeryczna reakcja parlamentu. Całkiem rozsądnie się z tego tłumaczyła, ale histeria narasta

- przyznaje polityk.

Ostrzega jednak, że sama von der Leyen „także w jakimś sensie jest uzależniona od Parlamentu Europejskiego”. - Ten może złożyć wniosek o jej odwołanie, co oznaczałoby odwołanie całej Komisji Europejskiej. Taki instrument Parlament Europejski ma - mówi.

Zaznacza na koniec, że „ostateczne decyzje i tak podejmuje Rada Europejska”. - Poczekajmy na najbliższy szczyt. Parlament Europejski może uchwalać rezolucje, ale nadają się one do tapetowania pomieszczeń w Parlamencie Europejskim - konkluduje Kuźmiuk.

 

Źródło: niezalezna.pl

Aleksander Mimier
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo