Psim swędem

Kręciłem kiedyś dokument o klasztorze prawosławnym św. Onufrego w Jabłecznej. W przerwie zdjęć pożywialiśmy się z ekipą w barku położonym tuż nad Bugiem i staliśmy się świadkami niezwykłego zdarzenia. Oto z białoruskiego brzegu plusnął do rzeki młody psiak i zaczął płynąć ku nam.

Natychmiast z krzaków po tamtej stronie wyłonili się ichni pogranicznicy, szczękając zamkami kałachów z oczywistym zamiarem zastrzelenia uciekiniera „jak psa”. Obecni w ogródku zerwali się z miejsc, dopingując dzielną psinę: „Dawaj, Kazik, dawaj! ”. Tamci zamarli w rozterce i z wyraźnym żalem opuścili broń. Kazik szczęśliwie dopłynął do zbawczego brzegu i natychmiast został wypieszczony i nakarmiony przez wszystkich, a przez właściciela knajpki adoptowany. Bo tak naprawdę to my kochamy uchodźców, tych, którzy naprawdę wybierają w Polsce wolność, a nie niosą jej groźbę zniewolenia.

 

 

Źródło:

#Gazeta Polska Codziennie

Jerzy Lubach
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo