Skrzywdzeni i smutne świadectwo klerykalizmu

Arcybiskup Stanisław Gądecki ma zadziwiającą zdolność psucia tego, co w kwestii obrony pokrzywdzonych robi Kościół w Polsce: Fundacja św. Józefa, Centrum Obrony Dziecka Ignatianum, o. Adam Żak SJ, ks. Piotr Studnicki, Marta Titaniec, Ewa Kusz czy Biuro Delegata. Jedna wypowiedź i widać, że ich zaangażowanie to praca jednostek, bo władze Kościoła w Polsce jej nie rozumieją i nie przyjmują nawet do wiadomości, że w całej tej sprawie istotni są zranieni.


Ale w wypowiedzi arcybiskupa Gądeckiego podczas konferencji prasowej w Watykanie istotne jest jeszcze, coś innego. Ona doskonale pokazuje, na czym polega kluczowy problem Kościoła w Polsce. A jest nim - wcale nie brak procedur (bo te istnieją), ani nawet nie brak realnej pomocy (bo ta też istnieje dzięki zaangażowaniu, choćby wyżej wymienionych osób), ale na kompletnym braku nawrócenia duszpasterskiego wobec pokrzywdzonych przez przestępców seksualnych. Jeśli ktoś chce zobaczyć, na czym polega klerykalizm, który zabija wspólnotę i pozbawia hierarchów empatii wobec zranionych, to powinien przeczytać to, co powiedział przewodniczący KEP w Watykanie. Arcybiskup Gądecki żalił się, że biedni biskupi są karani nieproporcjonalnie wobec pedofilów, przestępców, którzy po 5 latach wychodzą z więzienia i mogą swoje życie zacząć od nowa, z carte blanche. W przypadku biskupa mamy do czynienia jakby ze śmiercią cywilną oskarżonego hierarchy, który nie jest pedofilem. Jest on usuwany z urzędu, popada w infamię i zostaje jakby unicestwiony przez media. I pomijając już fakt, że pedofil nie wychodzi z carte blanche, pomijając już to, że jeśli nie usunięcie z urzędu i nie infamia, to nie ma innej kary dla biskupa za tuszowanie (bo nagana nie jest żadną karą), to warto zwrócić uwagę, że ksiądz arcybiskup nie raczył był zauważyć, że w tej historii jest jeszcze jedna strona.:. czyli skrzywdzeni. Ich w wypowiedzi nie ma, a to oni mają złamane życie, oni zmagają się wiele lat z gigantyczną traumą, ich dzieciństwo jest im odebrane i oni dźwigają ciężar, którego ukarany biskup nawet nie potrafi sobie wyobrazić. 

Smutne, że przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski jest tak skupiony na księżach i biskupach, że nie dostrzega pokrzywdzonych. Niestety jego postawa jest jakoś charakterystyczna dla wielu ludzi Kościoła w Polsce. 
Wiele lat przed nami ciężkiej pracy nad zmianą mentalności. Naprawdę wiele.

 

Źródło:

Tomasz P. Terlikowski
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo