Twórcy boją się dotykać niektórych tematów...

Dyrektor Festiwalu NNW Arkadiusz Gołębiewski otrzymał 14 października 2021 roku Nagrodę Ministra Kultury, Dziedzictwa Narodowego i Sportu w kategorii Film. Statuetki otrzymują osoby zasłużone dla rozwoju i promocji polskiej kultury. Z Arkadiuszem Gołębiewskim rozmawiamy o tym co znaczy dla niego kolejna nagroda, jak ważne jest spotykanie w życiu odpowiednich ludzi i o jego zupełnie nowym projekcie.

Jest Pan laureatem wielu nagród. Medalu Stulecia Odzyskanej Niepodległości przyznawanego przez Prezydenta RP, Złotego Krzyża Zasługi przyznanego przez Prezydenta Węgier.  W Czechach przyznano Panu statuetkę Strażnika Pamięci. Teraz otrzymał Pan Nagrodę Ministra Kultury w kategorii Film. Czym jest dla Pana ta nagroda? 

Zawsze jest miło kiedy twoje działania zostaną docenione. Swoją pracę, jako twórcy i animatora, traktuję nie tylko jako sztukę, pasję i odpowiedzialność ale także jako misję. Misję opowiadania o trudnej historii, odkrywania białych plam, bez zakłamań. Dlatego ta nagroda nie tylko jest potwierdzeniem tego, że warto sięgać po trudne tematy, że zostało to docenione, ale też utwierdza mnie w tym co robię i daje energię do dalszych działań. A że czeka mnie ich sporo - Retrospektywy Festiwalu, film fabularny, Festiwal NNW w przyszłym roku - to tej energii dużo potrzeba.

Robi Pan filmy już od ponad 20 lat, co było dla Pana takim momentem przełomowym w życiu zawodowym? 

W życiu ważne jest spotkać odpowiednich ludzi. Ja mam to szczęście, że spotykam głównie osoby które wzbogacają moją twórczość i pracę zawodową. Takim spotkaniem niewątpliwie były rozmowy  z Vilmosem Zsigmondem, węgierskim operatorem, który uciekł do USA po Powstaniu Węgierskim w 1956 roku. Uciekł z taśmami, na których filmował to co działo się na Wegrzech. W Ameryce zrobił wielką karierę i wielkie filmy. Był kilka razy nominowany do Oskara, dostał statuetkę za zdjęcia do „Bliskich spotkań trzeciego stopnia” Stevena Spielberga. Spotkałem się z nim podczas Festiwalu Camerimage w 1997 roku. Pokazał mi wtedy swoją kamerę Sony 1000 i otworzył oczy na możliwość kręcenia profesjonalnych filmów, stosunkowo niedrogimi i dostępnymi technikami. To był przełom. Zobaczyłem, że można robić filmy niezależnie od TV, od kilku wiodących wówczas producentów na rynku. Ruszyłem w świat robiąc filmy w Indiach, Tybecie, Ameryce Południowej a niebawem spotkałem w kraju pasjonatów historii z którymi zacząłem zapisywać na taśmie białe plamy naszej historii. Te działania zadecydowały o wyborze drogi niezależnego, czasem niepokornego, twórcy i producenta. 

Czy utrwalanie historii w dzisiejszych czasach jest łatwe?

Sięganie po tematykę historyczną jest dużym wyzwaniem zarówno artystycznym, jak i produkcyjnym, szczególnie dla Polaków. Zderzyliśmy się z dwoma totalitaryzmami i ciągle taplamy się w złożoności obciążeń jakie te zniewolenia niosły. To co przez lata było tuszowane teraz znajduje swoje ujście. Szczególnie obciążenia rodzin, środowisk naukowych, politycznych sprawiają, że wytworzyły się dwa plemiona które forsują często alternatywne w stosunku do siebie postrzeganie naszej historii najnowszej. I to jest bardzo zgubne i zniewala często również twórców. Bywa też stygmatyzowane ideologicznie, co jest złym zjawiskiem. Twórcy nadal boją się dotykać niektórych tematów. Sama tematyka też jest trudna. Filmowcy stają przed wyzwaniem chcąc opowiadać o historii, bo trzeba ją przedstawiać w taki sposób, żeby nie tylko była zgodna z prawdą, ale jeszcze na wysokim poziomie warsztatowym i artystycznym. Zrobić z historii dzieło filmowe, które na dodatek będzie oglądane. Ale jak robić film kiedy świadkowie nie żyją, materiały filmowe, ikonografia zniszczone. Pozostaje często realizacja filmu fabularnego bądź animacja ale to wszystko wymaga wysokich nakładów finansowych oraz dobrego rzemiosła. Dlatego przy Festiwalu NNW powstały warsztaty Pitching Forum Festiwalu NNW a w tym roku Akademia Filmowa, która ma pomóc twórcom przygotować znakomity scenariusz filmu a potem pomóc znaleźć środki na realizację filmu. Innej drogi nie ma. Dobry tekst a potem szukanie finansowania.

Wspomniał Pan, że czeka Pana praca nad filmem fabularnym w przyszłym roku. Co to będzie?

Faktycznie, jestem w trakcie przygotowywania dużego projektu filmowego. Zdjęcia  chcemy zacząć już wiosną przyszłego roku. Mam prawie całą obsadę aktorską, część obiektów zdjęciowych ale ciągle szukamy finansowania na znaczną część naszych działań. W swojej pracy artystycznej podjąłem się trudnego zadania - od ponad 15 lat realizuję filmy historyczne i to właśnie z nich czerpałem impresje tworząc scenariusz filmu „Apolonia”. To współczesna opowieść o trzech pokoleniach kobiet, dla których skrywane historie rodzinne, stały się traumą. O tym, że rzeczy nieopowiedziane, niewyjaśnione wpływają na kolejne pokolenia. To historia o nas, o polskich rodzinach. To właśnie o nich opowiadałem do tej pory w swoich filmach dokumentalnych, pracując z rodzinami, które przez lata nie wiedziały co się działo z ich dziadkami, ojcami, matkami, wujami, dlaczego los ich rodziny potoczył się tak a nie inaczej. Zajmowałem się zapisywaniem białych plam w rodzinnych pamiętnikach i albumach. „Apolonia” to będzie film o kobietach. Traktuję to bardzo osobiście. Kiedy zmarł mój dziadek, a potem kiedy odszedł ojciec, wychowywałem się w otoczeniu kobiet poznając ich wrażliwość, przebojowość co po latach niewątpliwie pomaga mi w relacjach z bohaterami na planie. Rola kobiet w naszych drogach do wolności jest nieoceniona i ten film jest swego rodzaju refleksją nad ich postawą, szczególnie tego pokolenia urodzonego w międzywojniu. 

Nagroda Ministra Kultury, Dziedzictwa Narodowego i Sportu w kategorii Film to też uhonorowanie Pańskiej pracy jako pomysłodawcy, twórcy i dyrektora Festiwalu Filmowego NNW.

Cieszę się, że mogłem stworzyć miejsce dla filmowców, którzy opowiadają i chcą opowiadać o historii. Nie byłoby Festiwalu gdyby nie praca Zespołu który może nie jest liczny ale bardzo zaprawiony w trudnych realizacjach. Potrafimy rezygnować często z łatwiejszych wyzwań zawodowych, artystycznych aby nasz czas, talent, często życie rodzinne w znacznym stopniu przekierować na tworzenie filmów czy festiwalu opowiadającego o polskich drogach do wolności.  W tym roku hasłem Festiwalu było „ Historia większa niż film” i tak chyba jest z tym naszym działaniem, że film to jeden z elementów naszej misji przywracania pamięci o naszych bohaterach. Cieszę się, że ten Festiwal się rozwija i zostaje to dostrzeżone. Cieszy, kiedy mówi się, że duża ilość filmów historycznych na FPFF w Gdyni, czy ten obecny boom na filmy historyczne, to wynik naszej pracy na Festiwalu NNW. Cieszy kiedy premier prof. Piotr Gliński mówi, że ceni nasz Festiwal i jego zdaniem osiągnął  on sukces.  I jak powiedział, na NNW „jest energia twórcza a festiwal z każdą edycją rośnie”. Dlatego nie spoczywamy na laurach. Działamy dalej. 

Warto przypomnieć, że Arkadiusz Gołębiewski to absolwent Wydziału Operatorskiego i Realizacji TV PWSFTViT w Łodzi. Zaczął swoją przygodę z kinematografią jako operator filmów fabularnych (z dwiema produkcjami na koncie) i dokumentalnych. Potem, już jako reżyser i scenarzysta, zrealizował ponad 20 filmów dokumentalnych a na wiosnę przyszłego roku zaczyna zdjęcia do pierwszego swojego pełnometrażowego filmu fabularnego. Jak powiedział, zawsze dążył do tego, żeby nie tylko opowiadać o historii bez zakłamania, poruszając trudne tematy ale także robić to na wysokim poziomie warsztatowym i artystycznym. Stąd Festiwal NNW, stąd Akademia Filmowa Festiwalu NNW, stąd kolejne jego filmy. 

 

Źródło: niezależna.pl; scenakaultury.pl

#Arkadiusz Gołębiewski #Festiwal Filmowy NNW #Ministerstwo Kultury #filmy historyczne #dokumenty

Monika Tarka-Kilen
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo