Szef NATO apeluje o jedność. W tle narastają obawy wobec postawy Turcji. Sytuację wykorzysta Rosja?

Sojusz Północnoatlantycki to jedna, wielka rodzina państw, stojących na straży globalnego bezpieczeństwa. W każdej rodzinie zdarzają się jednak kłótnie i spory. Ważne, by zażegnać je w odpowiednim momencie. Obecna sytuacja w NATO przypomina właśnie kłótnię z jednym członkiem rodziny. Turcja próbuje bowiem iść inną niż Sojusz ścieżką w kwestii polityki zbrojeniowej, co rodzi uzasadnione obawy pozostałych krajów NATO. Sytuacji z boku przygląda się Rosja, gdyż Ankara coraz szerzej uśmiecha się właśnie w stronę Kremla. O jedność w szeregach NATO apeluje szef organizacji Jens Stoltenberg.

zdj. ilustracyjne Aleksiej Witwicki/Gazeta Polska

Latem 2019r. Turcja sfinalizowała umowę na zakup rosyjskich systemów rakietowych S-400. Pierwsze elementy tego uzbrojenia zaczęły wtedy trafiać nad Bosfor.

Turecko-rosyjska umowa stała się przedmiotem ostrego sporu w NATO. Swój sprzeciw demonstrowały zwłaszcza Stany Zjednoczone. Uzasadnione obawy miały też pozostałe kraje Sojuszu. Po raz pierwszy  jeden z krajów członkowskich porzucił bowiem strategię, według której kwestie zbrojeniowe załatwiano wewnątrz NATO. Argumentowano, że rodzi to gigantyczne zagrożenie dla bezpieczeństwa. System S-400 nie jest bowiem kompatybilny z żadnym natowskim uzbrojeniem. Druga z kwestii to dostęp Rosji do wrażliwych danych, związanych z uzbrojeniem posiadanym przez NATO.

Ankara nie przyjęła jednak tych argumentów, a umowa z Rosją weszła w życie. Co więcej, Turcja wyraziła gotowość kupna kolejnego zestawu S-400. Wstępna umowa w tej sprawie została podpisana latem ub.r. Władze w Ankarze argumentują, że zakupione od Rosji rakiety są w pełni gotowe do działania. To tylko część prawdy, gdyż rzeczywiście – rakiety są w pełni sprawne i gotowe do użycia, ale jak do tej pory Turcja nie zdecydowała się na demonstrację ich działania. Analitycy twierdzą, że dojdzie do tego w momencie, gdy Ankara nie dopnie w NATO swoich kolejnych interesów, związanych ze zbrojeniami. 

Spotkanie w Soczi

Pod koniec września w Soczi doszło do spotkania przywódców Turcji i Rosji – Recepa Tayyipa Erdoğana i Władimira Putina. Spotkanie toczyło się za zamkniętymi drzwiami, bez udziału mediów. Oficjalnie dotyczyło kwestii współpracy obu krajów na Bliskim Wschodzie. Trudno nie ulec jednak wrażeniu, że obaj politycy rozmawiali także o wzajemnej współpracy zbrojeniowej. 

Kilka dni przed spotkaniem z Putinem, Erdoğan stwierdził, że relacje ze Stanami Zjednoczonymi nie napawają optymizmem. Turecki przywódca spotkał się we wrześniu z Joe Bidenem na marginesie Zgromadzenia Ogólnego ONZ w Nowym Jorku. Jak stwierdził Erdoğan, Turcję i USA różni zbyt wiele kwestii, by mówić o szerszej współpracy. Ankarze nie podoba się amerykańskie podejście do sytuacji w Syrii (m.in. wsparcie dla jednostek kurdyjskich, których Turcja uważa za terrorystów). Ponadto Waszyngton obłożył sankcjami turecki przemysł obronny po zakupie przez ten kraj rosyjskich rakiet S-400. Dodatkowo odsunął Turcję od programu budowy myśliwców F-35. Doprowadziło to do wstrzymania dostaw tych maszyn nad Bosfor. 

Turcja wysyła propozycję 

Sytuację na linii Ankara-Waszyngton mogłaby rozładować zgoda USA na sprzedaż Turcji 40 nowych myśliwców wielozadaniowych F-16, a także pakietu modernizacyjnego dla części z obecnie eksploatowanych przez Siły Powietrzne Turcji myśliwców F-16. Oficjalne zapytanie ofertowe w tej sprawie zostało już przesłane przez stronę turecką. 

Sprzedaż nowych samolotów F-16 oraz zapewnienie pakietu modernizacyjnego dla Turcji mogą jednak nie dojść do skutku. Powodem jest chęć nabycia przez Turcję kolejnych baterii systemu obrony powietrznej S-400 Triumf. Realizacja tego kontraktu może grozić kolejnymi sankcjami nałożonymi przez USA. Nie należy wykluczyć również odmowy sprzedaży sprzętu wojskowego tureckiej armii przez USA. 

Powtórka sytuacji

Obecne wydarzenia związane z Turcją przypominają sytuację z 2019 oraz 2020r. Najpierw spór wewnątrz NATO dotyczył planów, a następnie finalizacji umowy Turcji z Rosją na zakup rakiet, a następnie tureckiej blokady dotyczącej planów NATO wobec Europy Środkowo-Wschodniej. Plany obronne, związane w głównej mierze z odstraszaniem Rosji, prowadzącej neoimperialną politykę, zwłaszcza wobec krajów wschodniej flanki Sojuszu, były blokowane przez Turcję, która żądała akceptacji swojej strategii względem Bliskiego Wschodu. Dotyczyła ona kwestii uznania przez Sojusz jednostek kurdyjskich bojowników za organizacje terrorystyczne. Ostateczne tureckie weto zostało wycofane, bez konieczności spełnienia przez Sojusz żądania Ankary.  

Rosyjskie interesy

Kilka tygodni temu Erdoğan stwierdził, że wobec impasu w rozmowach ze Stanami Zjednoczonymi będzie chciał zacieśnić stosunki z Rosją. Przyjęto to na Kremlu z zadowoleniem. Gwoli ścisłości należy jednak wskazać, że o ile w kontekście systemów S-400 relacje między oboma mocarstwami były poprawne, o tyle dzieli je podejście do spraw międzynarodowych. Z wiadomych względów Rosji nie podoba się zaangażowanie Turcji w kwestię wspierania Ukrainy. Ponadto Turcja, jakby nie patrząc, jest jednym z głównych członków Sojuszu, a jak wiadomo, Rosji całkowicie nie podoba się polityka NATO, której Ankara jest częścią. Jeszcze kilka miesięcy temu oba kraje różniło też podejście do wydarzeń w Górskim Karabachu między Armenią a Azerbejdżanem. 

Szef NATO apeluje o jedność

Podczas niedawno zakończonego w Lizbonie Zgromadzenia Parlamentarnego NATO, sekretarz generalny Jens Stoltenberg zaapelował do krajów członkowskich o dążenie do jedności wewnątrz organizacji. I choć na pierwszy plan wysuwa się w tej kwestii różna ocena poszczególnych krajów co do sposobu wyjścia sił NATO z Afganistanu oraz niedawno zawiązany sojusz AUKUS, dotyczący współpracy obronnej między Australią, Wielką Brytanią a Stanami Zjednoczonymi, to wydarzenia związane z Turcją znów mogą przywołać złe wspomnienia z lat ubiegłych. 

Pytaniem pozostaje, na ile Turcja jest rzeczywiście skłonna do zacieśnienia współpracy z Rosją, a na ile jest to dyplomatyczna gra, obrana na uzyskanie konkretnych celów wewnątrz NATO. Z punktu widzenia Zachodu należy dążyć do porozumienia z Ankarą, gdyż w obecnej napiętej sytuacji geopolitycznej jedynie Turcja jest w stanie storpedować neoimperialne zapędy Rosji w basenie Morza Czarnego oraz w pobliżu Ukrainy. 

 

Źródło: niezalezna.pl

#NATO #kraje członkowskie #bezpieczeństwo #zbrojenia #Rosja #Turcja

Konrad Wysocki
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo