Anna Maria Żukowska: Przemyt ludzi to okrutny biznes. Nie zdają sobie sprawy, na co się decydują

"Jest to okrutny duży biznes, przemyt ludzi, którzy nie zdają sobie często sprawy, na co się decydują, na co się piszą, jakie są konsekwencje, jaki jest klimat też - mówię o pogodzie - miejsca, w którym się o tej porze roku udają" - tak o przemytnikach ludzi, działających na polsko-białoruskiej granicy, mówi portalowi Niezalezna.pl posłanka Lewicy Anna Maria Żukowska.

Anna Maria Żukowska
VOD Gazety Polskiej

Stan wyjątkowy w przygranicznym pasie z Białorusią - w 183 miejscowościach woj. podlaskiego i lubelskiego - w związku z presją migracyjną obowiązuje od 2 września. Od sierpnia Straż Graniczna udaremniła ponad 16 tys. prób nielegalnego sforsowania granicy polsko-białoruskiej, z czego ponad 5 tys. miało miejsce w październiku. We wszystkich ośrodkach straży granicznej przebywa obecnie ponad 1,5 tys. migrantów.

Co sądzi o tym Lewica? Rozmawialiśmy z poseł Anną Marią Żukowską

"Gdyby nie było stanu wyjątkowego na tym wąskim pasie przygranicznym, w jaki sposób służby mogłyby odróżnić tych, którzy są przemytnikami ludzi od tych, którzy nazywając się organizacjami pozarządowymi de facto robią to samo, czyli za wszelką cenę pomagają w przeciąganiu ludzi do Polski?" - zapytała nasza reporterka.

- Jeżeli się ludzi wylegitymuje, to nie sądzę, żeby jakiś przemytnik nie uciekał i dał się wylegitymować. To są ludzie, którzy często nie są obywatelami polskimi. Jest to okrutny duży biznes, przemyt ludzi, którzy nie zdają sobie często sprawy, na co się decydują, na co się piszą, jakie są konsekwencje, jaki jest klimat też - mówię o pogodzie - miejsca, w którym się o tej porze roku udają. To manipulowanie tych ludzi, to coś, z czym Polska powinna walczyć. Niemniej, nie może naruszać praw człowieka. Polska powinna przestrzegać przepisów: z jednej strony strzec granic, ale nic nie stoi na przeszkodzie, jeżeli służby graniczne przechwytują grupę małych dzieci z opiekunami, to nie powinny ich odsyłać do lasu, ale odesłać do ośrodka dla uchodźców i tam podjąć decyzję, czy te osoby kwalifikują się jako uchodźcy, czy chcą zostać w Polsce, czy powinny zostać deportowane do kraju pochodzenia. Ale nie wysłane z powrotem do lasu

- odpowiedziała Anna Maria Żukowska. 

Jakie powinny być kolejne kroki? Czy Frontex powinien być obecny na polsko-białoruskiej granicy? Zobaczcie rozmowę Cyntii Harasim z poseł Anną Marią Żukowską:

 

Źródło: niezalezna.pl

#przemyt ludzi #Polska Białoruś

Cyntia Harasim,Michał Kowalczyk
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo