Czarzasty i Biedroń z diabłem pod rękę. Libickiemu to przeszkadza, ale nie wpłynie to na współpracę

Robert Biedroń oraz Włodzimierz Czarzasty porównali się do „diabłów, którzy zatrzymają prezesa Kaczyńskiego”. - Jeżeli oni sami się porównują do diabłów, to najlepiej o nich świadczy. Moim zdaniem lepiej być aniołem niż diabłem, a jeżeli oni wolą być diabłami, to należy pamiętać, że dobro zawsze zwycięża nad złem - stwierdziła posłanka Iwona Arent (PiS).

Telewizja Republika

Podczas konwencji Lewicy. Robert Biedroń mówił, że stoją dwa diabły na scenie, mając na myśli siebie oraz Włodzimierza Czarzastego. - Ja chciałem panu Kaczyńskiemu powiedzieć: otóż, stoi przed panem dwóch diabłów, którzy pana zatrzymają. Doigrał się pan - powiedział

O sprawę tę w programie TVP Info, został zapytany sam Czarzasty. - Diabły, to akurat są tacy, jeżeli chodzi o mnie i o niego, pewnie mu chodziło o to, że to są aktywni ludzie, którzy mogą doprowadzić do wszystkich zmian - tłumaczył w rozmowie z Michałem Rachoniem. – Diabeł to dobra energia – dodał lider Lewicy.

Libicki nie podziela zabawy

Zapytaliśmy senatora Polskiego Stronnictwa Ludowego Jana Filipa Libickiego o to, czy przeszkadza mu to, że takie słowa padają z ust polityków partii, z której przedstawicielami tworzy wspólną większość senacką. - Od kiedy jestem w polityce, wiem, że mogą mnie pewne rzeczy praktyczne czasem łączyć z osobami z którymi jestem daleki ideowo. Wielokrotnie się tak zdarzało w moim życiu - stwierdził.

- Jako katolik mogę tylko powiedzieć, ponieważ wierzę w życie wieczne, że taka zabawa i odwoływanie się do diabłów, moim zdaniem, wedle tego, co uczy Kościół, a ja podzielam tę naukę, może się dla tych osób skończyć się nie najlepiej, delikatnie mówiąc

- zaznaczył. - To, że panowie sobie robią jakiś happening, to nie oznacza, że nie łączy mnie z panem Czarzastym, czy z panem Biedroniem przekonanie na przykład na temat tego, że PiS powoli wyprowadza Polskę z Unii Europejskiej. W tej sprawie będę współpracował z panem Czarzastym i panem Biedroniem, żeby PiS-owi w tym przeszkodzić - dodał senator PSL-u.

- Natomiast w sprawach duchowych nie zamierzam współpracować ani z panem Czarzastym, ani z panem Biedroniem i jako katolik pozwalam sobie ich ostrzec, że moim zdaniem taka zabawa może się w przyszłym życiu źle skończyć. Wiem, że oni w to nie wierzą, ale to, czy to życie wieczne jest, czy go nie ma, przekonamy się w przyszłym świecie. Ja jestem przekonany, że jest

- zakończył Jan Filip Libicki.

PiS nie boi się takich diabłów 

Posłanka Prawa i Sprawiedliwości Iwona Arent została natomiast przez nas zapytana o to, czy PiS boi się diabłów w osobach Roberta Biedronia i Włodzimierza Czarzastego. - My się nie obawiamy żadnych diabłów, Lewicy też się nie obawiamy - zaznaczyła.

- Jeżeli oni sami się porównują do diabłów, to najlepiej o nich świadczy. Moim zdaniem lepiej być aniołem niż diabłem, a jeżeli oni wolą być diabłami, to należy pamiętać, że dobro zawsze zwycięża nad złem

- mówiła polityk.

Iwona Arent nie zgodziła się także ze stwierdzeniem, że słowo „diabeł” oznacza „dużo energii”. - Diabeł to jest diabeł i tutaj nie można tak tym słowem szarżować, bo porównywanie siebie do diabła pokazuje poziom człowieka. Myślę, że nikt nie chciałby być powoływany do diabła, chyba że jest się Czarzastym albo Biedroniem - oceniła.

 

Źródło: Niezalezna.pl

Adrian Siwek
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo