Skoki narciarskie w TVN zamiast TVP. Czy sport został wpisany w polityczny spór?

Skoki narciarskie tej zimy niemal znikną z anten TVP. Po raz pierwszy w historii konkursy z udziałem Kamila Stocha, Piotra Żyły czy Dawida Kubackiego pokaże telewizja TVN. Publiczny nadawca opublikował oświadczenie w tej sprawie, w której kwestię zmiany nadawcy łączy z polityką.

Kamila Stocha i konkursy Pucharu Świata kibice będą śledzić teraz w TVN
Fot. Tomasz Hamrat / Gazeta Polska

Od dwudziestu lat i początku wielkich sukcesów Adama Małysza skoki narciarskie każdej zimy pokazywane były przez Telewizję Polską, a zmagania sportowców przyciągały przed odbiorniki wielomilionową widownie. W ostatnim sezonie - według danych Nielsen Audience Measurement - średnio każdy konkurs na antenach TVP śledziło ponad 3,7 miliona osób (łącznie TVP 1 i TVP Sport), a konkurencyjne stacje pozostawały w trakcie zawodów daleko w tyle.

Skoki narciarskie i polityka

Tej zimy to się zmieni. W czwartek gruchnęła wieść o tym, że skoki narciarskie niemal znikną z anten TVP, a zawody pokazywać będzie niespecjalnie dotychczas kojarzona ze sportem TVN. Nadawca publiczny ma jedynie prawa do pokazania konkursów w Zakopanem, Wiśle oraz mistrzostw świata w lotach w Vikersund. Telewizja Polska opublikowała oświadczenie w którym zaznacza, że skoki narciarskie zostały wmieszane w "polityczny spór".

Mimo wielomiesięcznych negocjacji grupa Discovery postanowiła nie udzielić Telewizji Polskiej sublicencji do praw na transmisję skoków narciarskich, pozbawiając nadawcę publicznego większości konkursów w jednej z najważniejszych dyscyplin sportowych, a społecznie - do wydarzenia jednoczącego miliony Polaków.

To sytuacja bez precedensu, gdyż Telewizja Polska transmituje skoki narciarskie od kilkudziesięciu lat, budując popularność dyscypliny, rozpoznawalność zawodników i zwiększając ekspozycję sponsorów. Trudno nie wiązać tej decyzji z próbą wpisania sportu w spór polityczny wokół stacji TVN i używania skoków narciarskich jako swoistego zakładnika w tym sporze. Telewizja Polska otrzymała sygnały, że sytuację tę z niepokojem przyjęli również nasi partnerzy z Polskiego Związku Narciarskiego

- czytamy w oświadczeniu TVP.

TVN łamie dane słowo?

W piśmie pada również zarzut dotyczący procedury nabywania praw do transmisji od FIS. Zgodnie z oświadczeniem TVP nie miała możliwości przystąpienia do negocjacji, a wszelkie prawa do pokazywania konkursów trafiły do grupy Discovery. Ta dotychczas udzielała nadawcy publicznemu możliwości nadawania na zasadzie sublicencji, ale w tym roku zmieniła zdanie.

Dystrybutorem praw do oferty FIS na całą Europę jest spółka Infront. Telewizja Polska starała się pozyskać prawa na polski rynek bezpośrednio od Infrontu, ale nie otrzymała możliwości wystąpienia w rynkowym i uczciwym przetargu. Grupa Discovery bowiem pozyskała prawa na całą Europę (ponad 40 rynków krajowych) nie dopuszczając TVP do negocjacji, jednocześnie zapewniając, że udzieli publicznemu nadawcy sublicencji. Discovery posiada prawa do skoków od 2015 roku i dotychczas udzielała zgodnie z honorowym zapewnieniem sublicencji Telewizji Polskiej.

Teraz, w akcie politycznej rozgrywki, łamie dane słowo i próbuje zdestruować społeczny fenomen, jakim jest wspólnotowe przeżywanie emocji związanych ze skokami narciarskimi u nadawcy publicznego.
Liczymy na opamiętanie, powrót zdrowego rozsądku, odrzucenie intencji politycznych i współpracę tak jak w przypadku najbliższych Igrzysk Olimpijskich w Pekinie.

Sezon Pucharu Świata w skokach narciarskich rozpocznie się w weekend 20-21 listopada w Niżnym Tagile. Wygląda na to, że kibice zawody obejrzeć będą mogli jedynie w Eurosporcie i TVN.

 


Źródło: niezalezna.pl

#TVN #TVP #skoki narciarskie #prawa do transmisji

Janusz Milewski
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo