Chcemy, by spółki Skarbu Państwa mogły inwestować i się rozwijać. Rozmowa z Andrzejem Śliwką, wiceministrem aktywów Państwowych

Rząd po 2015 roku dokonał uszczelnienia wpływów podatkowych, m.in. wprowadzając tzw. pakiet paliwowy. To spowodowało istotny wzrost wielkości dochodów podatkowych ze spółek paliwowych. Dla przykładu wynik finansowy naszego czempiona, PKN Orlen, za I półrocze bieżącego roku okazał się lepszy niż za cały okres rządów PO-PSL. Powiedzmy też dla przykładu o sektorze bankowym: w I półroczu bieżącego roku łączny wynik finansowy banków z dominującym udziałem SP, tj. PKO BP. Pekao SA i Alior Banku był na poziomie 3,5 mld zł – z Andrzejem Śliwką, wiceministrem aktywów państwowych rozmawia Tomasz Sakiewicz.

Gazeta Polska

Zacznijmy od porównania, czym są spółki Skarbu Państwa (SP) w 2021 roku, a czym były w 2015? Jak przez te sześć lat obraz spółek SP się zmienił: pod względem ilościowym, jakościowym, funkcjonalnym, a także pod względem sposobu zarządzania?

Nastąpiła fundamentalna zamiana co do roli, jaką pełnią te spółki. Nie będę mówił o sytuacji, w której spółki strategiczne z punktu widzenia bezpieczeństwa energetycznego państwa były prywatyzowane. My do zarządzania majątkiem państwowym podchodzimy zupełnie inaczej. Koncentrujemy się na tym, by pomnażać majątek narodowy, inwestować i go rozwijać. Przed 2016 rokiem mieliśmy do czynienia z zupełnie innym podejściem i wieloma zaniedbaniami.

Na czym te zaniedbania polegały?

Chodzi o ówczesną krótkowzroczną politykę, krótkowzroczne myślenie. Fundamentalną kwestią jest to, że po 2015 roku doprowadziliśmy do sytuacji, w której te spółki stanowią kluczowy instrument prowadzenia polityki gospodarczej państwa. Wcześniej tego nie było. Przypomnijmy sobie rok 2008, gdy w związku z kryzysem okazało się, że Skarb Państwa, który nie jest właścicielem firm o strategicznym znaczeniu, ma na nie ograniczony wpływ. Innymi słowy: gdy właścicielem podmiotu są np. Francuzi czy Niemcy, prowadzą politykę zgodną z interesem Paryża czy Berlina, a nie interesem Warszawy. To prosta konsekwencja faktu, że kapitał ma narodowość. Było to widać podczas tamtego kryzysu choćby na przykładzie charakteru i kierunku udzielanych linii kredytowych. Dlatego w 2015 roku przyspieszyliśmy proces repolonizacji sektora bankowego. Obecnie polskie podmioty mają już ponad połowę, udziałów w tym sektorze. W jego akcjonariacie nastąpił tym samym skokowy wzrost udziału segmentu krajowego.

Jak zmieniło to w praktyce funkcjonowanie tego sektora?

Widać to wyraźnie przy okazji kryzysu spowodowanego pandemią COVID-19. Banki, które są w domenie Skarbu Państwa biorą czynny udział w pokonywaniu rozmaitych barier, jakie koronakryzys przyniósł naszej gospodarce.

Czy jednak oba banki prowadzą taką właśnie politykę, bo tak nakazuje im państwo? Przecież są to spółki prawa handlowego i Ministerstwo Aktywów Państwowych (MAP) nie może im nakazać, by działały niezgodnie ze swoim interesem. Czy też takie postępowanie obu banków wynika z tego, że mają większościowy akcjonariat krajowy i perspektywa naszego kraju jest dla nich priorytetem?

Oba podmioty patrzą szerzej niż tylko w wąsko pojętym interesie biznesowym, wiedząc o tym, że wspierają wzrost gospodarczy i że prowadzą biznes tu, nad Wisłą, a nie nad Sekwaną, Tamizą czy Sprewą. Ponadto zatrudniają przecież Polaków. Wiedzą zatem, że to tu tworzą wartość dodaną, zarówno w gospodarce, jak i w życiu społecznym, kulturalnym czy sportowym. Z drugiej strony podmiot zagraniczny nie ma takich uwarunkowań, poza czystym biznesem. Podam przykład. To, co się działo w Pekao SA przed repolonizacją – wiemy obecnie, że bank ten stoi przed olbrzymim wyzwaniem związanym z transformacją cyfrową i obszarem IT. Podmioty sektora finansowego stają się obecnie bardziej spółkami technologicznymi niż stricte usługowymi, finansowymi. Bank Pekao SA przez kilkanaście lat pod rządami UniCredit nie udzielał co prawda kredytów frankowych (co było zresztą związane z wcześniejszymi, negatywnymi doświadczeniami w tym obszarze tego włoskiego większościowego udziałowca), ale jednocześnie wypłacał olbrzymie dywidendy do swojej spółki matki we Włoszech, nie inwestując praktycznie w swój rozwój. My mamy całkowicie inną optykę. Proszę porównać, na jakich zasadach wypłacane są dywidendy obecnie, a jak były wypłacane przed 2015 rokiem. Otóż my pozostawiamy te środki po to, by wypracowujące je podmioty mogły inwestować i dalej się rozwijać. Myślimy długofalowo.

Jakie są tego konsekwencje?

Chcemy, by to same spółki gospodarowały zyskiem, który wypracowały. Tak, byśmy mogli mówić za 5–10 lat, że te podmioty pozostają na rynku ważnymi graczami. Proszę przy tym porównać zestawienie inwestycji tych spółek przed 2015 rokiem oraz tych po 2015 roku. To jest absolutna przepaść na korzyść tego, co się dzieje w ostatnich sześciu latach. Obecnie wypłacane akcjonariuszom dywidendy są niższe, za to zyski przeznaczane są na inwestycje prorozwojowe. Ponadto przeżywamy teraz dodatkowo okres związany z rozwojem OZE i inwestycjami w morskie farmy wiatrowe (off-shore) na Bałtyku, na które stawiają PGE i PKN Orlen. Odnotowujemy też rozwój sektora chemicznego – w Policach powstaje kosztem 7,5 mld zł budowana przez Grupę Azoty jedna z najnowocześniejszych w Europie fabryk polipropylenu wraz z terminalem i portem przeładunkowym w ramach innowacyjnego project finance. Do tej inwestycji dołączył Hyundai i Korea Overseas Infrastructure & Urban Development Corporation (KIND) – koreański odpowiednik naszego PFR. Są to zagraniczne podmioty, które widzą dla siebie w takich przedsięwzięciach uzasadnienie biznesowe. Dodajmy do tego fabrykę Olefin III realizowaną w Płocku kosztem 13,5 mld zł przez PKN Orlen – inwestycję istotną z punktu widzenia energetycznego i chemicznego bezpieczeństwa państwa. Są to wszystko przedsięwzięcia zapewniające wzrost gospodarczy. Bo poza istotnym elementem popytowym i eksportem kluczowe są inwestycje. A spółki Skarbu Państwa są liderem tego komponentu wzrostu PKB.

Ile warte były aktywa w spółkach należących do państwa w 2015 roku, a ile są one warte obecnie?

Mówimy o kapitalizacji giełdowej, bo jest to stosunkowo najbardziej mierzalne. Otóż w tym czasie wartość spółek SP wzrosła o ok. 30 mld zł. Weźmy pod uwagę, iż na ostatnie kilkanaście miesięcy przypadł okres pandemii. Od pandemicznego dołka w marcu 2020 r. kapitalizacja spółek z domeny MAP wzrosła o ponad 100%, przebijając istotnie indeks WIG20 (wzrost o 75%), ale też największe światowe indeksy jak amerykański S&P500 (75%), niemiecki DAX (niespełna 70%), francuski CAC40 (60%) czy brytyjski FTSE100 (35%). Dla spółek giełdowych przyrost wartości oznacza m.in., że aktywnie inwestują w nie inwestorzy zewnętrzni. Ich nie da się oszukać. Warto tutaj przedstawić pewne porównanie. W listopadzie 2007 roku, na giełdzie było 7 spółek pod kontrolą Skarbu Państwa: KGHM, PGNIG, Orlen, Lotos, PKO BP oraz dwie spółki, które obecnie współtworzą Grupę Azoty: Zakłady Azotowe Puławy oraz Zakłady Chemiczne Police. Ich kapitalizacja przez 8 lat rządów PO-PSL wzrosła o 18 proc. To jest wzrost o ok. 2 proc. rocznie. Niewiele, zważywszy, że w tamtym okresie dużo lepszy zwrot można było uzyskać na obligacjach skarbowych lub lokacie. Weźmy te same 7 spółek i okaże się, że przez niecałe 6 lat od listopada 2015 roku do września tego roku ich kapitalizacja wzrosła o prawie 40 procent. To jest ponad 6 proc. rocznie w czasach, gdy na lokacie zarabia się mniej niż 1%, a na obligacjach skarbowych – niewiele więcej niż 1% rocznie. Nie udałoby się osiągnąć takich wzrostów bez wykwalifikowanej kadry zarządzającej i przemyślanej polityki właścicielskiej.

Jak się zmieniły kolejne parametry dotyczące tych spółek: wpływy z podatków oraz z dywidendy?

Przypomnę, że rząd po 2015 roku dokonał uszczelnienia wpływów podatkowych, m.in. wprowadzając tzw. pakiet paliwowy. To spowodowało istotny wzrost wielkości dochodów podatkowych ze spółek paliwowych. Przez cały okres rządów PO-PSL Orlen wypracował 2,9 mld zł zysku. Zysk Orlenu tylko w pierwszym półroczu tego roku to 4,1 mld zł. W niespełna sześć lat naszych rządów Orlen zarobił prawie 30 mld zł. To 10 razy więcej, niż przez cały okres rządów PO-PSL. Powiedzmy też dla przykładu o sektorze bankowym: w I półroczu bieżącego roku łączny wynik finansowy banków z dominującym udziałem SP, tj. PKO BP. Pekao SA i Alior Banku był na poziomie 3,5 mld zł. Jest to wynik dużo lepszy od osiągniętego w tym czasie przez pięć działających w Polsce największych banków z kapitałem zagranicznym (ok. 1,5 mld zł). Oznacza to wskazanie wprost: jak aktywa tych banków były zarządzane, jak są zarządzane oraz jak oceniają to inwestorzy. Dodam, że wskaźnik ROE, który pokazuje, jak wiele zysku udało się wygospodarować spółce z wniesionych kapitałów własnych, w przypadku naszych banków wynosił w tym czasie 9 proc., zaś banków z kapitałem zagranicznym niespełna 4 proc. Liczby nie kłamią i powinny zamknąć usta wszelkim krytykom.

Jaki jest wpływ spółek SP na wielkość polskiego PKB i na poziom inwestycji w naszym kraju? Od miesięcy wśród wielu ekspertów ekonomicznych dominuje przekonanie, że mamy w Polsce niski poziom inwestycji. Jednak od pewnego czasu zaczęły one rosnąć. Jaki jest w tym wpływ spółek SP?

Według naszych danych na te spółki przypada ok. 25 proc. wartości nakładów inwestycyjnych. Przy tym w ekonomii występuje tzw. efekt mnożnikowy. Oznacza to, że inwestycja realizowana przez dany podmiot napędza kolejne inwestycje – również w sektorze prywatnym. Np. inwestycja, o której mówiliśmy, tj. budowa fabryki polipropylenu w Policach, w swoim szczycie pozwoli – tylko bezpośrednio na placu budowy – zatrudnić ponad tysiąc osób. Jest jasne, że będzie to pozytywnie oddziaływać choćby na rynek pracy.

Jaka jest wartość spółek SP w relacji do PKB?

Wartość spółek z domeny Skarbu Państwa to ok. 10-15% PKB. Warto zauważyć, że w ubiegłym, pandemicznym roku ogólne nakłady inwestycyjne znacząco spadły w stosunku do 2019 roku. Jednak w samych spółkach SP wzrosły o niemal 20 proc. do rekordowej kwoty prawie 45 mld zł. Jeśli cieszymy się dziś, że polska gospodarka przechodzi przez kryzys stosunkowo łagodnie, miejmy świadomość, że w dużym stopniu jest to zasługa właśnie tych inwestycji. To pokazuje też, że w sytuacji pandemii, nawet jeśli rynek wycofuje się panicznie z inwestycji, to także dzięki wsparciu MAP podmioty z przewagą udziałów SP nie poddają się temu trendowi. W przeciwieństwie do spółek prywatnych, które w tym czasie zmniejszyły nakłady inwestycyjne, za to zwiększyły wielkość swoich depozytów bankowych. Filozofia spółek SP jest oczywista. Jak mówił wicepremier Jacek Sasin, nie mogą one myśleć krótkofalowo, na zasadzie: „byle do wyborów”. Musimy to przełamać. Każda firma powinna planować na co najmniej 10 lat naprzód. I tak się dzieje. Za naszych poprzedników nie było to oczywiste.

Co spowodowało, że spółki SP, które były wcześniej takim niechcianym dzieckiem, nagle zaczęły być kurą znoszącą złote jajka?

Przede wszystkim dobre zarządzanie. My w MAP mocno przykładamy także wagę do tego, by spółki te współpracowały ze sobą. Np. korzystały z usług logistycznych Poczty Polskiej. Dla przykładu, podpisała ona niedawno kontrakt z Polską Grupą Górniczą na świadczenie usług przewozów drogowych pakowanego węgla (ekogroszek) do odbiorców w ramach „przesyłki paletowej”. Możliwości takiej współpracy jest wiele. Wcześniej nikt tego nie widział. Obecnie jesteśmy w stanie powiązać te możliwości współpracy w jedną całość. Poza dobrym zarządzaniem, szukaniem synergii, potrzebna jest w tym obszarze także właściwa strategia działania. Jako państwo skończyliśmy z bieżącym administrowaniem spółkami SP. Przytoczę przykład Orlenu, który zmienia się, zdając sobie sprawę z tego, że na całym świecie sektor petrochemiczno-rafineryjny w perspektywie długofalowej ewoluuje. Dzisiaj segment detaliczny Orlenu to w coraz większym stopniu oferta pozapaliwowa.  Aby osiągnąć długofalowy sukces konieczna jest dywersyfikacja, której służy również budowa przez Orlen koncernu multienergetycznego.

W zarządzaniu spółkami SP dominuje więc obecnie myślenie długofalowe.

Oczywiście. I to jest doceniane przez inwestorów. Nie zapominajmy też w tym kontekście o zmianie polityki gospodarczej rządu po 2015 roku i o elemencie fundamentalnym – uszczelnieniu systemu podatkowego. Nie zapominajmy, że spółki SP są dobrymi podatnikami, natomiast prywatna konkurencja ma większą skłonność do optymalizacji.

W kontekście funkcjonowania spółek SP warto także powiedzieć o patriotyzmie gospodarczym. A więc że kupujemy u siebie – nie tylko na poziomie sklepu: polskie mleko, polskie masło, ale też, że duże firmy kupują u siebie. Czy na niższych poziomach widać także objawy tego patriotyzmu – zwrócenie się do polskich produktów: polskich ubezpieczeń, polskich usług?

W ubiegłym roku spółki SP podpisały wspólny list promujący polskie produkty. Widoczne są tego skutki.  Od grudnia ub.r. na polskich torach możemy zobaczyć nowoczesną lokomotywę PKP Intercity, na której umieszczone zostały logo kampanii oraz grafiki i treści promujące świadome wybieranie w sklepach polskich produktów. Przykłady Orlenu, Poczty Polskiej i innych spółek Skarbu Państwa pokazują, że spółki te również zwracają uwagę na to, aby szanse na zostanie ich dostawcami miały podmioty z Polski, a nie wyłącznie zagraniczne. Mając do wyboru podpisanie kontraktu z firmą polską bądź zagraniczną, stawiają te podmioty na równi. A więc nie dochodzi do sytuacji jak przed laty, że niemal wszystkie usługi dużych spółek były outsourcowane za granicę. Bo tak miało być z zasady rzekomo lepiej. 

Wymagana przez Unię transformacja energetyczna staje się dla nas zarówno szansą, jak i zagrożeniem. Będzie coraz trudniej przetrwać kolejne podwyżki cen praw do emisji CO2 w sytuacji (obecnie już 68 euro/tonę), gdy wciąż ponad 70 proc. paliw zużywanych w naszej energetyce stanowi węgiel (kamienny i brunatny). Co dalej robić, gdy w dodatku wisi nad nami sprawa wypłaty kolejnych milionów euro za niewstrzymanie wydobycia węgla brunatnego w kopalni Turów? A przecież coraz więcej inwestujemy w zieloną energię bądź w energię nieemisyjną jak atom. Na ile to przeszkadza, a na ile pomaga?

Wydzielenie aktywów węglowych z naszych spółek energetycznych do nowego podmiotu (NABE) na bazie spółki PGE GiEK umożliwi tym podmiotom rozwój i podejmowanie nowych inwestycji. Bowiem w obecnej sytuacji aktywa węglowe hamują możliwości skutecznego pozyskiwania finansowania na nowe inwestycje. Jest oczywiste, że instytucje finansowe uważnie obserwują, czy działalność danego podmiotu pozostawia tzw. ślad węglowy. I od tego uzależniają formuły umów kredytowych. Z pewnością wydzielenie aktywów węglowych do NABE dla takich spółek jak PGE, Enea, Energa czy Tauron umożliwi im łatwiejszy montaż finansowy, a tym samym ułatwi prowadzenie inwestycji w źródła niskoemisyjne czy zeroemisyjne. Jednocześnie NABE zapewni bezpieczeństwo systemu elektroenergetycznego dzięki źródłom konwencjonalnym, które nadal będą pełniły swoją rolę w bilansie mocy.

Jak wpływa rozwijanie inwestycji w zieloną energię na sytuację naszych spółek SP? Czy one dzięki temu się rozwijają? A może po prostu muszą takie inwestycje podejmować bez względu na to, czy im się to na końcu opłaci?

Uważam, że przyczyni się to nie tylko do ich rozwoju, ale też całej polskiej gospodarki. Przykładem jest np. program rozwoju morskich farm wiatrowych (off-shore), w którym uczestniczy Orlen, jak i PGE. Do 2040 roku w ten obszar energetyki zainwestowane zostanie ponad 100 mld zł. Ambicje spółek Skarbu Państwa są takie, aby większość tej kwoty przypadła na konsorcja, których są liderami. Uczestnictwo w takiej inwestycji umożliwia ponadto dostęp do nowych technologii, rozwija kompetencje zespołu. W konsekwencji za kilka lat firmy, które uczestniczą w tego typu programach, będą same mogły myśleć o ewentualnej ekspansji za granicę, uczestnictwie w podobnych projektach poza Polską. Takie projekty, jak pokazywany ostatnio na targach kolejowych TRAKO projekt polskiej lokomotywy wodorowej, to także domena dużych spółek SP. 

Gdyby spojrzeć na działalność niezwiązaną z głównym nurtem działalności spółek SP to głównym towarem, którym handlują, są sportowcy. Zaangażowanie tych podmiotów w sport jest charakterystyczne od lat. Czy stanowi to tylko przejaw promowania się spółek SP poprzez eventy sportowe, czy jest świadomym mecenatem nad taką działalnością?

Wpisuje się to w ich CSR – społeczną odpowiedzialność biznesu. Nie ma obecnie ligi sportowej w kraju w zakresie różnych dyscyplin sportowych, która nie byłaby sponsorowana przez spółki SP. W siatkówce – Orlen, w hokeju czy amp futbolu – Energa, w koszykówce – Pekao SA, piłce ręcznej – PGNiG. I tak można by dalej wymieniać. Z naszych analiz wynika, że spółki SP wydają rocznie na sport kwotę ponad 200 mln zł. Proszę więc sobie wyobrazić, co by było, gdyby tej kwoty zabrakło, gdyby nie było ze strony spółek SP działalności sponsoringowej w sporcie. Mam tu zwłaszcza na myśli dyscypliny niszowe, którym trudno byłoby znaleźć jakiegokolwiek sponsora, gdyby nie spółki SP. W sposobie zarządzania spółkami SP nastąpiła fundamentalna zmiana, to przynosi korzyści, a ich beneficjentem jest cała gospodarka i wszyscy obywatele.

(współpraca: Maciej Pawlak)

 

Źródło: Gazeta Polska

#Gazeta Polska

Tomasz Sakiewicz
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo