Etyka dziennikarska

Dziwny twór o nazwie „etyka dziennikarska” de facto zakończył swój żywot w 2010 r. Okazało się, że zasady, jakie obowiązują wśród polskich dziennikarzy, są nic niewarte, skoro pozwalają zrezygnować z dochodzenia prawdy o śmierci prezydenta.

A nawet dają przyzwolenie na urządzanie nagonki na tych, którzy wbrew środowisku to robią. W praktyce w myśl owej etyki wątpliwe moralnie było spotykanie się z politykiem na urodzinach, ale tuszowanie zbrodni było postawą zasługującą na nagrody. To się nie wzięło znikąd, wcześniej pisano wiele o tym, jak nieetyczne jest ujawnianie przeszłości komunistycznych agentów. Wszystko to przypomniało mi się, gdy po urodzinach u Roberta Mazurka w roli speca od etyki wystąpił Donald Tusk, apelując o to, by dziennikarze i politycy nie przekraczali granic w kontaktach i nie wykraczali poza swoje społeczne role. Tak, Tusk w czasach etyki dziennikarskiej czuł się jak ryba w wodzie. I dobrze, że jej już nie ma. Postawa dziennikarzy powinna być oceniana w myśl tej samej etyki co szarych obywateli, a więc takich kryteriów, jak prawda czy patriotyzm. Niestety, mocno ograniczy to możliwość brylowania zarówno Tuskowi, jak i dziennikarskiej „warszawce”.

 

Źródło:

Piotr Lisiewicz
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo