Uchodźcy, czy imigranci? Minister nie ma wątpliwości - płacą, aby dostać się do Niemiec

Nie milkną emocje w związku z sytuacją na polsko-białoruskiej granicy. I próbami politycznego wykorzystywania kryzysu wykreowanego przez Alaksandra Łukaszenkę. "Nie mamy w tym kryzysie do czynienia z uchodźcami, tylko zwykłymi imigrantami, którzy w sposób sztuczny i instrumentalny zostali wykorzystywani przez naszego wschodniego sąsiada - tłumaczył wiceszef MSWiA Błażej Poboży.

Maciej Luczniewski/Gazeta Polska

Wiceminister w rozmowie w Polskim Radiu 24 mówił m.in. o kryzysie na polsko-białoruskim pograniczu, gdzie od ponad miesiąca służby notują wzmożoną liczbę prób nielegalnego przedostania się na terytorium Polski.

Według Pobożego władze Białorusi traktują sytuację na pograniczu w "kategoriach stricte politycznych". "(Reżim - PAP) Jest zainteresowany tym, aby wywołać w Europie, UE, Polsce duży kryzys migracyjny, tworząc zupełnie sztuczny, nienaturalny kanał migracyjny" - dodał.

Polityk zwrócił też uwagę, że polski rząd apeluje o nie podejmowanie prób nielegalnego przekraczania granicy. Jak dodał, kończą się one ostatecznie deportacją.

"Nie mamy w tym kryzysie do czynienia z uchodźcami np. politycznymi, tylko zwykłymi imigrantami, którzy w sposób sztuczny i instrumentalny zostali wykorzystywani przez naszego wschodniego sąsiada"

- powiedział Poboży.

"To są osoby, które płaciły ogromne pieniądze różnym nieuczciwym ludziom, którzy zwiedli ich, że oto poprzez transport np. z Bagdadu do Mińska zostaną oni potem przewiezieni do Niemiec. A tu się okazuje, że zostają podwiezieni pod granicę i tam muszą sobie radzić sami" - dodał Poboży.

Wiceszef MSWiA przypomniał, że po wybuchu kryzysu na granicy Polska zadeklarowała udzielenie pomocy humanitarnej. "Nasz konwój był gotowy tylko został wstrzymany przez stronę białoruską, która nie była gotowa wpuścić go na swoje terytorium" - wskazał.

Od początku września Straż Graniczna odnotowała już ponad 5 tys. prób nielegalnego przekroczenia granicy Polski z Białorusią. Od 2 września w przygranicznym pasie z Białorusią obowiązuje stan wyjątkowy. Obejmuje on 183 miejscowości. Został wprowadzony na 30 dni na mocy rozporządzenia prezydenta Andrzeja Dudy, wydanego na wniosek Rady Ministrów. Rząd uzasadnia konieczność wprowadzania stanu wyjątkowego sytuacją na granicy z Białorusią, gdzie reżim Alaksandra Łukaszenki prowadzi "wojnę hybrydową".

W nocy z czwartku na piątek w odległości 500 m od linii granicy z Białorusią zatrzymano grupę imigrantów z Iraku. Jeden z mężczyzn pomimo reanimacji prowadzonej przez patrol oraz zespół karetki pogotowia, zmarł. W niedzielę Straż Graniczna poinformowała, że w rejonie przygranicznym z Białorusią znaleziono zwłoki trzech osób, które próbowały nielegalnie przekroczyć granicę, a po stronie białoruskiej zwłoki kobiety.

 

Źródło: PAP, niezalezna.pl

gb
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo