Byle nie drażnić Rosji

Mija pół roku od aresztowania liderów polskiej mniejszości na Białorusi, Andżeliki Borys i Andrzeja Poczobuta. Są oni wśród co najmniej (bo prawdziwa liczba jest najpewniej znacznie większa) 670 więźniów politycznych na Białorusi. Do tego dodajmy zaginionych i ofiary śmiertelne reżimu. Z Białorusi zbiegło wiele tysięcy uchodźców politycznych.

To suche fakty, ale za każdym nazwiskiem, każdą z liczb stoją straszliwe ludzkie cierpienia. Poza Polską, krajami bałtyckimi czy Ukrainą świat jednak wydaje się obojętny na to barbarzyństwo. Niby Łukaszenka jest izolowany, potępiany i okładany sankcjami, ale nie na tyle, by ostatecznie uniemożliwić funkcjonowanie jego reżimu. Skądś przecież ma pieniądze na swoich siepaczy, sadystów i morderców – ostatnio dostał prawie miliard dolarów z Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Obawiam się, że stoi za tym odwieczna zachodnia troska, by „nie drażnić Rosji”. Jeżeli bowiem za bardzo dociśnie się Łukaszenkę, Rosja będzie musiała wydać jeszcze więcej pieniędzy na jego utrzymanie i sama mocno to odczuje. I w ten sposób kieszonkowy agro-Führer wodzi za nos nawet mocarstwa tzw. wolnego świata.

 

Źródło:

Marcin Herman
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo