Szef PSL posądza Tuska. "Wykorzystał sytuację, aby pozawieszać tych, którzy nie są mu potrzebni"

Lider Ludowców chyba nie ma najlepszego zdania o szefie Platformy Obywatelskiej, bo posądza go o niecną intrygę. Chodzi o zawieszenie Borysa Budki i Tomasza Siemoniaka. "Donald Tusk wykorzystał sytuacje, żeby posprzątać sobie w Platformie Obywatelskiej i pozawieszać tych, którzy może nie są mu już dzisiaj potrzebni" - stwierdził Władysław Kosiniak-Kamysz.

Filip Błażejowski/Gazeta Polska

Rzecznik PO Jan Grabiec poinformował, że lider PO Donald Tusk wezwał na rozmowę Borysa Budkę i Tomasza Siemoniaka "w związku z niezachowaniem należytych standardów, jakich oczekuje się od wiceprzewodniczących PO"; obaj oddali się do dyspozycji szefa PO. Decyzje w ich sprawie podejmie zarząd partii - dodał Grabiec. Według informacji PAP, sprawa ma związek z udziałem obu polityków w urodzinach dziennikarza Roberta Mazurka i zdjęciami z tego spotkania zamieszczonymi przez dziennik "Fakt".

Szef PSL ocenił w radiu RMF FM, że "to jest chyba jakiś pretekst, (który) wykorzystał Donald Tusk.

"Wykorzystał tę sytuacje, żeby posprzątać sobie w Platformie i pozawieszać tych, którzy może nie są mu już dzisiaj potrzebni" - powiedział Kosiniak-Kamysz. "Inny powód wydaje mi się kompletnie irracjonalny" - zaznaczył szef PSL.

Jak dodał, jeżeli rozmowy posłów, osób o innych poglądach będą zakazane, to doprowadzimy do tego, że w jednej ojczyźnie nikt nie będzie mógł normalnie funkcjonować i źle skończymy. Dodał, że on rozmawia z każdym.

Szef PSL był dopytywany o nieobecność podczas obrad Sejmu 17 września, kiedy prezes NIK Marian Banaś przedstawiał sprawozdanie z działalności Najwyższej Izby Kontroli w 2020 roku.

Kosiniak-Kamysz odparł, że PSL reprezentowali wówczas posłowie Jan Łopata i Czesław Siekierski. Dodał, że posłowie jego ugrupowania dzielą się obowiązkami, bo klub Koalicji Polskiej-PSL nie jest największym klubem. Podkreślił, że 17 września miał "inne zadania w ciągu dnia sejmowego". Na uwagę, że wieczorem tego dnia był na imprezie, odparł: "dokładnie tak". Zaznaczył, że było to już po posiedzeniu Sejmu, po godz. 22.

Według wtorkowego "Faktu", Banaś w Sejmie 17 września mówił praktycznie do pustej sali, ponieważ część posłów w tym samym czasie bawiła się na urodzinach znanego dziennikarza Roberta Mazurka. Wśród gości, jak wynika z opublikowanych w dzienniku zdjęć, byli przedstawiciele niemal wszystkich ugrupowań sejmowych.

 

 

Źródło: PAP, niezalezna.pl

gb
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo