Ta wojna wciąż trwa!

Kolejna rocznica sowieckiej napaści na Polskę 17 września 1939 r. uczczona została przez dyktaturę Łukaszenki ustanowieniem nowego święta państwowego, „dnia jedności narodu”. Wedle jego wykładni ziemie znajdujące się we władzy „polskich panów” gnębiących biednych Białorusinów powróciły wówczas do macierzy i właściwie to od tej daty należy liczyć dzieje współczesnej Białorusi.

To dosłowne powtórzenie tez stalinowskiej propagandy, a także obowiązującej w Rosji doktryny Putina, mającej już przełożenie na obowiązujące prawo, które głoszących inne poglądy na temat roli Sowietów w rozpętaniu II wojny światowej poddaje sankcjom karnym.

Podobny „dzień jedności narodu” został już w 2004 r. wprowadzony w Rosji - w miejsce rocznicy rewolucji bolszewickiej - teraz w listopadzie świętuje się wygnanie z Kremla Polaków 400 lat temu! Po ich świętach poznacie ich – można by sparafrazować słowa Chrystusa o fałszywych prorokach, wilkach w owczej skórze, najpiękniej przełożone przez ks. Wujka: „Z owoców ich poznacie ich. Tak wszelkie drzewo dobre rodzi owoce dobre, a złe drzewo rodzi owoce złe”. Taka „jedność narodu” budowana na nienawiści do sąsiadów jest zarzewiem wojny.

Zaczyna się od agresji słownej, potem odbiera się zbrojnie „rdzenne rosyjskie ziemie”, czy to na Kaukazie, czy na Krymie. Wojna przeciw nam już trwa od lat! Agresja na Gruzję w 2008 r. była w istocie wymierzona w NATO, by pokazać, że po przyjęciu Polski, a już zwłaszcza byłych sowieckich republik bałtyckich Rosja nie będzie tolerowała jego dalszego rozszerzania. Po stronie napadniętego przez mocarstwo małego kraju stanął tylko prezydent Polski i ściągnięci przezeń przywódcy Ukrainy i krajów bałtyckich. Lech Kaczyński życiem zapłacił za wygłoszoną w Tbilisi diagnozę na temat działań wschodniego „sąsiada” - „... dziś Gruzja, jutro Ukraina, pojutrze państwa bałtyckie a później może i czas na mój kraj, na Polskę.” Ta wyprawa uratowała Gruzję przed podbojem, ale 20 proc. jej terytorium nadal okupuje Rosja, co w imieniu UE podżyrował w Moskwie ówczesny prezydent Francji.

Tę tchórzliwą postawę sojuszników Lech Kaczyński także przewidział: „Tu są cztery państwa należące do NATO, jest Ukraina, wielkie państwo, ale powinno tu być państw 27!” – mając na myśli kraje UE. Od 7 lat trwa rosyjska agresja na Ukrainie, teraz narasta napięcie na granicach Białorusi, w której zapewne już na stałe zagoszczą rosyjskie armie po zakończeniu manewrów Zapad ‘21.

Co na to nasi sojusznicy z Unii? Na razie nasz najbliższy sąsiad wzorem Stalina wbił nam nóż w plecy rurociągiem im. Ribbentropa-Mołotowa.

 

Źródło:

Jerzy Lubach
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo