Polexit i inne fantomy

Warto panować nad językiem i emocjami. Szczególnie w fundamentalnej dla polskiej przyszłości kwestii europejskiej wspólnoty. Unia Europejska nie jest żadnym bożkiem i o jej wadach należy mówić otwarcie i czynić, co możliwe, by ją zmieniać.

Dziś „grupę trzymającą władzę” tworzą lewicowi fundamentaliści owładnięci szałem narzucania ideologicznej agendy bez pytania o zgodę, a często wbrew stanowisku wolnych obywateli i suwerennych państw. Rażąco łamią traktaty i fundamentalną zasadę równości narodów tworzących dobrowolną przecież wspólnotę. Taka próba dyktatu siły nad rozumem i prawem nie może skończyć się powodzeniem, gdyż realnie zagraża przyszłości i rozwojowi wszystkich społeczeństw. Może jednak przesunąć rozpalone emocje poza granice, zza których nie będzie powrotu. Polska w UE jest po to, aby przez uczestnictwo we wspólnym rynku mieć możliwość szybkiego rozwoju gospodarczego, dogonienia poziomu życia zamożnych społeczeństw i zbudowania materialnej bazy naszej suwerenności. Ten nadrzędny cel jest, jak dotąd, realizowany mimo wojny nerwów, jaką prowadzą z nami brukselskie elitki, które coraz bardziej grzmiącymi rezolucjami same sobie wystawiają świadectwo politycznej impotencji.
 

 

Źródło:

Adrian Stankowski
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo