Nieśmieszna powtórka z rozrywki

W ostatnich tygodniach trudno nie odnieść wrażenia, że obserwujemy realizację jakiegoś wymyślonego przez spin doktorów scenariusza. Trochę to wszystko przypomina przepis na przewrót w państwie.

Szczypta strajku rolników, garść oburzonych pielęgniarek, paru wzgardzonych polityków, tuzin zatroskanych o ceny dziennikarzy – no i już mamy rewolucję na ulicach. Okazuje się jednak, że te pomysły nie chwytają. Mało tego, sprawiają, że to PiS jest nadal reprezentantem tych, którym powodzi się w naszym kraju średnio i którzy na postulat minimalnej pensji na poziomie 18 tys. zł miesięcznie pukają się w czoło. O ile białe miasteczko miało jakiś sens w 2007 r., kiedy Platforma Obywatelska szła po raz pierwszy do władzy, to jednak dziś wszyscy wiemy, co oznacza perspektywa jej rządów. Nikt chyba nie uwierzy, że marszałek Tomasz Grodzki z ministrem Bartoszem Arłukowiczem rzucą się zaspokajać płacowe roszczenia służby zdrowia. Jeżeli pielęgniarki nie uzyskają nic dzisiaj, to tym bardziej nie zdziałają nic po ewentualnej zmianie władzy. „Piniędzy nie ma i nie będzie” – by przywołać klasyka. Te muszą bowiem trafiać do biznesu. Interes musi się zacząć kręcić, a gospodarka generować dochód.
 

 

Źródło:

Jacek Liziniewicz
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo