Legenda graffiti: „Niszcz miasto! Ciasne, męczące, brudne… Myślę o nim jak Sergiusz Piasecki”

Co stało się z wielkimi miastami, że mieszkańcy tych molochów, gdzie każdy jest anonimowy, dokonują innych wyborów w wielu dziedzinach, niż większość Polaków? O chorej duszy miasta w „Wywiadzie z chuliganem” mówił Jarek Kowalski, legenda polskiego graffiti. – W latach 90. oprócz kolorowego graffiti na ścianach miast pojawiły się tzw. „srebra”. Dla osób postronnych to wyglądało jak białe plamy z czarnymi konturami, wielkie litery. To była forma bombardowania miasta, nasz komentarz, że wcale nie jest pięknie, przyjemnie i wspaniale. Że nie jest tak, jak twierdzą media - mamy demokrację i jest bosko. Że jest wiele rzeczy, które nam się nie podobają – powiedział rozmowie z Piotrem Lisiewiczem. Cały wywiad, pierwszy taki w polskich mediach, poniżej [ZOBACZ FILM na końcu tekstu].

Jarek Kowalski z legendarnej grupy CDN, czyli Centrali Działań Naściennych, znany jest w środowisku graficiarzy pod pseudonimami „Kenwh” oraz „Aim”. Malował m. in. na linach zwisających z wysokich dachów. W „Wywiadzie z chuliganem” po raz pierwszy wystąpił z odsłoniętą twarzą. Opowiedział w nim o środowisku, które pozostaje nieznane dla przeciętnego człowieka, choć każdy widzi efekty jego działań.

- Młodzież przesiadywała w piątki i soboty w pubach. A my te noce spędzaliśmy na mieście. Obserwowaliśmy co się dzieje, ale nasza rzeczywistość była na zewnątrz. Siedzenie w pubie to była strata czasu. Komentowaliśmy, że w pubie siedzą ci, którzy się nudzą, to są nudziarze. Nasze życie było na ulicy, w ciągłej adrenalinie, akcji, zdobywaniu nowych miejsc, tych trudnodostępnych

– mówił.

Zaczynał jeszcze w czasach szablonów, wyśmiewających komunę, Jaruzelskiego czy Urbana oraz „okrągły stół”. – Ale szablony w pewnym momencie przestały być widoczne, bo pojawiły się wszędobylskie reklamy. Szablon zaczął znikać, był zaklejany, zaplakatowywany – wspominał „Aim”.

Prowadzący program Piotr Lisiewicz porównał krytykę miasta-molocha ze strony graficiarzy do przesłania powieści Sergiusza Piaseckiego, takich jak "Kochanek wielkie niedźwiedzicy". Piasecki pisał o zbrzydzeniu miejskimi imprezami, hałasem, światem pełnym obłudy, nieszczerości. I tęsknocie do swoich przyjaciół, przemytników z granicy, prostych ludzi. I do tego, by na światła miasta patrzeć z oddali.

- To jest mi bliskie, miałem takie momenty, kiedy miasto traktowałem jako miejsce ciasne, męczące, brudne… Miałem wtedy w głowie hasło „Niszcz miasto!”

– stwierdził Jarek Kowalski.

W latach 90. miasta w nocy malowało się dość bezkarnie. - Godzina trzecia czy czwarta, gasną uliczne lampy, robi się mgliście. Nie ma radiowozów, nie ma już praktycznie taksówek. No i w mieście możesz zrobić wszystko – wspominał Piotr Lisiewicz.

- My rozstawiliśmy się na pewnej ulicy w Poznaniu, chyba w dziesięć osób. Wiedzieliśmy, o której światło zgaśnie i byliśmy gotowi z puszkami. Zgasło i my do ściany! Dziesięć osób jednocześnie malowało, takie rzeczy rzadko się zdarzały. Tu działała adrenalina, gdy położysz pierwszą kropkę, nie ma odwrotu. Tak główna ulica Poznania została zamalowana w kilka minut – wspominał Jarek Kowalski.

Cała niezwykła rozmowa poniżej: 

 

 

Wywiad z chuliganem jest koprodukcją Radia Poznań i Telewizji Republika. W radiu słuchać można go w każdą sobotę o 16.00. Telewizyjna premiera w każdą niedzielę o 22.00 w Telewizji Republika. W poniedziałki o 10.00 odcinki pojawiają się na KANALE RADIA POZNAŃ NA YOUTUBE.

 

Źródło: niezalezna.pl

Magdalena Nowak
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo